Trwa ładowanie...
d11hzwy

Przełomowy wyrok sądu: autobus nie przyjechał na czas? Należy ci się zwrot kosztów za Ubera

Przewoźnik autobusowy ma oddać pieniądze pasażerowi, który przez spóźnialskiego kierowcę musiał zamówić auto z Ubera. Sądu nie przekonały tłumaczenia o korkach i "sile wyższej". - Pasażer ma prawo polegać na rozkładzie jazdy - tłumaczy nam młody mężczyzna.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Sąd orzekł, że przewoźnicy komunikacji miejskiej są odpowiedzialni za terminowość odjazdów środków publicznego transportu zbiorowego.
Sąd orzekł, że przewoźnicy komunikacji miejskiej są odpowiedzialni za terminowość odjazdów środków publicznego transportu zbiorowego. (East News, Fot: ARKADIUSZ ZIOLEK)
d11hzwy

Były doradca dawnej minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej – Tymon P. Radzik – ponownie wojuje z państwem. I wygrywa. Tym razem na cel wziął komunikację zbiorową.

Wszystko wydarzyło się 6 września 2017 rok, gdy pan Tymon jechał na spotkanie. Autobusy nie przyjeżdżały od kilkudziesięciu minut, więc skorzystał z Ubera. Następnie wystąpił do przewoźnika – tę linię na zlecenie ZTM obsługiwała Arriva Bus Polska – z wnioskiem o odszkodowanie.

Firma odmówiła zwrotu kosztów. Tłumaczenie? Pasażerowie powinni liczyć się z tym, że autobusy nie jeżdżą punktualnie. Sprawa trafiła do sądu. Zapadł wyrok w pierwszej instancji.

d11hzwy

Obejrzyj: Anna Streżyńska: „Trzeba doceniać firmy inwestujące w technologie”

- Sąd orzekł, że przewoźnicy komunikacji miejskiej są odpowiedzialni za terminowość odjazdów środków publicznego transportu zbiorowego. Rozkład jazdy musi być możliwie precyzyjny, a pasażer ma prawo móc na nim polegać – tłumaczy nam Tymon P. Radzik.

Oznacza to, że nie można powoływać się na korki jako przesłanki usprawiedliwiające opóźnienie środków komunikacji miejskiej. Innymi słowy – to, czy dojdzie do zatorów na drodze, jest – przynajmniej wg sądu – stosunkowo łatwe przewidzenia, więc przewoźnik powinien to uwzględnić.

d11hzwy

Czytaj: Biznes byłej minister przyspiesza. Streżyńska zapowiada międzynarodową ekspansję

Efekt? Przewoźnik, czyli firma Arriva Bus Polska z Torunia, ma oddać Radzikowi pieniądze, które ten wydał za przejazd Uberem. A dlaczego Arriva, a nie ZTM, który planuje rozkład jazdy?

- Według sądu przewoźnik jest profesjonalnym podmiotem, który zgodził się na warunki umowy z ZTM, czyli też na rozkład jazdy, więc nie może unikać odpowiedzialności wobec osób trzecich za nieterminowość – zaznacza Radzik.

Ta kwota to ok. 80 zł, na które składają się koszty podróży i koszty sądowe. Czy warto było o to walczyć? Zdaniem Radzika tak, bo – jak przyznaje – trzeba skończyć z przyzwyczajaniem pasażerów do niskiej jakości usług i nierealnego układania rozkładów.

d11hzwy

Dowiedz się: ZTM Lublin zawiadamia prokuraturę i żąda 7,5 mln zł od Warbusa

- Uderzyło mnie stwierdzenie, zawarte w korespondencji z Arrivą, że jako pasażer z wykupionym biletem długookresowym powinienem być przyzwyczajony do opóźnień komunikacji miejskiej. Zdaniem Arrivy systemowa niestaranność w świadczeniu usług transportowych przesądzała o niezasadności mojego roszczenia – komentuje nasz rozmówca.

Napisaliśmy do firmy Arriva, czy zamierza wnosić o apelację od wyroku. Do momentu publikacji tekstu nie dostaliśmy odpowiedzi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d11hzwy

Podziel się opinią

Share

d11hzwy

d11hzwy