Fiasko rozmów w Dino. Zarząd nie przyszedł. "To jest skandal"
Na piątek (16 stycznia) związkowcy z OPZZ Konfederacji Pracy wezwali przedstawicieli Dino na rozmowy o warunkach pracy i zarobkach w sieci. Z ich relacji wynika, że zarząd nie pojawił się na rokowaniach. Związkowcy deklarują, że w przypadku braku obecności na kolejnym spotkaniu złożą zawiadomienie do prokuratury.
"To jest skandal" - tak we wpisie na Facebooku związkowcy z OPZZ Konfederacji Pracy określili brak obecności na rokowaniach zarządu Dino Polska.
Dino w Polsce jak Lidl w Niemczech. Oto co łączy te dwie sieci
Spotkanie ostatniej szansy w Dino
Związkowcy informują, że zarząd nie przyszedł na rokowania, co oznacza, że przepadł pierwszy termin rozmów przewidziany w sporze zbiorowym.
Ignorancja pracowników przez Zarząd Dino Polska przekroczyła wszelkie granice — także granice uczciwości. Przeciążanie pracowników za biedną pensje, oraz łamanie prawa - czytamy we wpisie.
Związkowcy zapowiedzieli drugie spotkanie na poniedziałek (19 stycznia). We wpisie podkreślają, że jest to ostatni termin na rozmowy.
"Jeśli spółka nadal będzie unikać dialogu, złożymy kolejne zawiadomienia, w tym do prokuratury" - oznajmili związkowcy. Dodatkowo wskazali, że wystąpią do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o wyznaczenie mediatora.
Jak dodają, dalsze unikanie rozmów ze stroną społeczną będzie skutkować strajkiem.
Czego żądają związkowcy? Wśród postulatów pojawił się wzrost wynagrodzeń o 900 zł. Domagają się również wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, który jest obowiązkowy w każdej firmie zatrudniającej ponad 50 osób. Dodatkowo oczekują zwiększenia zatrudnienia w sklepach i magazynach.
Zwróciliśmy się z prośbą do Dino o wskazanie powodów nieobecności na piątkowym spotkaniu ze związkowcami. Opublikujemy odpowiedź, gdy ją otrzymamy.
Spór zbiorowy w Dino. Tak karmią pracowników
10 grudnia 2025 r. OPZZ Konfederacja Pracy ogłosiła spór zbiorowy w Dino Polska. Już wtedy związkowcy wskazywali na brak dialogu z władzami spółki.
Pracownicy Dino przekonują, że są obciążeni pracą, którą muszą wykonywać w trudnych warunkach. - Na sklepie ustawione jest odgórnie 19 stopni C, bez możliwości zmiany przez pracowników tam pracujących. Przy włączonych chłodniach, np. nabiałowej, temperatura waha się w okolicy 15 stopni. Dlatego wiele osób bardzo często choruje albo chodzą chorzy do pracy, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na dłuższe L4 - przekonywała Martyna, jedna z pracownic Dino, w rozmowie z portal bankier.pl.
Ostatnio "Fakt" dotarł do dokumentu, z którego wynika, ze pracownicy sklepów Dino mieli otrzymać ograniczające wytyczne dotyczące planowania urlopów. Zgodnie z pismem sieć zaleca, aby unikać dwutygodniowych urlopów w czerwcu, lipcu i sierpniu.
Z kolei kilka dni temu związkowcy opublikowali zdjęcia posiłków regeneracyjnych, które mają otrzymywać pracownicy magazynów Dino. W związku z wątpliwościami co do ich jakości i zgodności z normami wysłali zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) z prośbą o kontrolę.