ycipk-1zw1bb

Krety pod ochroną. To nie zwykły szkodnik, którego można się bezkarnie pozbyć

Już się pojawiły. O ich obecności świadczą kopce ziemi na trawniku. Krety, bo o nich mowa, przez wielu działkowiczów i właścicieli ogrodów uważane są za zmorę. To jednak zwierzęta pod ochroną. Za zabicie choćby jednego można zapłacić grzywnę, a nawet trafić do aresztu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Krety pod ochroną. To nie zwykły szkodnik, którego można się bezkarnie pozbyć
(Fot: pixabay.com)
ycipk-1zw1bb

Mówi się, że jak widać kopce zrobione przez krety, to znaczy, że wiosna już przyszła. I rzeczywiście właśnie wiosną właściciele trawników, grządek warzywnych, ogrodów i działek narzekają na tego małego ssaka najbardziej. Bo kret - choć mierzy zaledwie kilkanaście centymetrów - potrafi poczynić znaczne spustoszenia. Walcząc z kretem trzeba pamiętać, by nie zrobić mu krzywdy. Zabicie go w ogóle nie wchodzi w grę.

Kret jest bowiem gatunkiem objętym częściową ochroną. Znalazł się w wydanym w grudniu przez ministra środowiska Jana Szyszkę rozporządzeniu w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. To zresztą nic nowego - kret jest pod ochroną już od dawna.

Jak możemy wyczytać w rozporządzeniu, ochroną objęte są osobniki znajdujące się poza
terenem ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych, trawiastych lotnisk, ziemnych konstrukcji hydrotechnicznych oraz obiektów sportowych.

ycipk-1zw1bb

Zapytaliśmy inspekcję środowiska, czy to oznacza, że możemy pozbyć się kreta, czy nie możemy. - Na terenie zagospodarowanego ogrodu można kreta przenosić albo płoszyć - wyjaśnia rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie Agata Antonowicz. I można to robić, nie narażając się na sankcje. Nie można natomiast przeszkadzać kretowi w innych miejscach. I, jak zastrzega rzeczniczka, pod żadnym pozorem kreta nie wolno zabić. Za to może grozić grzywna do 5 tys. zł albo areszt. O karze decyduje sąd.

- Właściwie jedynym humanitarnym sposobem na ogród bez kreta jest położenie siatki zabezpieczającej - mówi nam pan Piotr, właściciel firmy ogrodniczej. Taką siatkę rozwija się na podłożu, przysypuje ziemią i na to wysiewa się trawę. Kret nie może się przebić przez siatkę na powierzchnię. Nie powstają więc kopce. Ale cała impreza jest droga. Siatka kosztuje niby 5-6 zł za metr kwadratowy, ale położenie jej jest skomplikowane i może kosztować nawet kilka tysięcy złotych.

W sieci nie brak za to wskazówek, jak odstraszyć kreta. Możliwości jest pełen wachlarz: od urządzeń emitujących ultradźwięki, przez chemię i wiatraczki, po porady w stylu "zrób to sam". Można na przykład wpychać do kopców zwinięte w kulę ludzkie włosy, posypywać ziemię pieprzem albo zalewać wodą, w której moczyły się niedopałki papierosów. - Tak naprawdę żaden z tych sposobów nie daje stuprocentowej skuteczności. Kret będzie wracał - mówi pan Piotr.

Może nie są stuprocentowo skuteczne, ale nie krzywdzą zwierzęcia. W internecie roi się od bardziej radykalnych rozwiązań: to oferty mechanicznych pułapek uśmiercających krety, są też specjalne petardy do wepchnięcia w kopiec albo środki chemiczne, które nie tylko odstraszają zapachem, ale zagazowują zwierzę.

ycipk-1zw1bb

Jak przyznaje w rozmowie z nami pan Piotr, są też firmy, które nie przejmują się ochroną kreta. Trzeba jednak pamiętać, że właśnie używanie takich urządzeń - poza względami humanitarnymi - może narazić nas na grzywnę lub kratki. Może więc do kopców w ogródku po prostu trzeba się przyzwyczaić?

Polub WP Finanse
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1zw1bb

ycipk-1zw1bb
ycipk-1zw1bb