Trwa ładowanie...

Dzisiaj 14. emerytura, jutro 15., a robić coraz bardziej nie ma komu [OPINIA]

Świetnie, że rząd myśli o emerytach, ale najwyższy czas pomyśleć również o tym, że ktoś na te świadczenia musi zarobić. Szkopuł w tym, że rzetelne zajęcie się polityką demograficzną nie przynosi głosów podczas wyborów.

Share
Mateusz Morawiecki ogłasza nowe zasady wypłacania emerytur w 2022 r. Mateusz Morawiecki ogłasza nowe zasady wypłacania emerytur w 2022 r. Fot: Leszek Szyma�ski
d2mfln9

Będzie duża waloryzacja emerytur i rent. Do tego jesienią wypłacone zostaną tzw. 14. emerytury. To wszystko zapowiedział premier Mateusz Morawiecki.

- To nasze mamy, nasi ojcowie, dziadkowie i babcie poświęcali wszystko w trudnych czasach powojennych i później pereelowskich i pierwszych latach transformacji - dlatego nasza troska o seniorów jest dla naszego rządu najwyższym priorytetem - stwierdził Morawiecki.

Warto jednak postawić proste pytanie: kto na to wszystko ma zarobić?

Coraz mniej na coraz więcej

Dzisiaj na tak zadane pytanie można jeszcze odpowiedzieć, że sytuacja gospodarcza Polski jest przyzwoita, że przemysł się rozwija, że będzie dobrze.

d2mfln9

Szkopuł w tym, że dobrze już było. A będzie tylko gorzej.

Kluczowa jest relacja osób w wieku produkcyjnym do osób w wieku poprodukcyjnym. W pewnym uproszczeniu chodzi bowiem o to, że na świadczenia dla tych, którzy już nie pracują, muszą zarobić ci, którzy pracują.

Oczywiście sytuacja, w której na jednego emeryta zarabia pięciu obywateli, jest lepsza niż gdy jeden emeryt utrzymywany jest z pracy dwóch Polaków.

I tu docieramy do sedna. Otóż z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2021 r. osób w wieku produkcyjnym (czyli w wieku od 18 roku życia do 59 lat dla kobiet oraz 64 lat dla mężczyzn) było 59,1 proc. w ogóle populacji. Ludzi w wieku poprodukcyjnym było 22,6 proc.

d2mfln9

Czy to dobrze czy źle? Wystarczy spojrzeć na statystyki z 2010 r. Wówczas osób w wieku produkcyjnym było 64,4 proc., zaś w wieku poprodukcyjnym 16,8 proc. A w 1990 r. osób starszych było 12,8 proc. w ogóle polskiego społeczeństwa.

Odsetek emerytów i rencistów wzrósł więc na przestrzeni 11 lat o niemal sześć punktów procentowych, a na przestrzeni 30 lat niemalże dwukrotnie.

Czas na rewolucję

To nie jest tak, że emerytom i rencistom nie należy pomagać. Z badań gospodarstw domowych wynika co prawda, że najstarsi obywatele z reguły nie są wcale najubożsi (wskaźnik ubóstwa jest wyższy u ludzi młodszych niż u emerytów), ale statystyka nie mówi nam wszystkiego. Warto pamiętać choćby o tym, że wśród seniorów znacznie mniej osób dorabia "na czarno". Dochodzą też wydatki na towary, których młodsi z reguły nie potrzebują, jak choćby leki.

Dlatego wsparcia dla seniorów nie ma sensu potępiać. Oczywiście można się domyśleć, że rządzący robią to między innymi (a być może przede wszystkim) w celach politycznych, ale fakt jest faktem – emerytom dzięki dodatkowym świadczeniom żyje się odrobinę lżej.

Pamiętać jednak należy, że nie wynaleziono jeszcze sakiewki bez dna. Rozwiązaniem niskich świadczeń emerytalnych i rentowych nie może być jedynie polityka wypłacania coraz to nowych dodatków.

d2mfln9

Najwyższy czas na to, by rządzący wzięli na swoje barki znacznie poważniejsze wyzwanie, niżeli wymyślenie nazwy dla kolejnego świadczenia: opracowali kompleksowy program demograficzny. To zadanie na lata i nie przyniesie korzyści politycznych. Być może dlatego władza się do tego nie pali.

Ale to coś, co wcześniej bądź później zrobić trzeba. W przeciwnym razie za kolejne 10 lat na jednego seniora będzie pracowało dwóch obywateli. A za lat 25-30 - relacja będzie jeden do jednego.

Wtedy będzie już za późno. I żadne czternastki nie pomogą, bo najzwyczajniej w świecie nie będzie z czego ich wypłacać.

Napisz do autora: Patryk.Slowik@grupawp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2mfln9
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2mfln9
d2mfln9