Parkują i "zapominają" o autach. Rekordzista zalega prawie 40 tys. zł
W Trójmieście nie brakuje kierowców, którzy notorycznie ignorują zasady płatnego parkowania. Długi rekordzistów sięgają setek tysięcy złotych. Mimo postępowań windykacyjnych wiele pojazdów nadal zajmuje miejsca w strefach płatnego parkowania.
Jak podaje portal trojmiasto.pl, pierwsza grupa to kierowcy, którzy porzucają auta na płatnych parkingach w strefach parkowania i zapominają o nich na wiele miesięcy, a nawet lat. Druga to właściciele samochodów, którzy regularnie parkują w strefach płatnego parkowania bez uiszczania opłat, ignorując kolejne upomnienia wystawiane przez kontrolerów.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Kosztował 87 mln zł. Oto nowy dworzec w Olsztynie od środka
Parkingowi rekordziści
Jak donosi portal, "pojedynczy" rekordzista w Gdyni w 2024 r. zebrał 253 wezwania do zapłaty na łączną sumę niemal 38 tys. zł. Warto podkreślić, że wartość jednego wezwania wynosi 150 zł.
Inny przypadek dotyczy właściciela floty 64 samochodów, na którego od stycznia 2024 do lutego 2025 r. wystawiono ponad 1,8 tys. opłat dodatkowych, łącznie na kwotę przekraczającą 270 tys. zł.
W Sopocie także nie brakuje kierowców, którzy lekceważą przepisy. Najwięcej wezwań do zapłaty wystawiono w 2024 r. m.in. przy ul. Winieckiego – 31 mandatów na łączną kwotę 8680 zł oraz przy ul. Haffnera – 26 mandatów na 7280 zł.
Każde wezwanie do zapłaty to początek postępowania windykacyjnego. Dane dłużników są pozyskiwane z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, a sprawy trafiają do egzekucji – czytamy na portalu.
Jednak same mandaty nie wystarczają, by pojazdy zniknęły z ulic. Samochody z ważnymi tablicami rejestracyjnymi, nawet obłożone stosami wezwań, nie mogą zostać odholowane, chyba że ich stan wskazuje na porzucenie.
To plaga w polskich miastach
Rozpadające się wraki, blokujące miejsca parkingowe to zmora polskich miast. Jak pisaliśmy w WP Finanse, mieszkańcy często zgłaszają je sami, jednak proces ich usunięcia nie jest natychmiastowy.
Kluczowa jest tu definicja wraku samochodu, którą można znaleźć w przepisach Kodeksu drogowego. Mówi ona, że wrak to pojazd bez tablic rejestracyjnych lub w stanie wskazującym na to, że nie jest używany.
Jak wskazywał w rozmowie z WP Finanse Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej w Poznaniu, "kwalifikacja taka opiera się tylko i wyłącznie na wizualnej ocenie wyglądu zewnętrznego pojazdu, a nie na ocenie stanu technicznego". Zatem nawet jeśli samochód nie ma silnika, ale jest zadbany, może legalnie zajmować miejsce parkingowe.
Przyczyn zalegania pojazdów jest sporo, a podstawowym problemem jest brak aktualnych danych w CEPiK. - Pojazdy są sprzedawane, a sprzedający nie zgłaszają tego faktu w Wydz. Komunikacji. Efekt jest taki, że po latach pierwotny właściciel widnieje w ewidencji CEPiK i nie ma już dokumentu sprzedaży - podsumowuje rzecznik.