Naciągacze atakują Polaków. Wydzwaniają, są agresywni, nie chcą odpuścić. Dla pieniędzy zrobią wszystko

"Mów pan albo zlikwidujemy panu konto w banku!". "Jest pani głupią francą". Łowcy frajerów wrócili. Tym razem naciągają na polisy i podają się za "dział kontroli ryzyka". Odmowy nie chcą słyszeć, rozmówców obrażają. By wyciągnąć jakiekolwiek dane i wcisnąć ofertę, zrobią wszystko.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Telefony bez końca. Tak wygląda technika naciągaczy - nie dają spokoju, obrażają, wyciągają wszystkie dane
Telefony bez końca. Tak wygląda technika naciągaczy - nie dają spokoju, obrażają, wyciągają wszystkie dane (Materiały prasowe)
WP

Na dobrą sprawę nie wiadomo, co sprzedają. "To wyjątkowa oferta!" - przekonują i zachęcają do rozmowy. Nie wiadomo, kim są i jaką firmę reprezentują. Nie słuchają odpowiedzi. Nie istnieje dla nich słowo "nie". Za to są agresywni i namawiają na spotkania z doradcami. Kiedy? Najlepiej zaraz, może być jutro, ale to maksymalnie, bo trzeba się śpieszyć.

"Tam się pan i pani wszystkiego dowie. To kiedy umówić?"

Na żadne pytania nie odpowiadają. Klepią za to wyuczone formułki i obiecują a to pieniądze, a to zyski, a to bezpieczeństwo rodziny lub najlepsze warunki. Wszystko naj. A jak nie chcesz skorzystać? To usłyszysz, że jesteś głupi. Lub gorzej.

WP

Rozmowy są kuriozalne. "Umówię pana z serwisantem, który naprawi nieopłacalność" - mówi jedna z naciągających. W kółko powtarza to jedno zdanie. Serwis, pieniądze, zysk. Wspomniany fachowiec ma sprawić, by wszystkie moje umowy finansowe stały się zyskowne. Jak? Tego się dowiem dopiero na spotkaniu. Konsultantka najpierw jednak chce wyciągnąć informacje, gdzie mam konto, u kogo inwestowałem, co w ogóle posiadam. Udaje, że to wszystko ma w bazie. A jednak dopytuje o drobne szczegóły.

To łowcy frajerów i ich pułapki. Konsultanci sami tak określają klientów, którzy dali się naciąć na ich ofertę. Opisałem to w kilku reportażach pt. "Łowcy frajerów" w serwisie money.pl. By pokazać mechanizmy wyłudzania pieniędzy, sam zatrudniłem się w jednym z takich call-center.

Zobacz także: Łowcy frajerów wrócili. Tym razem naciągają na polisy i "dział kontroli ryzyka"

I z całą pewnością mogę powiedzieć, że do Polaków znów wydzwaniają naciągacze.

WP

Nie podawaj żadnych danych, gdy nie masz pewności, z kim rozmawiasz. Jeżeli ktoś nie chce powiedzieć, skąd dzwoni, kim jest i w jakim celu jest prowadzona rozmowa, to masz już pewność, że rozmawiasz ze zwykłym naciągaczem. Firmy prowadzące legalną działalność nie obawiają się odpowiedzi na takie pytania. Dla bezpieczeństwa po prostu się rozłącz. Nie dyskutuj, bo to bez celu. W zamian naciągacz będzie wydzwaniał kilkadziesiąt razy, by tylko cię obrazić. Tak jak jedną z naszych czytelniczek.

Ostrzegamy, by nie dać się wciągnąć w ryzykowne inwestycje i produkty, których się nie rozumie.

O co chodzi?

Od kilku tygodni Polacy są masowo atakowani przez przedstawicieli Centrum Kontroli Ryzyka. Czego? Centrum Kontroli Ryzyka, bo tylko tyle telemarketerzy mówią. Po naszym pierwszym materiale na temat kolejnej próby wyłudzenia dostaliśmy kilkanaście wiadomości za pośrednictwem formularza dziejesieWP. Wszystkie są do siebie łudząco podobne.

WP

- Wczoraj miałem telefon od człowieka, który poinformował mnie, że dzwoni z Centrum Kontroli Ryzyka. Już na samym początku rozmowy zaczął wypytywać o współpracę z moim bankiem, o satysfakcję. A później zaczął przedstawiać ofertę, chciał mi wcisnąć ubezpieczenie na wypadek utraty zdrowia, pracy, w zasadzie ubezpieczenie od wszystkiego - opowiada Grzegorz.

- Odmawiałem, rozłączyłem się i ten gość po chwili oddzwonił. Przekonywał, że jak nie udzielę mu odpowiedzi, to stracę konto w banku. Po prostu trzeba będzie je zlikwidować - dodaje. Grzegorz znów się rozłączył i zadzwonił bezpośrednio do banku. Tam się przekonał, że cała poprzednia rozmowa była tylko wymyśloną bajką. Żadnego konta nie straci, bank nikomu nie dał jego numeru, a taki człowiek nawet tutaj nie pracuje.

