Sygnały Dnia: Ile w naszym kraju osób w lipcu tego roku pozostaje bez pracy?
Anna Kalata: Liczba spada, w lipcu, na początek lipca 2 miliony 487 tysięcy osób, czyli 16%.
I to są dane oficjalne.
- Tak, dane oficjalne, wczoraj GUS ogłosił.
A tak nieoficjalnie?
- Tak nieoficjalnie trudno powiedzieć. Badania będziemy prowadzić w 2007 roku. W tej chwili prowadzimy nabór ofert odnośnie zbadania szarej strefy, czyli również tych osób, które są na bezrobociu, są zarejestrowane, a gdzieś pracują.
Podobno od maja spadek bezrobocia o prawie 100 tysięcy osób. Co było tego przyczyną?
- Przyczyn na pewno jest wiele. Zasadniczą przyczyną jest to, że tworzymy nowe miejsca pracy, w Polsce w końcu tworzymy nowe miejsca pracy. W 2001 roku na jedną osobę poszukującą pracy przypadało 65 ofert. W tej chwili to już jest tylko 16. Tak że w stosunku do 2005 roku o 30% wzrosła liczba nowych miejsc pracy, liczba ofert pracy w urzędach pracy.
A co z tymi, którzy wyjechali za granicę?
- To na pewno też jest powód...
Czy w ogóle, pani minister, znamy dokładną, w miarę dokładną liczbę osób, które wyjechały za granicę i pracują, nie wiem, w Anglii, w Irlandii, w innych krajach Unii Europejskiej?
- Oczywiście. I tu chciałam zdementować pewne doniesienia medialne, bo pojawiają się liczby 2 miliony osób. To nie jest prawda. Prowadzimy monitoring, może on nie jest doskonały, dlatego że nie mamy wszystkich informacji, ponieważ mamy swobodny przepływ osób i nie jesteśmy w stanie wszystkiego bardzo dokładnie monitorować, ale z naszych danych wynika, że jest to około 600 tysięcy osób, dlatego 2 miliony jest bardzo przesadzone. Mamy również przekonanie wypracowane też dzięki mediom, że nie mamy budowlańców, nie mamy informatyków, za chwilę wyjadą nam lekarze, pielęgniarki. To nie jest tak. W urzędach pracy mamy zarejestrowanych 4,5 tysiąca bezrobotnych informatyków, 100 tysięcy budowlańców. Mówię ogólnie, bo to są i hydraulicy, i tynkarze, i zbrojarze, cieśle...
Osób związanych z budownictwem.
- Oczywiście, osób związanych z budownictwem. A jeżeli chodzi o lekarzy, to tutaj mamy wydane około 4700 zezwoleń, a wyjechało nie więcej jak 1000. Jeżeli chodzi o pielęgniarki, wydanych zezwoleń jest 1,6%. Więc nie przesadzajmy, że za chwilę w Polsce nie będzie pielęgniarek.
No tak, ale z jednej strony powiada pani minister, że oferty pracy są, ale z drugiej strony doskonale pani wie, że choćby ostatnio, kiedy był sezon truskawkowy, rolnicy, plantatorzy poszukiwali ludzi, którzy truskawki będą zbierać i nie potrafili znaleźć. Właściciele tak zwanej małej gastronomii, czy to na Wybrzeżu, czy w górach w miejscach turystycznych szukają na gwałt pracowników i znaleźć ich nie potrafią, bo ci ludzie jeśli są, to są za granicą i tam pracują za większe pieniądze.
- Tu słusznie pan podkreślił – za większe pieniądze. W Polsce nie wszystkich pracodawców stać na to, żeby płacić większe pieniądze. Wymienił pan rolników. Zdecydowanie tak. Jeżeli rolnik brał 2,50 zł za łubiankę truskawek, nie mógł płacić więcej jak 1-1,20 zł za zebranie. I to są faktycznie niewielkie pieniądze. Polakom nie opłaca się pracować (jest to ciężka praca) w rolnictwie, dlatego też moje Ministerstwo podjęło działania dla wprowadzenia rozwiązań umożliwiającym tym państwom z krajów ościennych pracę w rolnictwie, dlatego że zwrócili się do nas plantatorzy, rolnicy, ponieważ płody nie mogą pozostać na polu.