Trwa ładowanie...

Kup sobie kawałek Tatr

Od poniedziałku każdy chętny będzie mógł sobie kupić kawałek Tatr. Na warszawską giełdę wchodzi słowacki potentat – Tatry Mountain Resort.

Kup sobie kawałek TatrŹródło: Jupiterimages
d2oc39s

Od poniedziałku każdy chętny będzie mógł sobie kupić kawałek Tatr. Na warszawską giełdę wchodzi słowacki potentat - Tatry Mountain Resort.

- Na parkiecie w Bratysławie TMR miał największe obroty ze wszystkich notowanych spółek - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Bohus Hlavaty, prezes Tatry Mountain Resorts.

15 października spółka zadebiutuje na głównym parkiecie warszawskiej giełdy. Nie jest to jednak nowa emisja. Do sprzedaży wprowadzane są akcje sprzedawane na słowackiej giełdzie - to tzw. dual listing.

d2oc39s

TMR to jedna z większych słowackich firm. Inwestuje w ośrodki narciarskie. Zaczynała 20 lat temu od modernizacji stacji narciarskiej na Chopoku. Spółka wciąż się rozwija. Co roku otwiera nowe kolejki, remontuje hotele, rozbudowywany jest aquapark Tatralandia.

- Na Słowacji zainwestowaliśmy już 150 mln euro. Kapitalizacja spółki to obecnie 300 mln euro. Jak TMR powstawał, wiedzieliśmy, co mamy do zrobienia. Zmienialiśmy starą Skodę Favorit na nową Skodę Oktawię. Po to, żeby te ośrodki oferowały rozsądne usługi - tłumaczy Bohus Hlavaty.

Inwestycje finansowane były w większości ze środków od akcjonariuszy. Tylko 5 proc. pochodzi z kredytów bankowych. Prezes przekonuje, że wchodzi na warszawską giełdę nie po to, by pozyskać finansowanie kolejnych inwestycji, a po to, by TMR był bliżej swoich klientów. 35 proc. odwiedzających słowackie ośrodki to Polacy. W Tatralandii ten odsetek sięga 45 proc.

TMR wspólnie z czterema polskimi gminami szykuje się też do prywatyzacji Polskich Kolei Linowych. Jest dziś najpoważniejszym kandydatem do ich przejęcia. Oprócz polsko-słowackiego konsorcjum w grze są także: Polskie Koleje Górskie – spółka założona przez tatrzański samorząd oraz firma Adama i Andrzeja Bachledów.

d2oc39s

- Jako spółka giełdowa będziemy zupełnie inaczej odbierani. Będziemy pod pełną kontrolą finansową - mówi.

Tatry za akcje

Według prezesa TMR Tatry to, zarówno dla Słowaków, jak i Polaków, sprawa społeczna.

- Nasze ośrodki nie wyglądają już jak przed laty. Nie ma już kolejek do wyciągów, parszywego jedzenia. Potrzebujemy ambasadorów, dlatego wchodzimy na giełdę w Warszawie. By więcej osób mogło kupić sobie kawałek Tatr. Na Słowacji to się doskonale sprawdziło. Mamy bardzo wielu małych inwestorów. Stworzyliśmy dla nich coś takiego jak klub akcjonariuszy. Właściciele określonej puli akcji mają możliwość uzyskania darmowych karnetów, zniżek w hotelach – mówi Bohus Hlavaty.

Teraz takie same możliwości będą mieli polscy inwestorzy giełdowi.
I tak np. za 25 akcji inwestor dostanie 6 przejazdów wyciągami. Za 130 akcji już karnet na cały sezon ważny we wszystkich ośrodkach TMR. Dla dużych udziałowców spółka przygotowała o wiele większe profity. Ci najwięksi, którzy mają ponad 750 akcji, zostają członkami Gold VIP Club Tatry. A co za tym idzie mają możliwość darmowego wykorzystania specjalnych apartamentów m.in. w Grandhotelu Praha w Tatrzańskiej Łomnicy i innych ośrodkach, darmowe wejścia do spa, karnety, spore zniżki na wszelkie usługi itd.

d2oc39s

Jednak czy giełda na pewno pomoże w przejęciu PKL? Bohus Hlavaty nie ma wątpliwości.
– To pomoże nam w tym, byśmy byli odbierani jako przejrzysta firma – mówi prezes TMR.

Do prywatyzacji PLK firma przystąpi jako konsorcjum z czterema polskimi gminami. W umowie z Czernichowem, Szczawnicą, Zawoją i Krynicą jest jasny zapis, że TMR nie zamknie żadnej kolejki. Ustalono również wielkość pierwszych inwestycji.

- Polacy są doskonale przygotowani. Większość z nich ma plany zagospodarowania. W umowach z gminami mamy inwestycje krótkofalowe, rozpisane na 2 lata od przejęcia PKL-u. Wiemy też, co chcemy robić przez kolejne 5 lat – mówi Bohus Hlavaty.

Suma tych inwestycji to 30 mln euro. To 78 proc. budżetu tych gmin. A to nie koniec. W dalszej perspektywie może to być nawet 100 mln euro.

d2oc39s

- Wzorujemy się na podobnych firmach w Skandynawii i Alpach. Ten model biznesowy się sprawdza. Najpierw wchodzimy w infrastrukturę. Ludzie muszą mieć gdzie jeździć. Dopiero później w usługi – hotele, restauracje, parki rozrywki. Jak zbudujemy hotele bez tras, to nikt do nich nie przyjdzie - zapewnia Bohus Hlavaty.

Słowacka firma oferuje pełną obsługę zimowego wypoczynku. Od tras, przez szkółki narciarskie, wypożyczalnie, aż po gastronomię na stokach.

- Chcemy być tam, skąd do nas przychodzi najwięcej klientów. Dlatego przejęliśmy Szpindlerowy Młyn, z Czech jest 10 proc. naszych klientów. Dlatego też chcemy wejść do Polski. Jak państwo nie znajdzie odwagi, by sprywatyzować PKL, to znajdziemy inne ośrodki. Widzimy w tym sens – uważa Hlavaty.

Polska ma duży potencjał rozwoju. Gdy u nas na nartach jeździ 6 proc. osób, w Czechach i na Słowacji – 15 proc., a w Europie ok. 16 proc.

d2oc39s

- Wierzę w to, że kraje takie jak nasze będą się bogaciły i w stylu życia będą dążyć do tego, co widać na Zachodzie. Dużo pracując, uświadamiamy sobie, że musimy naładować baterie – tłumaczy prezes TMR.

Pieniądze leżą na ulicy

- 20 lat temu uświadomiliśmy sobie, że państwo nie jest dobrym właścicielem. Tylko prywatny kapitał się liczy. Gdy zabieraliśmy się za nasze inwestycje, zobaczyliśmy, że pieniądze leżą na tych stokach. Musimy tylko te pieniądze zebrać. Ale najpierw trzeba zainwestować. Przykład Zawoi. Piękna miejscowość, ale tylko jedno krzesełko. Tak nie da się utrzymać stoku. To wystarczyło kiedyś. Teraz liczy się nie tylko jazda na nartach. Ludzie chcą popatrzeć na wiele miejsc, pojeździć w różnych miejscach, coś zjeść, skorzystać z aquaparku – opisuje Bohus Hlavaty.

Jeśli będziemy mieli takie ośrodki jak w Białce Tatrzańskiej, liczba osób, które będą rozpoczynać swoją przygodę z narciarstwem, będzie rosnąć. W Zawoi jest plan zagospodarowania. Gdyby nie PKL to normalny przedsiębiorca już dawno by to zbudował. To niemożliwe, by w takim miejscu to nie przynosiło zysku.

- Jak ktoś zbuduje Białkę Tatrzańską w Zawoi, czyli 4-5 wyciągów i 15-20 km tras, to musi to działać. Nie boimy się, że to będzie nietrafiony biznes – potwierdza Bohus Hlavaty.

d2oc39s

Zupełnie innym tematem jest Kasprowy Wierch. Prezes TMR nie ukrywa, że ma dla świętej góry polskich narciarzy ambitne plany. Jest jednak jedno ale…

- Dla nas PKL to dwa różne biznesy. Pierwszym jest Kasprowy. Drugim wszystkie pozostałe ośrodki - mówi prezes. - Co dalej z Kasprowym Wierchem - zależy od polskiej społeczności. Jesteśmy ostatni, by o tym decydować. Jednak jeśli chcecie mieć ośrodek, taki jak my tutaj w Tatrzańskiej Łomnicy, to jest to jedyne miejsce.
Jak dodaje, w Zawoji, Czernichowie, Szczawnicy czy na grzbiecie Gubałówki są możliwości zbudowania ośrodków dla początkujących czy rodzin z dziećmi.
- W przypadku Kasprowego jesteśmy wstanie zaakceptować praktycznie każde rozwiązanie. Jak będzie tak jak dzisiaj, gdzie tak naprawdę to nie jest ośrodek narciarski, tylko kolejka, która przywozi ludzi, żeby mogli popatrzeć na góry, to, owszem, da się to utrzymać. Tyle że przy takiej przepustowości na pewno nie da się na tym zarobić. Polacy i rząd muszą powiedzieć, czy chcą ośrodek wysokogórski. Tam są wielkie możliwości - uważa prezes TMR.

Według niego Polska potrzebuje takich ośrodków jak Białka Tatrzańska. - Zobaczcie, jak to działa - podkreśla. Hlavaty zapewnia, że dopóki nie będzie zgody na Kasprowy - a nie wierzy, że będzie ona w ciągu najbliższych 5 lat - będzie chciał zbudować kilka ośrodków w średnich górach. W jego wizji Polacy zaczną swoją przygodę z nartami w Polsce, później trafią do wysokogórskich ośrodków na Słowacji, a dopiero później wyjadą w Alpy.

Słowak uważa, że jeśli nie zajdą żadne zmiany, niemożliwe jest, by w dłuższej perspektywie Zakopane wytrzymało konkurencję. W zimę będzie miało problem z obłożeniem hoteli, bo ludzie będą jeździć gdzie indziej.

- Nam się nie spieszy. Powinno się spieszyć Polakom. Teraz na początku swojej przygody z nartami jadą do Białki, a później wyjeżdżają na Słowację, a następnie w Alpy. A mogliby na Kasprowy – dodaje Hlavaty.

Tunel na Słowację?

Jeśli jednak byłaby zgoda na narciarskie zagospodarowanie Kasprowego Wierchu, opcji byłoby wiele. Kilka lat temu pojawił się pomysł tunelu pod Tatrami do ich słowackiej części. Można by też zagospodarować część trasy na Kasprowy na odcinku od Myślenickich Turni do Kuźnicy.

Według Bohusa Hlavatego dla Tatrzańskiego Parku Narodowego obecne rozwiązania nie są korzystne. Ludzie rozdeptują polskie góry. Na Morskie Oko wchodzi dziennie 10 tys. osób. Według niego lepszym rozwiązaniem mogłoby być całkowite zamknięcie wielu dolin. Część pozostałaby otwarta dla ruchu pieszego, a ten 1-2 proc. parku przeznaczony byłby na ruch turystyczny związany z narciarstwem.

Jak jednak przekonać mieszkańców, że warto współpracować z takim inwestorem jak TMR?

- Górale są tak samo po waszej, jak i po naszej stronie Tatr. I u nas na początku dla mieszkańców była to rewolucja. Tego się nie załatwia w rok. Nam się udało. Dzisiaj na Słowacji mamy wspólne organizacje z gminami, z przedsiębiorcami. Razem ustalamy, jak dane miejsce rozwijać.
Mieszkańcy widzą pozytywną stronę. Mają prywatne sklepy, pensjonaty. W sezonie 2010-2011 liczba narciarzy się podwoiła. W następnym doszło kolejne 25 proc. Rozumiemy, że jeśli nie przeciągniemy ludzi na swoją stronę to, to nie będzie działać. Dlatego zbudowaliśmy konsorcjum z polskimi gminami – przekonuje prezes TMR.

W przypadku PKL może się zdarzyć, że spółka nie zostanie sprzedana jednemu chętnemu. Może się zdarzyć, że Kasprowy i Gubałówka zostaną rozdzielone i sprzedane np. PKG lub klanowi Bachledów, a reszta TMR-owi.

- Pakietowa sprzedaż jest tylko jedną z form. Jako całość ma to zupełnie inną wartość niż sprzedawane po pojedynczych ośrodkach. Pytanie, na czym zależy polskiemu rządowi. Uważam, że powinna liczyć się nie tylko cena, ale też wartość planowanych inwestycji – uważa Hlavaty.

Słowacy zapewniają, że Polski sobie nie odpuszczą. Nawet jeśli nie dojdzie do prywatyzacji PKL. Bohus Hlavaty przyznaje, że jeśli prywatyzacji nie będzie w tym roku, to w następnym rozpoczną się poważne rozmowy z prywatnymi podmiotami.

- A ofert przychodzi dużo - podkreśla.

d2oc39s
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2oc39s