Trwa ładowanie...

Jak Kargul z Pawlakiem. Sąsiad domaga się wykupienia 8 cm działki

8 cm. O taką powierzchnię stał się uboższy sąsiad pana Andrzeja po tym, jak ten postawił płot rozdzielający nieruchomości. Nie zamierza odpuszczać, bo jak mówi – nie chce do końca życia płacić podatku za kawałek ogrodu, z którego nie będzie mógł korzystać.

Share
Jak Kargul z Pawlakiem. Sąsiad domaga się wykupienia 8 cm działki
Źródło: WP.PL
d3xutc3

- Na swój koszt postawiłem płot oddzielający mnie od sąsiada. Panel na granicy, pół słupka na mojej działce, pół na działce sąsiada. Nie spodobało mu się to i po bataliach chce, żebym odkupił 8 cm jego działki tak, by całość ogrodzenia była po mojej stronie – opowiada pan Andrzej.

Wyliczył, że te nieszczęsne 8 cm odpowiada jednej czwartej metra kwadratowego i biorąc pod uwagę ceny w gminie, w której mieszka, warte jest jakieś 15 zł.

Sąsiad pozostaje jednak nieugięty i argumentuje, że "nie będzie do końca życia płacił podatków za część działki, z której nie może korzystać".

d3xutc3

"Słupki niezgody" wyglądają tak:

oprac. własne
Źródło: oprac. własne, fot: oprac. własne

Może jest w tym pewna logika, bo prawo własności uznajemy za świętość, ale jednocześnie trudno nie posądzić sąsiada pana Andrzeja o pieniactwo. Jeśli dopnie swego i zleci geodecie wydzielenie nowej działki, może się jednak zdziwić: zgodnie ze standardami geodezyjnymi, przy lokalizacji znaku granicznego dopuszcza się margines błędu graficznego do 10 cm.

- Ogrodzenie powinno w całości mieścić się na działce, na której jest wznoszone. Tutaj tak nie było, przy czym spór toczy się o 8 cm, co jest wielkością mniejszą niż dopuszczalne błędy pomiarowe oraz dopuszczalne odchylenia określone w Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 9 listopada 2011 r. w sprawie standardów technicznych wykonywania geodezyjnych pomiarów sytuacyjnych i wysokościowych, które dopuszcza błędy do 0,10 metra – wyjaśnia mecenas Konrad Figurski.

d3xutc3

Dodaje, że zapewne wartość powierzchni, jaka powstanie po zmierzeniu granic naruszenia, będzie mniejsza niż koszt postępowania rozgraniczeniowego z udziałem geodety - niemniej, zgodnie z przepisami, "walczącym o zasady droga sądowa przysługuje". Nawet gdy gra toczy się o banalne 8 cm.

Płot stawiamy na własny koszt

Spory o miedzę mają w naszym kraju długą historię. Rzędzian z Trylogii, Kargul i Pawlak w "Samych swoich"… Lata mijają, a wątpliwości co do tego, czy płot między dwiema posesjami na pewno nie wchodzi zanadto na którąś z działek, skutecznie podnoszą poziom sąsiedzkich emocji.

d3xutc3

Niestety, prawo nie ułatwia sprawy zwaśnionym stronom. Żadne przepisy nie regulują ani tego, w jaki sposób sąsiedzi mają ustalić, jak wyglądać będzie ogrodzenie, ani sposobu ponoszenia kosztów budowy. Przez lata sąsiedzi korzystali z zasady prawej strony, zgodnie z którą każdy z sąsiadów stawiał ogrodzenie od przodu posesji oraz z prawej jej strony. Ta niepisana reguła nie daje jednak możliwości zmuszenia sąsiada do budowy płotu po swojej stronie.

"Stanisław Piotrowicz zabrał mi kawałek ziemi". Mieszkańcy Odrzykonia skarżą się na posła PiS

W praktyce najczęściej jest tak, że ten z sąsiadów, który wprowadził się jako pierwszy, zagospodarowuje działkę i stawia ogrodzenie według swojego uznania.

Nie musi uzgadniać tego, jak płot będzie wyglądał, ale też nie może żądać od sąsiadów z prawej i lewej zwrotu poniesionych na ten cel nakładów. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by przed przystąpieniem do stawiania ogrodzenia dogadać się z właścicielami sąsiadujących budynków i wybrać model, który spodoba się wszystkim zainteresowanym – oraz zawrzeć umowę, w której strony umówią się na podział kosztów, ale będzie to tylko i wyłącznie wyrazem ich dobrej woli.

d3xutc3

Prawo milczy na temat rozliczenia kosztów budowy ogrodzenia, ale gdy chodzi już o utrzymanie go, to zobowiązani są właściciele obu posesji. To dlatego, że art.154 § 1 Kodeksu cywilnego zawiera domniemanie, że mury, płoty, miedze, rowy i inne podobne urządzenia znajdujące się na granicy gruntów sąsiadujących służą do wspólnego użytku sąsiadów, a zatem gdy płot wymaga napraw lub remontu, sąsiedzi muszą złożyć się na to po połowie.

Nawet jeśli między działkami nie ma ogrodzenia, to granice nieruchomości zawsze oznaczone są na gruncie znakami granicznymi umiejscowionymi przez geodetów. Muszą one być wykonane z trwałego materiału, a sąsiadom nie wolno ich przesuwać, uszkadzać i niszczyć.

Sąsiad nie musi się zgadzać na płot

A co w sytuacji, gdy sąsiad nie zgadza się na postawienie płotu? Lubi otwartą przestrzeń, a może wybrał jakiś konkretny model, ale jeszcze nie ma na ten cel wolnych środków i chce zbudować go za kilka lat? Jeśli próby dogadania się spalą na panewce, nic straconego. Zainteresowany może postawić płot bez jego zgody, ale pod warunkiem, że w całości będzie się znajdował na jego nieruchomości i nie przekroczy granicy działki sąsiada.

Jeśli przekroczy granicę, będzie musiał się niestety liczyć z tym, że zostanie przez sąd zobowiązany do usunięcia go na własny koszt.

d3xutc3

Budowy płotu od strony sąsiada nie trzeba zgłaszać

Postawienie płotu nie jest obwarowane żadnymi poważnymi ograniczeniami. Można go postawić bez uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę. W niektórych sytuacjach trzeba jednak zawiadomić starostę o zamiarze wykonania ogrodzenia.
Należy zgłosić budowę lub remont ogrodzenia od strony drogi, ulicy, torów kolejowych i innych miejsc publicznych oraz takiego, który będzie wyższy niż 2,2 m – niezależnie od tego, czy jest usytuowany od strony drogi publicznej czy graniczy tylko z inną działką.

Zgłoszenia dokonuje się co najmniej 30 dni przed planowanym terminem rozpoczęcia robót. Jeśli w terminie 30 dni od dnia złożenia zgłoszenia starosta nie wniesie sprzeciwu, można przystąpić do budowy. A co może uzasadniać sprzeciw? Naruszenie ustaleń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo naruszenie przepisów budowlanych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3xutc3

Podziel się opinią

Share
d3xutc3
d3xutc3