- Namolni, gadają bez końca, pewni siebie i niemili. Dzwonili do mnie już kilka razy. Chcieli wyciągnąć różne informacje o mnie, finansach, podpisanych umowach. Nawet gdy powiedziałem, że się rozłączam, to człowiek po drugiej stronie słuchawki gadał dalej - dodaje Maciej. Telefony odbiera od kilku tygodni. W kółko mówi „nie” i ciągle nie działa. Co kilka dni odzywa się do niego inna osoba i mówi dokładnie to samo.

- Bezczelny facet z tego całego działu ryzyka wydzwaniał do mnie trzy razy. Dopiero jak sam zacząłem na niego przeklinać, to się rozłączył. I sprawa ucichła - opowiada Michał. - Telemarketer nazwał mnie głupią francą, bo nie chciałam z nim rozmawiać i słuchać o jego świetnej ofercie - napisała Katarzyna. Nie zdziwiło jej to, że przez telefon ktoś chce ją namówić do kupna usługi. Szokiem był fakt, że konsultant zaczął ją obrażać.

WP

- Agresja, brak możliwości dojścia do głosu. Powiedziałam, że jestem biedna i… podziałało. Jak ręką odjął przestał facet mnie naciągać, powiedział tylko, że to nie jest oferta dla biednych. I mam spokój - tłumaczy pani Olga.

Skontaktowali się z nami po materiale "Łowcy frajerów wrócili".

Historie powtarzają się w kółko

W czyim imieniu konsultant dzwoni? Odpowiedzi brak. Jest za to miganie się. Najczęściej takie, że reprezentuje wiele banków i wiele towarzystw. Konkretów oczywiście brak. Podobnie jest z pytaniem o to, skąd pochodzi numer telefonu. Najczęściej jest w bazie. I tyle.

WP

I tak dzwoniący z Centrum Kontroli Ryzyka ze swojej strony nie oferują żadnych informacji, a jedynie zasypują kolejnymi coraz bardziej agresywnymi pytaniami. Po tym, jak nasz czytelnik się rozłączył, telemarketer wydzwaniał jeszcze przez kilkanaście minut. Cel wszyscy mają jeden - wyciągnąć trochę danych i umówić na spotkanie z przedstawicielem firmy. Na nim mają się pojawić szczegóły najlepszej - jak zapewniają dzwoniący - oferty.

Co istotne, podmiot o nazwie Centrum Kontroli Ryzyka nie istnieje. W żadnych rejestrach nie ma śladu po takiej firmie. Z całą pewnością można powiedzieć, że to jedynie wymysł dzwoniących. Wielokrotnie pojawia się jednak na stronach służących ocenie numerów telefonów wykorzystywanych przez telemarketerów. Wpisy w przytłaczającej większości były negatywne.

"Centrum Kontroli Ryzyka. Próba wyłudzenia danych"; "Podszywa się pod ubezpieczyciela i wyłudza dane";, "Naciągacze ubezpieczeniowi"; "Niesamowity cham, nie da dojść do głosu (…) Jak się rozłączyłem, dzwonił jeszcze 4 razy"; "Wciskają polisę".

Firma często zmienia numery telefonów, więc ich blokowanie działa jedynie na krótką metę. Z drugiej strony, DKR jest przygotowany na próbę weryfikacji telefonicznej. Choć numery, z których dzwonią konsultanci, nie są zastrzeżone, nie da się na nie oddzwonić. To typowa praktyka dla pseudofirm finansowych.

Teoretycznie niegroźna rozmowa z konsultantem, który zasypuje nas pytaniami, może skończyć się źle. Po pierwsze, konsultant dąży za wszelką cenę do zdobycia informacji o naszej polisie, a być może nawet i rachunku bankowym, co może skończyć się wyłudzeniem nie tylko danych, ale i pieniędzy. Teoretycznie taki komplet wystarcza także do ataku na nasze konto. Drugi scenariusz to umówienie nas na spotkanie i przekonanie do złożenia podpisu pod nową polisą.

Urząd czeka na zgłoszenia

UOKiK bardzo chętnie przyjrzy się praktyce, ale konsumenci muszą najpierw skontaktować się z Urzędem, ponieważ pytanie ze strony dziennikarza nie wystarczy do wszczęcia postępowania.
- Wiemy o takich telefonach. Wpływają do nas skargi konsumentów oraz zapytania od mediów. Rozważamy zawiadomienie Prokuratury. Konsument powinien być bardzo uważny i ostrożny. Zanim podejmie decyzję, warto: zanotować imię i nazwisko osoby dzwoniącej, firmę, którą reprezentuje, jej numer telefonu. Potem trzeba się rozłączyć i sprawdzić informacje - np. w internecie. Jeżeli ktoś nie będzie chciał nam podać tych informacji, zastanówmy się, czy ma dobre zamiary. Nie podejmujemy decyzji na podstawie jednego telefonu. Warto zawiadomić UOKIK (uokik@uokik.gov.pl) lub policję" - ostrzega Agnieszka Majchrzak z biura prasowego Urzędu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP