Trwa ładowanie...

Pracownicy Biedronki planują grypę? Możliwe L4 w walce o "ludzką pracę"

Tropem policjantów i nauczycieli pracownicy Biedronki nie wykluczają masowych zwolnień lekarskich. - Nie działamy przeciwko pracodawcy. Chcemy tylko ludzkiej pracy. Może zapanować „grypa biedronkowa" - tłumaczy jedna z działaczek.

Share
Pracownicy Biedronki planują grypę? Możliwe L4 w walce o "ludzką pracę"
Źródło: East News
d48w9vm

15 stycznia w sklepach sieci Biedronka miało rozpocząć się referendum strajkowe. Miało, ale do niego nie doszło. Jak tłumaczył szef „Solidarności” w Biedronce Piotr Adamczak, pracodawca, czyli Jeronimo Martins Polska, nie dostarczył kompletnych kart do głosowania. JMP twierdzi, że związkowcy nie mieli prawa przeprowadzić referendum na terenie sklepów, bo przepisy nie pozwalają tam na inną działalność niż sprzedaż detaliczna.

- Nie działamy przeciwko pracodawcy. Chcemy tylko ludzkiej pracy, żeby można było spokojnie do niej przyjść, wykonać należycie swoje obowiązki, a w międzyczasie iść na przerwę - mówi "Wyborczej" pani Beata, pracownica Biedronki i działaczka NSZZ "Solidarność".

Zobacz też: "Solidarność" w Biedronce. "Pracodawca nie spełnia postulatów"

Działacze „S” w JMP zamierzają jeździć z urnami pomiędzy sklepami oraz magazynami w całym kraju. Ta łódzka jest już gotowa i czeka na zaplombowanie w siedzibie NSZZ „Solidarność”. Chodzi o to, żeby nikt nie mógł podważyć wyniku referendum. - Nie możemy prowadzić referendum w czasie pracy, więc poświęcimy swój czas wolny – mówi "Wyborczej" pan Rafał, pracownik Biedronki i działacz „Solidarności”. – Kilka lat temu walczono o czas pracy. Teraz o jej warunki – dodaje.

d48w9vm

– W referendum strajkowym nie chodzi o podwyżki, bo zarobki nie są najgorsze. Tylko że to, jak wielu pracowników odchodzi już po miesiącu, pokazuje, ile ta praca jest warta – podkreśla pani Beata. Związkowcy zapewniają, że pracownicy sieci są zwarci i gotowi. Na dowód pokazują SMS-y od nich z pytaniami, kiedy zaczyna się referendum i jak można oddać głos.

Zarobki jednak pojawiają się wśród żądań związkowców. Dotyczą ich dwa z siedmiu postulatów, chodzi o zrównanie wynagrodzeń pracowników bez względu na lokalizację placówki i wprowadzenie czytelnego systemu premiowania. Najważniejszy postulat dotyczy jednak warunków pracy. Związkowcy chcą m.in. ograniczenia wielozadaniowości i zmian zasad magazynowania.

– W ciągu jednego dnia dostajemy np. dwie palety opon, które gdzieś trzeba trzymać. Na zewnątrz wystawić nie można, a magazyny czasem są bardzo małe. No i stawia się je po prostu gdziekolwiek, żeby mieć miejsce na przyjęcie kolejnej dostawy – twierdzi pani Beata.

d48w9vm

Według niej i pana Rafała, towary zastawiają często drogi pożarowe w magazynach, a także sklepowe alejki. – Sami klienci coraz częściej się skarżą, że nie mogą dostać się do towarów na półkach – kwituje pan Rafał.

Jeśli wyniki referendum strajkowego wypadną po myśli związkowców, strajk rozpocznie się w okolicach maja. O jego formie pracownicy - i działacze zarazem - na razie za wiele nie mówią. Pan Rafał podkresla, że nie chcą tego na razie zdradzać, żeby pracodawca nie przygotował działań zapobiegawczych. Pani Beata dodaje jednak: – Skoro moje dziecko przez tydzień było teraz w domu, bo panuje „grypa nauczycielska”, więc może być też „grypa biedronkowa”.

Jak wynika z komunikatu Jeronimo Martins Polska, który w piątek opublikowała „Gazeta Pomorska”, sieć cały czas deklaruje otwartość na dialog z „partnerami społecznymi” w celu realizacji działań „pozytywnie wpływających na warunki pracy”. Sieć nie komentuje jednak inicjatywy referendum strajkowego.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d48w9vm

Podziel się opinią

Share
d48w9vm
d48w9vm