Trwa ładowanie...

"Kosmetyk naturalny". Pod tą nazwą mogą ci wcisnąć praktycznie wszystko

Półki w drogeriach i aptekach uginają się od "kosmetyków naturalnych". Jednak czy rzeczywiście są z tego, co stworzyła sama natura? Niestety, okazuje się, że pod tą nazwą kryje się prawie wszystko. Dlaczego tak jest? Powód jest prosty. W naszym prawie brakuje prawnej definicji. I dopóki to się nie zmieni producenci mogą nam wciskać każdy kit.

"Kosmetyk naturalny". Pod tą nazwą mogą ci wcisnąć praktycznie wszystkoŹródło: Shutterstock.com
d1lay4d
d1lay4d

Jak pisze dziennika "Rzeczpospolita", pod nazwą "kosmetyk naturalny" sprzedawane są produkty zawierające np. glikol propylenowy, agresywne środki myjące czy uznawane za szkodliwe parabeny. Brak odpowiednich zapisów zarówno w polskim, jak i unijnym prawie.

A jeśli nie ma definicji, a co za tym idzie konkretów, to klientowi w sklepie można wcisnąć wszystko. I producenci oraz marketingowcy nie omieszkają wykorzystać tej możliwości, stosując różne zabiegi tylko po to, aby wyprowadzić w pole konsumenta. Najczęściej na opakowaniach pojawia się oczywiście nazwa "naturalne", "stworzone z natury" czy kosmetyki naturalne", choć ich zawartość daleka jest od tej terminologii. Inni umieszczają symbole, które mocno przypominają znaki graficzne oznaczające unijne lub polskie certyfikaty ekologiczne.

To jeden z największych rynków w Europie. I wciąż brakuje odpowiednich przepisów

Jak podaje dziennik, zdaniem prawników brak zapisów w ustawach powoduje, że idąc do sądu, stajemy praktycznie na straconej pozycji. Trudno bez konkretów udowodnić, że zostaliśmy specjalnie przez daną firmę wprowadzeni w błąd.

Jak komentuje sprawę dla dziennika Dominika Chirek, prawniczka specjalizująca się w prawie kosmetycznym, w naszym kraju trudno byłoby wprowadzić odgórnie standardy i definicje ze względu na silne lobby firm kosmetycznych. Trzeba to zrobić na szczeblu unijnym.

d1lay4d
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1lay4d