WP

Kilkaset złotych mniej w portfelu i kac znika. 1 stycznia w firmach "od kroplówek" rozdzwonią się telefony

Święta i Nowy Rok to prawdziwe żniwa dla firm specjalizujących się w zwalczaniu kaca. Za kilkaset złotych stawiają w kilka godzin na nogi tych, którzy dzień wcześniej nadużyli alkoholu. Kroplówki stają się coraz popularniejszym sposobem na syndrom dnia następnego, a zarazem źródłem dużych pieniędzy dla przedsiębiorców.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kroplówka lub dwie i kac znika. Podobnie jak kilkaset złotych z portfela
Kroplówka lub dwie i kac znika. Podobnie jak kilkaset złotych z portfela (WP.PL)
WP

- Przez lata nawet te "delikatne" imprezy ze znajomymi kończyły się tym, że kolejny dzień mogłem spisać na straty. Mój organizm fatalnie reaguje na alkohol. Niezależnie od jego ilości, dzień później nie byłem w stanie wstać z łóżka - mówi nam Patryk, 33-letni programista z Warszawy. Jak przyznaje, "ratunkiem" okazały się kroplówki.

- Po raz pierwszy podała mi ją koleżanka, która studiowała ratownictwo medyczne. Wtedy jeszcze sam byłem studentem - dodaje. Dziś Patryk korzysta z usług wyspecjalizowanej firmy. Zdarza się, że wlew zamawia jeszcze przed imprezą. - Dzięki temu wiem, że o 9:00 pojawi się ratunek i najpóźniej w południe będę znów w formie - uśmiecha się.

Kasa na kaca

WP

Za błyskawiczny powrót do formy Patryk i inni klienci kroplówkowych przedsiębiorców płacą niemało. Sama kroplówka to koszt od 250 do nawet 1500 zł. Cena zależy od firmy i wybranego "pakietu", czyli podawanych substancji. Do tego niektóre firmy doliczają opłatę za dojazd - to już jednak kwestia indywidualnych ustaleń. Jedna z "klinik", do których dzwoniliśmy zażyczyła sobie 100 zł za wyjazd do podwarszawskiego Józefowa. Inne, zazwyczaj te droższe, zgadzały się przyjechać za darmo.

Czas dojazdu to od 45 minut do 3 godzin. Każdy z naszych rozmówców gwarantuje, że w tym czasie pod wskazanym adresem pojawi się wykwalifikowany ratownik medyczny, czasem nawet ratownik z lekarzem, przeprowadzą wstępną kwalifikację i podepną kroplówkę. Jak wyjaśnia nam lekarz z warszawskiego szpitala, rozmowa z "pacjentem" jest niezbędna ze względu na choroby przewlekłe i przyjmowane leki.

Z tego względu za takimi przedsięwzięciami stoją najczęściej ratownicy medyczni, którzy bądź to dorabiają do pensji z pogotowia, bądź już porzucili swój zawód na rzecz niesienia ulgi w tym szczególnym rodzaju cierpienia. Zdarzają się także lekarze. W końcu na tym biznesie można nieźle zarobić.

Gdy przed kilkoma miesiącami w money.pl rozmawialiśmy z Tomaszem Hendzelem, założycielem stołecznego KacDoktora, przyznał, że gdyby chciał, mógłby utrzymać się jedynie ze swojej firmy. Jak dodawał, pomysł na firmę pojawił się w trakcie pracy w pogotowiu.

WP

Kac

Ból głowy, pragnienie, nudności, osłabienie, światłowstręt, a do tego drżenie mięśni i zdarzające się stany lękowe. To najczęstsze objawy syndromu dnia następnego, popularnego kaca. Choć lekarze do dziś spierają się, co jest jego bezpośrednią przyczyną i badają reakcje zachodzące w organizmie po spożyciu alkoholu, to za największego szkodnika uchodzi aldehyd octowy. Ten produkt rozpadu alkoholu jest kilkadziesiąt razy bardziej trujący od etanolu, ale z krwi znika stosunkowo szybko. Wśród typowanych winnych pojawia się także metanol czy działanie etanolu (słynne C2H5OH) na przysadkę mózgową. Tego typu wyjaśnień jest bez liku, ale dla imprezowiczów kluczowe pozostaje pytanie, czym leczyć skutki?

Ilu pijących, tyle metod. Sok pomidorowy, miód, prysznic, kawa, słodka herbata czy wreszcie specyfiki dostępne od stacji paliw po apteki. Niemal każdy z nich pomaga na przynajmniej jeden z negatywnych skutków nadmiernego spożycia alkoholu. Sok pomidorowy uzupełnia wypłukane minerały, miód czy cukier zapewniają wzrost poziomu glukozy obniżony na skutek picia. To jednak działania „wyrywkowe”.

Połączenie uderzenia we wszystkie efekty nadmiernego pijaństwa zapewnia sukces firmom kroplówkowym. Podawane mieszanki stanowią "tajemnicę" przedsiębiorstwa, jednak wiadomo, że zawierają elektrolity, witaminy, leki przeciwwymiotne i przeciwbólowe, a także subtancje podnoszące poziom glukozy we krwi oraz dające ulgę wątrobie.

WP

- Kroplówka tym różni się od kupowanych w aptece leków, że substancje czynne podawane są wprost do krwi i wchłaniają się niemal w 100 proc. Te z przewodu pokarmowego mają wchłanialność na poziomie maksymalnie 40 proc. Do tego uzupełnia brak płynów i zmniejsza stężenie trujących dla nas substancji. Niech pan spróbuje wypić w takim stanie dwa litry wody - tłumaczy nam lekarz.

Jak podkreśla, kroplówki są rozwiązaniem, które jest z pewnością skuteczne, ale jego stosowanie powinno zostać ograniczone do pojedynczych okazji w ciągu roku. Jak na przykład Nowy Rok, kiedy firmy "od wlewów" mają prawdziwe żniwa.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP