Trwa ładowanie...
d3s8x6n
pieczywo

Gorące, świeże i puchate. Polacy ustawiają się w kolejki po gruzińskie pieczywo

Jaki jest powód, dla którego Polacy pokochali gruzińskie pieczywo? Nowe piekarnie powstają na osiedlach, przy reprezentacyjnych ulicach i bazarach. Zaczęło się prawdopodobnie od Warszawy, gdzie działa już kilkadziesiąt gruzińskich piekarni. A teraz otwierają się praktycznie w każdym większym mieście.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Gruzińskie piekarnie to też wspaniały przykład tzw. street foodu.
Gruzińskie piekarnie to też wspaniały przykład tzw. street foodu. (Shutterstock.com)
d3s8x6n

Gruzja Polakom zawsze się dobrze kojarzyła. Nie wiem, czy nie przyczynił się do tego serial „Czterech pancernych i psa”, w którym Włodzimierz Press grał świetną rolę Grigorija Saakaszwilego. Mnóstwo osób kojarzy tę sympatyczną postać. Polscy klienci piekarni bardzo często podkreślają, że to przemili, uśmiechnięci ludzie.

Wróćmy jednak do pieczywa. Polska jest domem chleba i lubimy świeże wypieki różnych odmian.

– To fakt, że w Warszawie jest coraz więcej gruzińskich piekarni. W samej Falenicy są dwie. Czemu Polacy tak je polubili? Moim zdaniem wynika to z faktu że w większości przypadków są to wyroby robione na miejscu i to przez Gruzinów, w bardzo atrakcyjnych cenach. Chleb gruziński pasuje do wielu potraw i jest stosunkowo niedrogi. No i kupuje się go, kiedy jest świeży i ciepły – mówi nam Kalina Graczykowska, autorka bloga Wypieki i rumieńce.

d3s8x6n

Sama mnóstwo piecze, ale gruzińskie pieczywa są akurat poza zasięgiem większości Polaków. Owszem, można je piec w piekarniku czy piecu, ale najlepsze są ze specjalnego pieca tone.

Czytaj także: Polacy odwracają się od chleba.

Buduje się go z gliny lub cegieł i gliny. Przypomina nieco igloo, piekarz ma do niego dostęp od góry. Piec tradycyjnie znajduje się na środku piekarni i kupujący mogą na bieżąco przyglądać się, jak wygląda robienie wypieków. Chlebowe placki są przyklejane do wewnętrznych ścianek pieca tone i po wyjęciu, jeszcze gorące, wędrują do klientów.

– To bardzo widowiskowe, sam piec i człowiek, który w nim nurkuje, by wyciągnąć pieczywo, robi furorę – mówi nam Graczykowska.

d3s8x6n

Tajemnice Gruzinów

Co ciekawe, do wypieku gruzińskich specjałów nie jest potrzebna jakaś szczególna mąka ani składniki. Dałoby się je zrobić z tego, co każdy z nas ma w domu. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie połączenie całości no i piec tone. Warunki w nim panujące powodują, że ciasto szybko wyrasta, jest puszyste i smaczne.

Zobacz także: Drożyzna w sklepach

Druga kwestia to fakt, że gruzińskie piekarnie można potraktować dwojako.

d3s8x6n

– Chlebki z gruzińskiego pieca można zabrać do domu, są idealne do falafela, humusu, w ogóle bliskowschodnich potraw. W wielu piekarniach można dokupić do nich gruzińskie sosy – mówi Kalina Graczykowska.

Ale gruzińskie piekarnie to też wspaniały przykład tzw. street foodu. W tych miejscach można po prostu za niewielkie pieniądze kupić chlebek albo bułkę z farsze mięsnym, warzywnym czy serowym i zjeść w drodze na zakupy, do szkoły czy pracy. Są smaczne i pożywne.

Co ciekawe dzięki gruzińskim piekarniom zacierają się trochę granice pomiędzy różnymi wschodnimi kuchniami. Bo można w nich dostać zarówno tradycyjny gruziński chleb puri (okrągły, płaski placek), jak i ormiański lawasz. Są też chaczapuri z różnymi nadzieniami (zarówno z mięsem, jak i fasolą czy warzywami) czy chinkali (pierożki wołowo-wieprzowe).

Czytaj także: Skąd Lidl wziął piekarza do reklamy?

d3s8x6n

– Trzeba przyznać, że chaczapuri w restauracji jest co prawda lepsze, ale takie z piekarni również jest pyszne, no i nie trzeba na nie czekać. Chwila moment i masz w ręku pyszne śniadanie albo lunch. Chaczapuri wymaga bardziej „normalnego” sposobu pieczenia. Nie można zapominać, że Gruzini robią nie tylko pieczywo i sosy, ale też przystawki, na przykład faszerowane papryczki czy bakłażana – mówi nam Graczykowska.

Dodaje, że gruzińska kuchnia robi w Polsce furorę – jest prosta, nie wymaga jakichś wielkich nakładów pracy. Jest też smaczna a produkty powinny być po prostu świeże.

Jak mówi Kalina Graczykowska, są też niedrogie. Pierożki Chinkami kosztują często ok. 2 zł za sztukę, szoti jest niewiele droższe, chaczapuri dochodzi do 10 zł. A za tę cenę dostajemy coś pysznego i od razu gotowego do pożarcia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3s8x6n

Podziel się opinią

Share
d3s8x6n
d3s8x6n