"Najbogatszy lekarz" oskarżany. Chodzi o tajemniczą śmierć i przejęcie ziemi

Jeden z najbogatszych Polaków jest oskarżany o oszukanie kilkuset osób. W tle sprawy pojawia się tajemnicza śmierć właściciela działki, na której swoje przedsięwzięcia prowadzi Romuald Ś.
Podziel się
Zdjęcia Romualda Ś. posiadają niemal wszystkie agencje fotograficzne
Zdjęcia Romualda Ś. posiadają niemal wszystkie agencje fotograficzne (PAP/EPA, Fot: Radek Pietruszka)
WP

Nazywany był najbogatszym lekarzem w Polsce. Jego spółka, która miała zapewnić opiekę milionowi pacjentów, zadebiutowała nawet na warszawskim rynku NewConnect. W chwili debiutu była wyceniana na 600 mln zł. Historia przedsięwzięcia zakończyła się w 2015 r. bankructwem i śledztwem prokuratorskim. Romuald Ś. trafił do aresztu oskarżony o oszustwa, wyłudzenia oraz pranie brudnych pieniędzy. Zdaniem śledzczych oszukał 598 osób i firm.

Sprawa mogłaby wydawać się zamknięta do czasu ogłoszenia wyroku przez sąd, ale reporterzy "Superwizjera" TVN ujawnili kolejne szokujące fakty. W tle działalności Romualda Ś. pojawia się bowiem tajemnicza śmierć właściciela ziemi, którą przejął lekarz. Chodzi o ziemię zmarłego w 2014 r. Krzysztofa Pieprzaka.

Zobacz też najciekawsze fakty z historii GPW:

WP

Działkę przy ul. Łubinowej we Wrocławiu odziedziczyły siostry zmarłego, jednak nie mogą z niej korzystać. - Płacimy za to podatki, dbamy prawnie o tą ziemię. Natomiast korzysta z niej w pełni pan Ś. - mówi w materiale Superwizjera Anna Pieprzak-Wałowska. Jak ujawnia, z domu brata po jego śmierci zniknęły m.in. pamiętniki, fotografie i dokumenty. Jedyne co pozostało to projekt umowy, na mocy której Krzysztof Pieprzak miał się zrzec działki na korzyść spółki Romualda Ś. Dokument nie był podpisany, a jedynie parafowany na pierwszej stronie. Przed prokuratorem lekarz przyznał, że miał plany do działki na Łubinowej, choć Pieprzak odmawiał jej sprzedaży. Zgodził się jedynie na czasowe składowanie na niej materiałów budowalnych. Ostatecznie działka została zabudowana – lekarz, będący ówcześnie konsulem honorowym Belgii, stworzył tam placówkę dyplomatyczną.

WP

Trzy rozwiązania

Po śmierci Pieprzaka Romuald Ś. miał zaproponować siostrom zmarłego trzy rozwiązania. - Zrzec się na jego rzecz spadku, drugi warunek to sprzedać ziemię wartą milion złotych za 100 tysięcy, a trzeci to podpisanie hipoteki na trzy miliony złotych – relacjonuje Arletta Pieprzak i dodaje, że na podjęcie decyzji otrzymały trzy dni.

Kolejne ujawniane przez siostry są jeszcze bardziej zastanawiające. Romuald Ś. miał bowiem zbliżyć się do ich brata – przepisywał mu leki na zdiagnozowanego przez siebie raka kości. Choroby nie potwierdzono po śmierci mężczyzny. Co więcej, mimo dwukrotnego śledztwa nie udało się bezspornie ustalić przyczyny zgonu. W trakcie drugiego ze śledztw znaleziono w domu mężczyzny dostępne jedynie na receptę leki, które mogą powodować zaburzenia metaboliczne, sercowe, neurologiczne i psychiczne.

Notatki

WP

Ponadto w trakcie śledztwa udało się znaleźć w domu zmarłego odręczne notatki, w których Ś. był nazywany "potworem". Krzysztof Pieprzak w różnych językach sugerował także, że jest osaczany przez lekarza. "Nawet jak mnie zabijesz, to moje demony cię dopadną" – napisał na jednej z kartek.

Sam Romuald Ś. pytany przez dziennikarzy "Superwizjera" o sprawę oskarżył siostry zmarłego o to, że go nękają. Na kolejne pytania nie odpowiedział. Dopiero, gdy otrzymał je drogą elektroniczną, odesłał pozdrowienia z Izraela. Informatorzy TVN przekonują, że sprawa lekarza powinna być nazywana „małym Amber Gold”. Ludzie mieli zostać oszukani na kwotę około pół miliarda złotych, ale to głównie mieszkańcy dwóch województw – opolskiego i dolnośląskiego.

Polub WP Finanse
WP
WP