Trwa ładowanie...

Lekki katar i już na L4, pracodawcy załamują ręce. "Taki mamy teraz rynek pracy"

Przeciętna absencja pracownika w Polsce to już ponad 12 dni w roku. Szczególnie często na L4 wybierają się osoby w okolicach "trzydziestki". Mogą sobie na to pozwolić, bo pracodawcy nie chcą stracić ich całkowicie.

Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Lekki katar i już na L4, pracodawcy załamują ręce. "Taki mamy teraz rynek pracy"
Źródło: East News
dbr0jer

Polacy coraz chętniej idą na zwolnienia lekarskie, a prym wiodą młodzi pracownicy. Według ZUS w 2017 r. spędzili oni na chorobowym ponad 70 mln dni, a to o ponad 15 mln więcej niż 10 lat temu. Łącznie w 2017 roku na chorobowym Polacy spędzili aż 246 mln dni.

Te dane samego ZUS-u bardzo nie zaskakują. - Może to się po prostu wiązać z sytuacją na rynku pracy. Pracownicy czują się pewniej i wolą iść na zwolnienie, gdy coś im dolega - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS. Jego zdaniem w ostatnich latach również zmieniło się podejście pracodawców do tego tematu. Już nie wymagają od pracowników, by przychodzili do pracy z katarem. Według Andrusiewicza to też wynika z niskiego bezrobocia - firmy chcą dbać o ludzi, bo wiedzą, że zastapienie ich nowymi będzie problemem.

Zwolnienia lekarskie. ZUS wyłapał oszustów na 100 mln zł. Zobacz wideo:

Parę kichnięć i na L4. "Zdarzają się nadużycia"

Pracodawcy oficjalnie rzadko chcą rozmawiać na ten temat. Nie chcą wychodzić na firmy nieprzychylne pracownikom, ale przyznają, że zauważają chorobowy problem. - Niegydś każdy pracownik miał świadomość, że czekają na niego 3-4 osoby, gotowe w każdej chwili podpisać umowy i stawić się do pracy. Wtedy nawet jak ktoś miał grypę czy anginę to i tak do pracy przychodził, bo się bał gniewu szefa. Teraz jest inaczej. Pojawia się katar i już pracownik chce iść na chorobowe - mówi nam anonimowo przedstawiciel dużego polskiego pracodawcy.

dbr0jer

Dodaje, że nie brakuje przy tym nadużyć. Ludzie chcą sobie zrobić wolne, więc pokazują L4. Choć tak naprawdę nic im nie dolega. - Zdobyć L4 przecież nie jest tak trudno. A walka z tym zjawiskiem jest właściwie niemożliwa - dodaje pracodawca.

Inny przedstawiciel dużego koncernu przyznaje natomiast, że robienie sobie wolnego "na L4" nasila się zwłaszcza jesienią, gdy pogoda sprawia, że nie chce się wychodzić z domu do pracy.

Home office zamiast L4. "Czujesz się gorzej, to popracuj w domu"

Są jednak firmy, które uważają, że z L4 problemu nie mają. Na przykład Capgemini, która zatrudnia w Polsce 8 tys. osób, głównie specjalistów ds. IT i konsultingu. Magdalena Katolik z Capgemini zaznacza, że firma "jak najbardziej respektuje prawo do L4". Tłumaczy, że receptą na zachorowania może być po prostu praca w domu.

- W sezonie zachorowań, kiedy w drodze do pracy i w biurze łatwo jest się zarazić od siebie nawzajem, to na ratunek przychodzi praca zdalna. Można po prostu pracować z domu, oczywiście po uzgodnieniach z przełożonym. Home office nie ogranicza się u nas tylko do takich sytuacji, bo część osób chętnie wybiera tę opcję również ze względu na uciążliwe dojazdy czy też lepszą koncentrację na pracy w domowym zaciszu. Szacujemy, że 41 proc. pracowników korzysta z tego systemu chociaż raz w tygodniu - mówi Magdalena Katolik.

dbr0jer

Zaznacza, że tą drogą powinny iść firmy, które nie chcą mieć problemu z pracownikami często korzystającymi z L4. Przedstawicielka firmy podkreśla, że obecność w biurze często jest po prostu zbędna. – Przecież za pomocą wideokonferencji można łatwo połączyć się z całym światem - podsumowuje krótko.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

dbr0jer

Podziel się opinią

Share
dbr0jer
dbr0jer