Trwa ładowanie...
d33slix

Ceny w więziennych kantynach są często niższe niż w zwykłych sklepach. "Zakupy można zrobić trzy razy"

Arkadiusz Kraska, który przez 19 lat siedział za kratami, nie miał dostępu do zbyt wielu luksusów. Oprócz stołówkowego jedzenia, mógł jeść jedynie to, co było dostępne w kantynach. Za niektóre produkty płacił mniej niż na wolności. A jeszcze mniej płaci Bartłomiej M., który wciąż jest w areszcie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Arkadiusz Kraska mógł kupować za kratami taniej niż na wolności. Ale Bartłomiej M. ma dostęp do kantyny z jeszcze lepszymi cenami
Arkadiusz Kraska mógł kupować za kratami taniej niż na wolności. Ale Bartłomiej M. ma dostęp do kantyny z jeszcze lepszymi cenami (WP.PL, Fot: Mateusz Madejski)
d33slix

Arkadiusz Kraska przez niemal dwie dekady przebywał za kratami. Do niedawna w ciężkich więzieniach, a ostatnio - w szczecińskim areszcie. W rozmowie z dziennikarzem Wirtualnej Polski podkreślał, że rodzina zawsze go wspierała. Czy jednak to znaczy, że mógł przyjmować dowolne prezenty? Nic z tych rzeczy - osadzeni w Polsce mają dostęp tylko do tych "luksusów", które są oferowane na terenie zakładów.

Czytaj też: Arkadiusz Kraska wyszedł z więzienia po 19 latach. "To nie była pomyłka, to była premedytacja"

Jak wyjaśnia nam ppłk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej, w każdym zakładzie czy areszcie jest kantyna. Prowadzą je niemal wyłącznie firmy państwowe oraz instytucje gospodarki budżetowej. Wszystko dlatego, by to państwo miało jak najlepszą kontrolę nad tym, co trafia w ręce więźniów.

d33slix

A co mogą kupować więźniowie? Lista artykułów dostępnych w szczecińskim areszcie, w którym ostatnio siedział Kraska, jest dość długa. Są na niej jogurty, popularne batony, sery, dezodoranty, a nawet przybory toaletowe. Łącznie kilkaset produktów.

Polacy posiadają ponad 2 miliardy oszczędności. Obejrzyj wideo:

A jak wyglądają ceny? Okazuje się, że są nierzadko niższe niż te w "zwykłych" sklepach, w których kupują ludzie na wolności. Weźmy batonik Snickers. Gdy jeszcze Kraska był za kratkami, mógł go kupić za 2 złote. W sklepie sieci Społem w pobliżu aresztu natomiast taki sam baton kosztuje już 2,49 zł. Za 400-gramowy jogurt Jogobella w areszcie trzeba zapłacić 3,80 zł. W sklepie "na wolności" identyczny jogurt kosztuje już 4,69 zł.

d33slix

Ciastka Milka Pieguski w areszcie kosztują 4,4 złote. To również niewiele - w sklepie Żabka, też w okolicach aresztu, znaleźliśmy takie same opakowanie za 5 zł. Stosunkowo drogie są jednak owoce - kilogram bananów kosztuje 6 zł. Sporo trzeba zapłacić również za napoje gazowane. 2,5 litra Pepsi kosztuje na przykład aż 7 zł.

A jak przedstawiają się ceny w Zakładzie Karnym w Tarnowie, w którym przebywa Bartłomiej M.? Okazuje się, że są jeszcze niższe niż w Szczecinie. Baton Snickers kosztuje na przykład 1,70 zł, 150-gramowy jogurt Jogobella 1,50 zł, a 250 g śledzia w śmietanie Laguna - 6 zł. W Zamościu można kupić jednak mniej produktów. Na liście są tylko 122 pozycje.

Co ciekawe, zarówno w Szczecinie, jak i w Tarnowie bez trudu można dostać papierosy, tytoń czy akcesoria do palenia - na przykład zapalniczki. Za kratkami można kupić też na przykład szary papier toaletowy (70 groszy w Szczecinie) czy reklamówkę (60 groszy w Zamościu).

Czytaj też: Siedział w amerykańskim więzieniu, dziś rozbija się po polskich salonach i buduje biznes. O kim mowa? O synu znanego polskiego miliardera

d33slix

"Trzy zakupy w miesiącu"

Jak wyjaśnia nam rzeczniczka SW, każdy za kratkami ma prawo do trzech wizyt w kantynie w miesiącu. Przepisy jednak szczegółowo regulują, ile może mieć przy sobie żywności czy wyrobów tytoniowych. Zakupy na zapas nie wchodzą więc w grę.

Dodatkowo, rodzina może przekazać skazanemu lub aresztantowi jedną paczkę w miesiącu. Jednak paczka może być skomponowana tylko z tych produktów, które są dostępne w kantynach.

WP.PL

Listy z ofertą kantyn są wywieszone w zakładach. Można je też znaleźć na stronach Służby Więziennej

d33slix

A z czego więźniowie opłacają zakupy? Nie mają co prawda dostępu do swoich "cywilnych" kont, ale mają specjalne, więzienne. Trafiają tam środki, które więźniowie zarabiają z prac przy zakładach, ale pieniądze może wysyłać też rodzina. Jak słyszymy od ppłk Krakowskiej, limitów na tych kontach nie ma.

- To wygląda tak, że my wpłacaliśmy pieniądze, i pani w kantynie widziała, że na przykład Arek ma 300 zł - i może kupić to czy tamto - opowiadała nam Maria Kraska, żona Arkadiusza.

Bliscy osadzonego mogą również na więzienne konto przelać te środki, które zostały zarobione przez niego przed odsiadką.

Czytaj też: Zarzuty wobec byłego prezesa Lotosu. Grozi mu nawet 8 lat więzienia

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d33slix

Podziel się opinią

Share
d33slix
d33slix