Trwa ładowanie...

Ludzie są w szoku. Nawet 40 proc. podwyżki. Rosną ceny usług kosmetycznych

Nawet 10-20 zł więcej za przedłużanie rzęs i stylizację paznokci. Drożej za makijaż czy zabiegi na ciało. Niektóre salony kosmetyczne podnoszą ceny za usługi. Powód? Wzrost kosztów działalności związany z pandemią. Część salonów o podwyżkach nawet jednak nie myśli. "Nie będziemy stawiać się w roli męczenników" - słyszymy.

Share
Ceny za usługi kosmetyczne są coraz wyższe
Ceny za usługi kosmetyczne są coraz wyższe Źródło: PAP, Fot: Sandra Simunovic, PIXSELL Dostawca: PAP
d1i015w

Niedawno pisaliśmy o wzroście cen usług w salonach fryzjerskich. Okazuje się, że więcej trzeba zapłacić także u kosmetyczek i stylistek paznokci. Wzrosły ceny manicure, paznokci hybrydowych, henny brwi czy przedłużania rzęs. Cenniki zaczęły zmieniać się w maju i wciąż zmieniają. Salony wzrostem cen reagują na pandemię.

Bez pleksy, maseczek i przyłbic

Patrycja na początku września odwiedziła jeden z salonów stylizacji paznokci na Podkarpaciu. Dobrze znany - przed pandemią była jego stałą klientką. - Wykorzystałam pandemię do regeneracji paznokci i do salonu wybrałam się dopiero na początku września. Weszłam, miałam na sobie maseczkę, ale panie zasugerowały, że nie jest mi potrzebna i spowoduje dyskomfort. Zaproponowały kawę. Odmówiłam, postanowiłam zostać w maseczce - relacjonuje wizytę. - Wystarczyło rozejrzeć się po salonie, by zorientować się, że oprócz mnie nikt o pandemii nie pamięta. Na pierwszy rzut oka nic się zmieniło. Stylistki nadal siedziały przy jednym biurku, tuż obok siebie. Jedna obsługiwała już klientkę. Usiadłam obok. Biurko, choć długie, nie zapewniało między mną a drugą klientką 2 metrów odległości. Nie dzieliła nas też pleksa. Stylistki nie miały maseczek, ani przyłbic. Nigdzie nie znalazłam też płynu do dezynfekcji rąk. Jakby pandemii w tym salonie nie było. O tym, że jednak jest, zorientowałam się dopiero przy kasie. Zapłaciłam 120 zł za hybrydy. O 20 zł więcej niż podczas ostatniej wizyty, którą odbyłam w marcu - mówi Patrycja.

d1i015w

Ceny podskoczyły w wielu salonach w całej Polsce. Bazując na dostępnych cennikach, urosły o 10-20 zł na usłudze. - Wyjście do kosmetyczki to teraz dla mnie koszt o 40 zł większy. Owszem, panie mają przyłbice, a przy wejściu płyn do dezynfekcji, ale czy te koszty na pewno są tak duże, by drenować kieszenie klientów? - zastanawia się Ewelina, która regularnie korzysta z usług kosmetyczki w Warszawie, wykonując hennę brwi i manicure hybrydowy.

Ponad milion bonów turystycznych. Prezes ZUS komentuje

Nowe obowiązki, nowe ceny

Pandemia nałożyła na salony kosmetyczne nowe obowiązki: to konieczność zapewniania płynów do dezynfekcji rąk dla klientów, obowiązek noszenia rękawiczek oraz zasłaniania okolic ust i nosa, dezynfekowanie powierzchni po każdym kliencie. To właśnie te wytyczne przekładają się na wzrost kosztów prowadzenia działalności. - Podstawową przyczyną wzrostu cen usług jest podwyżka cen środków i artykułów higienicznych. Przykładowo, cena podkładu zmienianego na fotelu dla każdego pacjenta/klienta wzrosła z 3 zł na 8 zł, a paczka gumowych rękawiczek do zabiegów wzrosła z 11 zł za opakowanie do 45 zł. Środki dezynfekujące - analogicznie. Generalnie wystąpił 2-3-krotny wzrost cen. Ceny maseczek na twarz ciągle rosną. Jest to efekt niedostępności tych materiałów, popyt znacznie przekracza podaż. Nic nie zapowiada poprawy sytuacji w najbliższym czasie - wyjaśnia Grażyna Zych, wiceprezes zarządu Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Kosmetologii "Przyjazna Kosmetyka". Przypomina, że wiele gabinetów na początku pandemii oddawało szpitalom swoje zapasy środków higienicznych i w momencie powrotu do pracy musiały je znów zakupić, ponosząc wielokrotnie wyższe koszty.

d1i015w

Im drożej, tym mniejsze podwyżki

Grażyna Zych przypomina, że podwyżki są najbardziej odczuwalne dla tych klientów, którzy korzystali z usług niedrogich, jak manicure czy henna brwi. - Jeżeli stałe koszty higieniczne obsługi każdego klienta, bez względu na charakter usługi, wynoszą 10 zł, to w przypadku henny i manicure jest to podwyżka rzędu 25 proc. i wywołuje niezadowolenie klientów. Jeżeli zestawimy to 10 zł z zabiegiem, za który klient płaci 400 zł, to jest to podwyżka na poziomie 2,5 proc. Im droższy zabieg, tym wzrost jest minimalny i te gabinety, które wykonują bardzo drogie zabiegi, a ilość świadczonych manicure i henny jest niewielka, mogą pozwolić sobie na niepodnoszenie cen. Dotyczy to głównie dużych miast. Gabinety w mniejszych miejscowościach nie mogą sobie pozwolić na to, aby tych cen nie regulować, bo nie będą w stanie się utrzymać - twierdzi Grażyna Zych.

"Nie będziemy stawiać się w roli męczenników"

Rzeczywiście, nie wszystkie gabinety zdecydowały się na podwyżki. Cen nie podniosła na przykład Magdalena Lasak, właścicielka MAGJA Salon Paznokci w Krakowie. - Jeśli chodzi o podnoszenie cen usług kosmetycznych w czasach koronawirusa, to uważam, że należy z dużą dozą empatii podejść do tematu. Oczywiście koszty związane z obsługą naszych gości wzrosły, ale nie na tyle, aby w tych trudnych czasach, które dotykają każdego, dopisywać je do rachunku klienta - uważa Magdalena Lasak. Przypomina, że branża stylizacji paznokci od zawsze musiała przestrzegać higieny, sterylności i bezpieczeństwa w kontakcie z klientem. - Nasz salon nie podniósł cen w okresie pandemii, nie będziemy stawiać się w roli męczenników. Szanujemy naszych gości i doceniamy, że korzystają nadal z naszych usług, mamy nadzieję, że razem "suchą stopą" przejdziemy przez ten trudny czas - mówi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1i015w

Podziel się opinią

Share
d1i015w
d1i015w