Trwa ładowanie...

Pierwszy taki Polak w Niemczech

Nadkomisarz policji kryminalnej Piotr Salek jest pierwszym policjantem w Brandenburgii z polskim paszportem. 39-letni Polak w 1998 roku wstąpił w szeregi niemieckiej policji - karierę zawodową mógł zacząć dopiero po uzyskaniu specjalnego zezwolenia od ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Brandenburgii Alwina Ziela (SPD).

Share
Pierwszy taki Polak w NiemczechŹródło: © Picture-Factory - Fotolia.com
d2l3qdl

Nadkomisarz policji kryminalnej Piotr Salek jest pierwszym policjantem w Brandenburgii z polskim paszportem. 39-letni Polak w 1998 roku wstąpił w szeregi niemieckiej policji - karierę zawodową mógł zacząć dopiero po uzyskaniu specjalnego zezwolenia od ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Brandenburgii Alwina Ziela (SPD). Nie chodziło wcale o obywatelstwo

- Do Berlina przywiodła mnie miłość. Podczas studiów w Szczecinie poznałem dziewczynę z Niemiec i pobraliśmy się - mówi.

"Policyjnego bakcyla" złapał od swojego teścia, berlińskiego policjanta. To on namówił go, by złożył dokumenty. Ale nie w Berlinie, gdzie od aspirantów wymagane jest niemieckie obywatelstwo, tylko w Brandenburgii, gdzie tego wymogu nie ma. - Wsiedliśmy więc do samochodu i pojechaliśmy na posterunek w Falkensee, w Havelland i dowiedzieliśmy się wszystkiego u jednego znajomego - opowiada.

Pierwsze podanie zostało odprawione z kwitkiem, bez żadnego komentarza. Ale Piotr Salek nie dawał za wygraną i dopytywał się o powód odmowy.

d2l3qdl

- Problemem nie było wcale to, że jestem Polakiem - wspomina. Na jego niekorzyść przemawiały zbyt wysokie kwalifikacje: studia ekonomiczne. Tak więc złożył podanie, by przyjęto go do pracy jako komisarza. Przekonująca była także jego znajomość języka; mówił bez akcentu.

Wszystko uprościło wejście Polski do UE

Po tym, jak uzyskał odpowiednie zezwolenie z brandenburskiego MSW, mógł przystąpić do konkursu i go wygrał.

Nigdy właściwie nie miał problemów, przyznaje. - Oczywiście, że w szkole policyjnej byłem czymś wyjątkowym i oczywiście od czasu do czasu słyszałem jakiś żart o Polakach. Ale najlepiej było to ignorować - wspomina. W jego przekonaniu Polacy i Niemcy aż tak bardzo się od siebie nie różnią, oprócz oczywiście języka i zwyczajów.

d2l3qdl

- Bardzo dużo nas łączy, a języka można się nauczyć. Ze wszystkim innym można sobie poradzić, jeżeli jest się ciekawym, tolerancyjnym i okazuje innym respekt - wylicza.

Potem, już na służbie nikt go nie pytał o to, jaki ma paszport. - Kiedyś myślałem nawet o niemieckim obywatelstwie, ale po tym, jak Polska weszła do Unii, to przestało być ważne - opowiada.

Po roku 2006 w pracy coraz bardziej przydawał mu się język polski. - Tłumaczyłem w szkole policyjnej, kiedy chodziło o kwestie prawne pomiędzy Polską i Niemcami. To właśnie zwróciło uwagę Krajowego Urzędu Kryminalnego i tak ściągnięto go do Eberswalde, gdzie stał się przedstawicielem Brandenburgii we współpracy z Interpolem.

- Kiedy policja innych krajów podejrzewa, że sprawcy mogą znajdować się w Niemczech i chcą ich zatrzymać w Brandenburgii, zwracają się do niemieckich władz i Urzędu Kryminalnego. Wtedy my włączamy się do akcji - wyjaśnia Piotr Salek.

d2l3qdl

Dojeżdża do pracy

Z ramienia brandenburskiej policji brał już nawet udział w misji zagranicznej. - Wróciłem właśnie z Kosowa, gdzie byłem w szeregach Eulexu - mówi. - Dowódcy robili duże oczy, kiedy zorientowali się, że Polak reprezentuje na Bałkanach brandenburską policję. Musiałem wszystko wyjaśniać i ciągle o tym była mowa.

Prywatny powód przyjazdu do Niemiec stał się już nieaktualny - związek Piotra się rozpadł. Przeniósł się więc z powrotem do Polski i za zezwoleniem swych zwierzchników, codziennie dojeżdża do pracy: 110 kilometrów ze Szczecina do Eberswalde. Sam o sobie mówi ze śmiechem, że jest funkcjonariuszem niemieckiej policji z polskim paszportem i szczecińskim miejscem zamieszkania. - To jest właśnie Europa!.

MOZ / Małgorzata Matzke
red.odp.: Elżbieta Stasik

d2l3qdl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2l3qdl