Rynek we władaniu arbitrażystów

Wczorajsza sesja była najbardziej destrukcyjną sesją na GPW od dłuższego czasu. Objawy paniki na wielu walorach były ewidentne, a konsekwentnie posyłane na rynek podażowe koszyki akcji z WIG20 całkowicie niszczyły morale inwestorów.

Obraz
Źródło zdjęć: © AFP | Daniel Roland

W związku z tym nastroje przed dzisiejszym dniem były fatalne i trudno było oczekiwać jakiegoś pozytywnego przełomu. Optymistycznym założeniem był brak kolejnego spadku i próba opanowania emocji na rynku. WIG20 wystartował na symbolicznym plusie, jednak po doświadczeniach z ostatnich sesji wszyscy uczestnicy rynku zdawali sobie sprawę, iż wystarczy seria arbitrażowych koszy aby rozpędzić kolejny spadek. Efektem był brak ochoty do zakupów i wyczekiwanie podszyte strachem. Obawy okazały się słuszne i kilka minut po godzinie 9 pierwsza koszykowa akcja sprowadziła WIG20 do wartości ujemnych. Dalszy przebieg handlu był w dużej mierze uzależniony od aktywności podażowych koszyków, a więc gdy ona słabła rynek wykazywał ochotę do odrabiania strat, gdy rosła natychmiast przechodził na czerwoną stronę rynku. Poza tym nasz rynek po raz kolejny w żaden sposób nie reagował na w miarę spokojne zachowanie się dojrzałych rynków europejskich i kontraktów terminowych na indeksy amerykańskie. Obroty były znowu bardzo małe,
głównie w wyniku pasywności strony popytowej potwierdzjąc albo jej brak albo zrezygnowaną zgodę na dalsze osuwanie się WIG20. Paraliżowanie wszelkich prób wzrostów przez koszyki trwało niemal do końca sesji i nawet równolegle ustanawiane lokalne szczyty S&P500 nie miały znaczenia dla konsekwentnie realizowanego scenariusza. Wystarczyło jednak wstrzymanie się od aktywności arbitrażystów i krótko przed godziną 17 WIG20 zdołał wreszcie wyjść na dzienny szczyt. Ostatecznie indeks blue chipów zakończył dzień zwyżką o 0.60% przy obrotach rzędu 830 mln zł. Szerokość rynku potwierdziła fatalny klimat
na parkiecie, ponieważ spółki, których ceny spadły zdecydowanie przeważały (226/123).

Na rynku blue chipów pewne symptomy poprawy zasygnalizowały GTC (+2.17%), Pekao SA (+1.29%), PKO BP (+1.32%), PZU (+1.89%) i PGE (+2.00%). Kolejny słaby dzień miały TPSA (-3.30%), Boryszew -2.22%(), Kernel (-1.91%) i Asseco Polska (-1.37%). Na szerokim rynku kontynuowany był kolejny akt trwającego już od wielu miesięcy dramatu pt. „panika na budowlance”. Olbrzymie odpisy dokonane przy okazji publikacji wyników przez PBG i Polimex dostarczyły nowe paliwo pod to zjawisko, a zważywszy na, delikatnie mówiąc, pasywną politykę informacyjną tych oraz innych dotkniętych silnymi spadkami spółek z branży budowlanej i deweloperskiej, nikt już się nie zastanawia jaka reakcja jest fundamentalnie uzasadniona, albowiem obowiązującym przekazem jest pozbycie się wszystkiego co można skojarzyć z wyżej wymienionymi spółkami i generalnie branżą. Każdy kolejny silny spadek nęci łowców „spadających noży”, którzy gdy nie uda się złapać dołka generują natychmiast wtórną podaż. Odzwierciedleniem fatalnego klimatu wokół branży były
dzisiaj ponad dziesięcioprocentowe spadki ABM Solid (-20.83%), PBG (-18.99%), Polimexu (-11.40%) czy Polnordu (-11.31%). Spektakularnych wzrostów zabrakło, bo nie powiedziałbym tego o kursie zamknięcia Biotonu (+20.00%) czy zwyżce BNP Paribas Polska o 20.55% przy obrotach wartości 1436 zł.

Sesja nie zachwyciła, ale po poprzednich ciosach tak się stać musiało. Wcale to nie odbiera to szans na bardziej efektowne odbicie w kolejnych dniach, bo w zasadzie przy wystraszonym popycie wszystko zależy od aktywności arbitrażystów. Reakcje inwestorów na rynku tzw. misi wydają się świadczyć o tym, że bojowy nastrój naszych zarządzających ze stycznia, czy pierwszych tygodni lutego ulotnił się jak kamfora. W tej sytuacji rynek będzie wyczekiwał jak zbawienia jakiegoś aktywniejszego popytu z zagranicy, który uzna ostatnią przecenę wielu spółek z WIG20 przynajmniej za krótkoterminową okazję inwestycyjną. Do tego czasu możemy być nadal świadkami bardzo nerwowych reakcji i nawet krótkotrwałe zejście WIG20 poniżej 2300 pkt do końca tygodnia nie byłoby dużą niespodzianką. Pomimo fatalnego obrazu rynku uważam, że przynajmniej jedna z dwóch kończących tydzień sesji przyniesie jednak trochę większe odreagowanie niż dzisiaj.

Sławomir Koźlarek
makler
DM BZ WBK S.A.

Wybrane dla Ciebie
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!