Trwa ładowanie...

Polak chce tanio lub na słodko

Hitem lata stało się piwo zmiksowane z lemoniadą - lekkie i orzeźwiające akurat na upalne popołudnia. Po wakacyjnym sukcesie browary wcale nie nie odpuszczają i zimą szykują dla nas nową niespodziankę.

Share
Polak chce tanio lub na słodko
Źródło: AFP
d2lrjnl

Kompania Piwowarska zaproponowała Lecha Shandy, Grupa Żywiec Warkę Radler, a Carlsberg piwo a'la cydr Sommersby; nawet niewielkie przy gigantach Browary Lubelskie wypuściły na rynek Perłę Summer. Wszystkie nowe marki złocistego trunku zmieszanego z lemoniadą lub sokiem jabłkowym były hitem tego lata.

Już w lipcu Grupa Żywiec poinformowała, że w miesiąc ich Warki Radler sprzedało się tyle, ile wcześniej planowano sprzedać przez cały rok!

- Radlera kupują dorośli konsumenci, którzy do tej pory nie dotykali piwa, a nawet osoby, które stroniły od napojów alkoholowych w ogóle. To niezwykle ważne na nasyconym rynku, którym jest Polska - mówi Przemek Dzierbicki, który wprowadzał piwo na polski rynek. - Lech Shandy to był strzał w dziesiątkę. W ciągu pół roku sprzedaliśmy prawie ćwierć miliona hektolitrów tego piwa, w sierpniu osiągając udziały w rynku na poziomie 1 proc. - chwali nowy produkt Paweł Kwiatkowski z Kompanii Piwowarskiej. - Sommersby sprzedaje się zdecydowanie ponad plan i przewyższa nasze oczekiwania. Bywało tak, że brakowało go na sklepowych półkach - zdradza Melania Popiel z Carlsberg Polska.

d2lrjnl

Jasne pełne się przepełniło

Skąd taki sukces słodkich piw? Przede wszystkim kupują je nie tylko mężczyźni. W gorące lato kupowali je wszyscy, bo bliżej im do soku niż alkoholu. Na etykiecie mającej 5 proc. zawartości alkoholu Perły Summer, pojawiła się nawet... dziewczyna jadąca na rowerze. Poza tym jak mówią eksperci Polacy mają już dość ciągłego picia jasnego pełnego.

- W kilka miesięcy piwa z lemoniadą zdobyły 2,3 proc. rynku. To wynik za sierpień, kiedy po raz pierwszy zaczęto analizować ich sprzedaż. Na Warkę Radler przypada 1,2 proc. tego rynku - zdradza Sebastian Tołwiński z Grupy Żywiec.
Jednocześnie do tej kategorii ani Sommersby, ani Perła Summer się nie zalicza, więc sprzedaż słodkich nowości była jeszcze wyższa.

Co ciekawe 2,3 proc. to mniej więcej połowa sprzedaży piw ze wszystkich browarów regionalnych.

Pijemy więcej, ale taniej

Z danych Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego wynika, że sprzedaż piwa gwałtownie rosła w pierwszej połowie tego roku. Niestety coraz częściej sięgamy po produkty z najniższej cenowej półki.

d2lrjnl

- Polski konsument uważnie przygląda się swojemu koszykowi zakupowemu i wkłada do niego coraz tańsze produkty - mówi Melania Popiel. - Coraz częściej mamy do czynienia z komodytyzacją. Piwo staje się produktem takim, jak mąka czy cukier, w którym nie ma znaczenia marka, liczy się tylko sztuka. My staramy się tworzyć coś więcej niż tylko piwo marki piwo - mówi Paweł Kwiatkowski.

Przez ostatnie trzy lata średnia cena litra piwa spadła o 10 groszy. W skali całego browaru to przychody niższe o miliony złotych. A Polacy jeśli już decydują się na piwa markowe, to zwykle sięgają po nie, gdy sprzedawane są w promocji.

Ich słodkie wersje tę statystykę mogą nieco podratować, bo Warka Radler, Lech Shandy czy Sommersby to jednak wyższa półka. A ich sugerowana cena detaliczna przekracza 3 zł.

I choć nie ma jeszcze danych za cały sezon piwny trwający od maja do września, to już wiadomo, że tegoroczne lato było wyjątkowe.
- Największą dynamikę polski rynek piwa zanotował w maju i lipcu, bo powyżej 15 proc. Rekordowy pod tym względem był maj, kiedy sprzedaż wzrosła aż o 19 proc. w porównaniu z majem 2011 r. Tak dobry wynik był konsekwencją zwiększania zapasów magazynowych przez handlowców przed Euro 2012 - mówi Sebastian Tołwiński.

d2lrjnl

Euro 2012, czyli kto wygrał wojnę o piwny puchar?

Największymi wygranymi Mistrzostw Europy w piłce nożnej była Kompania Piwowarska z reklamową ofensywą pod hasłem "Piąty stadion", która bezpośrednio przełożyła się na sprzedaż marki Tyskie. Skorzystała też Grupa Żywiec, której piwo Warka jest sponsorem piłkarskiej reprezentacji Polski. W reklamach koncern sugerował jednak, że jej marka wspiera organizacje całego Euro 2012. Najmniej widoczny był Carlsberg, czyli oficjalny sponsor imprezy, który zapłacił za ten tytuł miliony euro.

- Do mistrzostw szykowaliśmy się dwa lata. Dla Carlsberg Polska Euro 2012 było krokiem milowym w rozwoju firmy. Przede wszystkim zwiększyliśmy dystrybucje naszych marek, wstawiając do sklepów taką liczbę lodówek, która bez Euro 2012 byłaby niemożliwa. Piwo Carlsberg sprzedajemy też w 50 proc. więcej lokali niż przed ofensywą związaną z mistrzostwami - tłumaczy Melania Popiel.

Jak dodaje, z ich badań wynika, że sprzedaż dzięki mistrzostwom rosła nie tylko w pubach, ale właśnie w małych sklepach. I choć reklam piwa Carlsberg poza strefami kibica i okolicami stadionów nie było zbyt wiele, to polska filia światowego koncernu uważa, że skorzystała na Euro 2012.

- Wszystkie te działania oraz inwestycje zostaną z nami na dłużej. Na dzień dzisiejszy mamy też 18 proc. udział w rynku. To najwięcej w naszej historii - zauważa rzecznik prasowy Carlsberg Polska.

d2lrjnl

Po Euro 2012 na pewno nie zostaną nam piwa stadionowe. To alkohol wymyślony przez naszych polityków, którzy chcieli się napić podczas meczów, ale bali się zezwolić na sprzedaż jasnego pełnego. Ostatecznie Sejm uchwalił, że podczas imprez masowych sprzedawać można piwo do 3,5 proc. zawartości alkoholu. Browary musiały więc nawarzyć nowego trunku, bo dotąd u nas nikt takiego nie pił.

Stadionowy Carlsberg trafił więc do stref kibica. Na sklepowe półki nikt go nie wprowadził i raczej nie wprowadzi. Dla poszukujących nowości hitem my może być piwo pszeniczne. Zwykłe jasne pełne mają bowiem głównie za zadanie chłodzić nas w trakcie letnich upałów. Pszeniczniaki bardziej pasują na zimowe wieczory. Właśnie telewizyjną kampanię warzonego w Monachium Paulanera rozpoczęła Grupa Żywiec. Czy w ślad za nią pójdą inne browary?

d2lrjnl

Podziel się opinią

Share
d2lrjnl
d2lrjnl