Trwa ładowanie...

Mariusz "Pudzian" Pudzianowski - ile zarabia nasz siłacz?

Wzrost: 186 cm. Obwód klatki piersiowej: 148 cm. Rekord życiowy w przysiadzie ze sztangą: 380 kg. Zarobki - średnio 250 tys. zł za walkę

Share
Mariusz "Pudzian" Pudzianowski - ile zarabia nasz siłacz?
Źródło: EastNews
d4023dr

Inni dostają więcej

Rzecz jasna, nie wszystko, co zarobi Pudzian na morderczym starciu, trafia do jego kieszeni. Z zarobionych na ringu pieniędzy zawodnik musi odliczyć m.in. koszty trenera, sparingpartnerów, rehabilitacji po pojedynku. Same walki też nie odbywają się tak znów często, by mieć z tego zajęcia jakieś niewyobrażalne pieniądze.

Pudzianowski zadebiutował w MMA (mieszane sztuki walki, mixed martial arts) w grudniu 2009 roku. Od tego czasu zaliczył pięć walk, trzy z nich wygrał. Według szacunków portalu Sportfan, na jednej walce polski siłacz może zarobić na czysto od 88 do ok. 170 tys.

Nie ma co się jednak podniecać zarobkami Pudziana. Na polskie warunki dostaje on rekordowe gaże, to fakt. Płacą mu je, ponieważ jest na tyle znany i medialny, by móc żądać podobnych stawek.

d4023dr

Ale światowi giganci walk MMA zarabiają nawet czterokrotnie więcej od niego. Przykładowo mistrz wagi ciężkiej federacji UFC Brock Lesnar przed dwoma laty otrzymał za jedną walkę, w przeliczeniu, ok. 1 mln 200 tys. zł. I to za walkę, trzeba dodać, przegraną.

W tym sporcie, jak i w wielu innych, o finansach decyduje często w pierwszym rzędzie nie zwycięstwo, ale sława i zdobyte wcześniej tytuły. Pogromca Lesnara, Cain Velasquez, otrzymał za walkę o połowę mniej. Dopiero bonusowe nagrody, m.in. za nokaut wieczoru, sprawiły, że jego zarobek przybliżył się do gaży zwyciężonego przeciwnika.

Powyższa reguła sprawdziła się zresztą także w przypadku Pudzianowskiego. Najwyższą stawkę, w przeliczeniu ok. 350 tys. zł, wynegocjował on za walkę z Timem Sylvią, którą przegrał. Zwycięzca dostał mniej więcej połowę tego, co on.

Zarobki wojowników MMA, chociaż robią wrażenie, pozostają daleko w tyle za gażami golfistów, tenisistów czy piłkarzy. A nawet za pieniędzmi, które dostają najlepiej zarabiający z przedstawicieli sztuk walki – bokserzy.

d4023dr

W 2010 roku nawet lider wśród najlepiej opłacanych zawodników MMA, Georges St-Pierre, nie przekroczył miliona dolarów. Zgarnął „zaledwie” ok. 900 tys. Takie dane, za portalem MMA Manifesto, podaje magazyn „Ring”.

Pamiętajmy też, że Pudzianowski jest w polskich sportach walki absolutnym wyjątkiem. Inni zawodnicy nie mogą liczyć na zbliżone gaże. Nieoficjalnie mówi się o kilku, kilkunastu tysiącach za walkę, ale też o walkach, za które zawodnicy otrzymują mniej niż 1 tys. zł.

Duszenie – tak. Palec w oku – nie

Trzeba jednak pamiętać, że mieszane sztuki walki to stosunkowo młoda dyscyplina. Pierwsze turnieje tego typu zorganizowano w USA zaledwie przed 20 laty. Sport ten rozwija się szybko i można przypuszczać, że pieniądze do zgarnięcia będą w nim coraz większe. Ich najdalsze początki, jak niemal wszystkiego, co związane ze sportami walki, sięgają starożytnej Grecji. MMA mają też nowszych protoplastów – brazylijskie turnieje vale tudo czy japońskie kakutougi.

d4023dr

MMA są atrakcyjne dla widza, bo łączy się w nich techniki wykorzystywane w boksie, zapasach czy dżudo. Można więc rywala uderzyć w szczękę, dusić, kopnąć w nogę czy rzucić o glebę. Nie wolno natomiast – gryźć, wkładać palców w oko „i inne fizjologiczne otwory”, uderzać w krtań czy genitalia. Ale i bez tego popularność MMA jest duża.

W Polsce, w pierwszych latach, walki – tak zwane gale KSW (Konfrontacja Sztuk Walki, polska federacja) – odbywały się w hali warszawskiego hotelu Marriott. W 2006 roku zawody organizowane na Torwarze zgromadziły już 3 tys. widzów.

W naszym kraju powstają ostatnio nowoczesne, duże hale sportowe, mogące zgromadzić większą liczbę osób. To dobry prognostyk dla KSW, bo chętnych do oglądania tego typu zmagań nie brakuje.

W ubiegłym roku do gdańsko-sopockiej Ergo Areny przyszło oglądać galę ok. 11 tys. osób. Tyle samo rok wcześniej odwiedziło stary katowicki Spodek. 26 listopada 2011 walkę Pudzianowskiego z Anglikiem Jamesem Thompsonem oglądało na żywo 14 tys. widzów. Przy telewizorach zgromadziła ona 4,5 mln osób – więcej niż mecze reprezentacji piłkarskiej.

d4023dr

Wspomniana walka nie skończyła się bynajmniej na ringu. Anglik w oczach sędziów przegrał, mimo że według opinii większości był zawodnikiem lepszym. Miał poczucie krzywdy i nie wahał się natychmiast tego okazać. Wyrwał mikrofon prowadzącemu, by głośno kląć i ubliżać sędziom i organizatorom.

Kilka dni po walce anulowano jej wynik, a ją samą uznano za nieodbytą. Według oficjalnego oświadczenia, powodem były błędy stwierdzone w procedurze sędziowania.

To pierwsza taka sytuacja w historii walk MMA. Szkoda, że musiała zdarzyć się właśnie w Polsce. Jednak przeżyć związanych z walkami toczonymi tego wieczoru 14 tysiącom kibiców nikt nie odbierze.

Sam Pudzianowski jak dotąd najlepiej wyszedł chyba na „Tańcu z gwiazdami”. W 2008 roku „Super Express” informował o 1,2 mln, czyli 90 tys. zł za odcinek, jakie udało się wynegocjować siłaczowi. Tańczył na tyle dobrze, że o mało nie wygrał VII edycji. Taką kasę, i to bez konieczności inkasowania ciosów czy kopniaków, na pewno przyjemniej jest zarabiać!

tk/JK

d4023dr

Podziel się opinią

Share
d4023dr
d4023dr