jacht
25-08-2018 (20:03)

Biznes pod żaglami. Jak się zarabia na wynajmowaniu jachtów

Spory jacht żaglowy kosztuje 300 tys. złotych. Zwraca się po 5 latach, kiedy trzeba go już sprzedać. - To nie jest łatwy biznes - mówi właściciel grupy Amax, zajmującej się czarterem łodzi na Mazurach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Łodzie, w przeciwieństwie do samochodów, z biegiem lat znacznie mniej tracą na wartości.
Łodzie, w przeciwieństwie do samochodów, z biegiem lat znacznie mniej tracą na wartości. (wp.pl, Fot: Witold Ziomek)
WP

Według ostatnich badań, opublikowanych przez Polski Związek Żeglarski, ponad 1,3 mln Polaków aktywnie żegluje i potrafi sterować łodzią. Ponad 8 mln miało styczność z żeglarstwem, a ponad 5 mln regularnie żegluje jako bierna załoga.

Szacuje się, że polski rynek produkcji jachtów jest wart ponad 135 mln złotych, a w polskich stoczniach rocznie powstaje 15 tys. łodzi.

Czytaj też: Po podboju Europy, pora na resztę świata. Łódki z Polski hitem eksportowym

WP

- Widzimy w portach bardzo wielu młodych żeglarzy. To przede wszystkim oni wynajmują jachty, bo kupowanie łodzi na własność to głównie domena emerytów. Ludzi, którzy mają pieniądze i czas na to, żeby pływać - mówi Tomasz Durkiewicz, właściciel grupy Amax, prowadzącej w Mikołajkach port, wypożyczalnię jachtów i restaurację.

Jacht zarabia na leasing

Nowy, 33-stopowy jacht żaglowy, jeden z największych, jakie mogą pływać po Mazurach, kosztuje 300 tys. złotych. Jednostka zabiera na pokład 8-10 osób. Za jej wynajęcie trzeba zapłacić 600-700 złotych za dobę.

- Przyjmuje się, że żeby biznes był rentowny, jacht musi pływać przez 8-10 tygodni w roku - mówi Tomasz Durkiewicz. - Jachty zazwyczaj wypożycza się w okresach tygodniowych. Czyli nawet jak nie pływa się przez 7 dni, to i tak trzeba zapłacić za tydzień.

WP

Zazwyczaj wynajęcie jachtu w szczycie sezonu jest niemożliwe. Rezerwacje są robione z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

- Ten sezon jest dla nas wyjątkowy. Ze względu na remont kanału w Giżycku żeglarzy po naszej stronie Mazur jest mniej – mówi Durkiewicz. - Dlatego zdarzają się wolne miejsca, można też pożyczyć jacht na krócej niż tydzień.

W przypadku dużej, dobrze wyposażonej i nowej jednostki, jacht na wynajem generuje roczny przychód w wysokości około 45 tys. złotych. Od tego należy odliczyć koszty całorocznego postoju łodzi, obsługi czarteru, napraw i remontów.

- Zazwyczaj jest tak, że jacht zarabia na raty leasingu. Bierze się go w kredycie na 5 lat i po 5 latach albo sprzedaje, i wtedy liczy zysk, albo remontuje i pływa dalej - wyjaśnia Durkiewicz. - Pamiętajmy, że ten jacht zarabia tylko przez niewielką część roku, a spłacać, utrzymywać i naprawiać trzeba go przez cały rok, więc dopóki się go nie sprzeda, to właściwie zysku nie ma.

WP

- Opłaty portowe to koło 3 tys. złotych rocznie - mówi Jakub Gil z firmy czarterowej Sailor. - Do tego zimowanie około 1,5 tysiąca, ubezpieczenie, wodowanie, wyciąganie z wody. No i oczywiście naprawy. Z tym bywa bardzo różnie, są żeglarze, którzy bardzo dbają o sprzęt, a są i tacy, którzy przy pierwszym czarterze w roku tak nam rozwalą łódkę, że pół sezonu będzie musiała spędzić w warsztacie. I tym samym nic nie zarobi.

"Polska 100" jak "Dar Pomorza"? Kusznierewicz o rejsie dookoła świata

WP

Zarabiają duże floty

Zarobić na wynajmowaniu łodzi może nawet właściciel jednego jachtu. Jednak żeby utrzymać się z biznesu czarterowego, trzeba mieć ich znacznie więcej.

- 5-6 jachtów, jeśli płacimy za serwisowanie. 4-5, jeśli serwisujemy je sami. To jest taka granica, od której możemy mówić o utrzymaniu się tylko z takiego biznesu - mówi Jakub Gil. - Generalnie im więcej, tym lepiej.

WP

Dobrze może też zarabiać wypożyczalnia małych łódek, z odkrytym pokładem, które zazwyczaj czarterowane są na godziny.

- Mamy największą flotę omeg (niewielka, żaglowa łódka - red.) na Mazurach - mówi Tomasz Durkiewicz. - Do tego jeszcze sami je produkujemy i serwisujemy. Jeśli chodzi o wynajemn sprzętu, to właśnie one generują największy zysk.

WP.PL
Podziel się

Duża flota mniejszych jednostek w takiej samej klasie daje też możliwość organizacji eventów, np. regat.

- Bardzo duża część naszych zarobków to właśnie organizacja zawodów dla firm - wyjaśnia Durkiewicz. - Tutaj oczywiście trzeba mieć odpowiednią infrastrukturę, zapłacić sędziemu czy zorganizować obstawę ratowników, ale generalnie eventy są ołacalne.

Jacht jako inwestycja

Kupno jachtu pod wynajem można potraktować jako inwestycję kapitału. Łodzie, w przeciwieństwie do samochodów, z biegiem lat znacznie mniej tracą na wartości.

- Przebieg nie równa się zużyciu, wszystko zależy od tego, jak jacht jest utrzymany - mówi Jakub Gil. - Po 5 latach można go sprzedać na rynek prywatny lub do firmy czarterowej. Te w lepszym stanie są chętniej kupowane na własny użytek. Te w trochę gorszym kupują firmy czarterowe, które je później remontują.

33-stopowy jacht, kupiony za 300 tys. złotych, po 5 latach pływania można sprzedać za 170-200 tys.

Coraz więcej firm wynajmujących łodzie - zwłaszcza jachty morskie - oferuje współpracę, w ramach której przechowuje, serwisuje i wynajmuje jacht, w zamian wypłacając właścielowi procent od zysku.

Zobacz też: Solorz, Kulczykowie, Niemczycki. Zobacz jachty najbogatszych

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP