Trwa ładowanie...

Kasjerzy o zakazie alkoholu na stacjach. "Traktują nas jak monopolowy"

Minister zdrowia Izabela Leszczyna zapowiedziała, że będzie przekonywać rząd do wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Zapytani przez nas sprzedawcy w większości przychylają się do tego pomysłu. - Nie jesteśmy sklepami monopolowymi - tłumaczy jeden z kasjerów.

Kasjerzy o zakazie alkoholu na stacjach. "Traktują nas jak monopolowy"Kasjerzy o zakazie alkoholu na stacjach. "Traktują nas jak monopolowy"Źródło: Adobe Stock
d157px9
d157px9

- Uważam, że alkohol w ogóle nie powinien być sprzedawany na stacji benzynowej. Będę przekonywała do tego kolegów i koleżanki z rządu. Skutki leczenia osób, które nadużywają alkoholu, obciążają wszystkich podatników - powiedziała w środę na antenie Radia Zet Izabela Leszczyna.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Od pomocnika hydraulika do kontraktu na najwyższy budynek w Europie - Marcin Ziopaja w Biznes Klasie

Minister zdrowia wyjaśniła, że propozycja zakazu jest na etapie analiz. Zaznaczyła, że prosił o to premier Donald Tusk. Inicjatywa spotkała się także z aprobatą ze strony Mateusza Morawieckiego. Były premier w trakcie czwartkowej konferencji prasowej w Gliwicach powiedział, że jest zwolennikiem każdego działania, które może ograniczyć spożycie alkoholu. Jednym z nich może się okazać, zdaniem Morawieckiego, właśnie wprowadzenie zakazu sprzedaży napojów wyskokowych na stacjach.

d157px9

"Nie jesteśmy sklepem monopolowym"

Zapytaliśmy pracowników warszawskich stacji benzynowych, co myślą o pomyśle wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu. Opinie nie są jednoznaczne, ale większość sprzedawców, z którymi rozmawialiśmy, ma do zakazu pozytywny stosunek.

- Zdarzało mi się, że klienci wyglądali jakby byli "pod wpływem". Niby nikt nie przyjechał mi samochodem pod stację i, zataczając się, prosił o butelkę czystej, ale zawsze zastanawiam się, co dzieje się dalej. Czy rzeczywiście mieszka obok? A może dobrze się kryje i zaparkował 50 metrów dalej? - dzieli się wątpliwościami jedna z kasjerek.

- W weekendy zdarza się, że klienci traktują nas trochę jak sklep monopolowy. W okolicy nie ma Żabek, może dlatego? Ale ja nie narzekam. Przynajmniej jest z kim porozmawiać, a stacja na siebie zarabia. Gdyby nie oni, nocne zmiany ciągnęłyby się w nieskończoność - mówi nam kasjer pracujący na stacji zlokalizowanej na obrzeżach Warszawy.

- Niektórym to pewnie wyjdzie na dobre - uśmiecha się tajemniczo nasza trzecia rozmówczyni.

Mojego pracodawcy pewnie by to nie ucieszyło, ale jestem zwolennikiem takiego zakazu. Stacja to nie sklep monopolowy. Fakt, obroty na sprzedaży alkoholu są naprawdę niezłe, ale jakim kosztem? Lepiej nie wiedzieć, co się tu dzieje po godzinie 23. Ciągnie do nas wycieczka za wycieczką, jakby nie dało się bez tego alkoholu przeżyć. Może wprowadzenie zakazu sprawi, że zaczniemy jako społeczeństwo pić mniej? - zastanawia się kolejny z warszawskich pracowników stacji.

Czy przez zakaz podrożeje paliwo?

Temat wprowadzenia zakazu dużo bardziej niż kasjerów rozgrzał zwykłych internautów. Poza argumentami o odbieraniu wolności przez państwo, pojawiły się także obawy dotyczące tego, czy stacje benzynowe, pozbawione dodatkowego źródła zarobku, nie zdecydują się na podniesienie cen paliw.

d157px9

Dlaczego miałoby się tak stać? Z badań Nielsen IQ dla Business Insidera z końcówki 2022 r. wynika, że alkohol odpowiada za niemal połowę sprzedaży pozapaliwowej na stacjach benzynowych. To oznacza, że co druga złotówka pochodząca z asortymentu dostępnego na półkach pochodziła właśnie ze sprzedaży napojów z procentami. Był to wynik prawie dwukrotnie wyższy niż w przeciętnym sklepie.

Alkohol to jeden z niewielu elementów, który jest w stanie przyciągnąć niezmotoryzowanych na stacje. W wielu miejscach to intratne źródło zarobku dla placówek stacyjnych - przyznaje w rozmowie z WP Finanse Jakub Bogucki, analityk rynku paliw serwisu e-petrol.pl.

Zdaniem Boguckiego ryzyko, że stacje będą chciały zrekompensować sobie te straty zwiększając marże na paliwach, jest jednak mocno ograniczone. - Myślę, że byłoby to trudne do wytłumaczenia klientom i mogłoby zostać przez nich źle odebrane. Taka sytuacja nie jest jednak całkowicie niemożliwa - zastrzega ekspert.

Analityk zwraca uwagę, że pomysł związany z wprowadzeniem zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw ma długą historię. Do tej pory, poza lokalnymi ograniczeniami, nie udało się go przeforsować w skali całego kraju. W 2018 r. zakaz sprzedaży alkoholu powyżej 4,5 proc. na stacjach wprowadził Toruń.

d157px9

- Celem uchwały jest realizacja przepisów wynikających z ustawy, według której polityka samorządu ma prowadzić do ograniczenia dostępności i spożycia alkoholu. Takie miejsca, jak stacje, paliw powinny służyć przede wszystkim do kupna paliwa właśnie –tłumaczył wówczas Krzysztof Kisielewski, dyrektor Wydziału Ewidencji i Rejestracji Urzędu Miasta Torunia.

Według Jakuba Boguckiego także tym razem cała inicjatywa może zakończyć się na zapowiedziach. - Z dotychczasowych pomysłów nic nie wynikło. Jeżeli temat powróci, na pewno spotka się jednak z protestami branży. Sprzedaż alkoholu to kawałek tortu, którego stacje nie będą chciały oddawać - podsumowuje analityk e-petrol.pl.

Adam Sieńko, dziennikarz WP Finanse i money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d157px9
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d157px9