Trwa ładowanie...

Flirt w pracy. Od romantyzmu do wyrachowania

Polscy faceci są spontaniczni. Co wyraża się na przykład w tym, że w pracy komplementują koleżanki albo opowiadają sobie rubaszne kawały

Share
Flirt w pracy. Od romantyzmu do wyrachowania
Źródło: Thinkstockphotos
d1b7f7e

Polscy faceci są spontaniczni. Co wyraża się na przykład w tym, że w pracy komplementują koleżanki albo opowiadają sobie rubaszne kawały. Muszą jednak zdawać sobie sprawę, że do firm wkracza polityczna poprawność.Czy zalotne pozy, gesty, spojrzenia przystoją profesjonaliście?

Czy w pracy musimy zawsze trzymać serce – i libido – na wodzy? Czy nie możemy sobie pozwolić na odrobinę romantyzmu, szaleństwa, zapomnienia się? Opinie na temat flirtowania w pracy są podzielone. Jedni uważają, że komplementy - zwłaszcza dostrzeżenie kobiecych wdzięków – to dowód życzliwości i wrażliwości.

Podkreślenie niewieściej urody wynika ich zdaniem z polskiej obyczajowości – wszak rycerze i szlachcice zawsze potrafili być szarmanccy wobec dam. Ale jest też inne podejście, rodem z amerykańskich korporacji – wedle którego firma jest ostatnim miejscem, w którym można sobie pozwolić na wysyłanie do kogoś sygnałów przekraczających granice przyjaźni albo wręcz mających podtekst o charakterze erotycznym. *Bill Gates kręcił z sekretarką *

Co przemawia za przymknięciem oka na relacje damsko-męskie w pracy? Ano na przykład to, że każdy z nas zna kogoś, kto swego życiowego partnera poznał na gruncie służbowym. Co więcej, nieraz są to bardzo udane, trwałe, szczęśliwe związki. Przykład? Bill Gates na towarzyszkę życia wybrał swą sekretarkę.

d1b7f7e

Z drugiej strony, istnieje wiele sensownych argumentów przeciwko takim miłościom i miłostkom. Rzeczywiście, nie zawsze jest to sytuacja konstruktywna. Flirty mogą być dobre, kiedy wszystko toczy się po myśli jednej i drugiej osoby w romans zaangażowanej. Ale nie wtedy, gdy coś między zakochanymi zaczyna się psuć. Wszelkie luźne, oparte na fizycznej fascynacji relacje mogą być podstawą do oskarżenia byłego partnera o molestowanie seksualne. A trudno nieraz ocenić, czy wzajemne „usługi” opierały się na uczuciu, czy była w nich jakaś forma przymusu, nadużycia władzy, stanowiska, zależności służbowej.

Fałszywe oskarżenie o molestowanie

W międzynarodowych korporacjach, pod wpływem ideologii feministycznej i politycznej poprawności, już samo podejrzenie o molestowanie może być przyczyną zwolnienia z pracy. Sąd może człowieka uniewinnić, ale firma się go pozbędzie, bo – choćby był czysty jak łza – samo podejrzenie czy oskarżenie jest już dyskwalifikacją.

No i kolejna sprawa – często zaczyna się od komplementów, a kończy w łóżku. Gdy robi to z własnej, nieprzymuszonej woli dwoje singli, wszystko jest OK. Inaczej sprawę trzeba ocenić, gdy seks oznacza zdrady współmałżonka i gdy może być wstępem do rozwodu. Żadne, nawet najbardziej liberalne społeczeństwo, nie popiera niewierności i rozbijania związków małżeńskich. Psycholodzy i seksuolodzy często muszą pomagać ludziom, których związek się rozpadł, ale nadal muszą pracować razem. Albo ratują małżonków, których oprócz stołu i łóżka łączy też firma, w której są zatrudnieni lub którą prowadzą razem. Najgorzej, gdy większość czasu spędzają w tym samym pomieszczeniu. Wówczas w ich relacje prywatne – w tym seksualne - często wdziera się monotonia i rutyna. Ona i on zaczynają nudzić się sobą. Bo nie mogą choćby na chwilę od siebie odpocząć.

Skazani na zakazane związki

No więc jak – flirtować czy nie flirtować w pracy? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od dojrzałości, moralności i sytuacji życiowej danego człowieka. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że Polacy, szczególnie młodzi, coraz częściej muszą wobec takiego dylematu stawać. Bo spędzają w firmie po 10-12 godzin dziennie. Gdzie więc mieliby nawiązywać bliższe relacje, jeśli nie tam?

Mirosław Sikorski

d1b7f7e

Podziel się opinią

Share
d1b7f7e
d1b7f7e