Trwa ładowanie...
d241t0u

Sklep dla milionerów z Konstancina. Przetestowałam Bio Family

Kiedy dowiedziałam się o sieci sklepów Bio Family, byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Pomysł na sieć z ekologicznymi produktami? Super! Jednak po odwiedzeniu jednego ze sklepów więcej w tym rozczarowania niż entuzjazmu. 15 zł za kostkę masła to jednak przesada.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bio Family to nowa sieć sklepów założyciela m.in. Biedronki i Żabki
Bio Family to nowa sieć sklepów założyciela m.in. Biedronki i Żabki (Aleksandra Łukasiewicz, Fot: Aleksandra Łukasiewicz)
d241t0u
Aleksandra Łukasiewicz

Za Bio Family stoi Mariusz Świtalski – jeden z najbogatszych Polaków, twórca takich sieci jak Biedronka, Żabka czy Eurocash. Czyżby biznesmen zwietrzył eko-trend i liczy, że na tym zarobi? Zobaczymy, na razie w ciągu niecałego roku sieć otworzyła pięć sklepów.

Sam pomysł na biznes jest ciekawy. W dodatku wykorzystuje się w nim nowatorskie rozwiązanie dostępu do sklepu za pomocą aplikacji, co pozwala obejść zbanowane (tj. niehandlowe) niedziele. Dzięki temu do sklepu można wejść o każdej porze dnia i nocy, skanując kod ze specjalnej aplikacji Bio Family. W niej też zapłacimy za zakupy. Jednak jest jeden "haczyk" – aby uzyskać do niej pełny dostęp, musimy zrobić zdjęcie naszego dowodu osobistego (co na to spece od bezpieczeństwa?).

https://ec.europa.eu/info/food-farming-fisheries/farming/organic-farming/organics-glance

W samym sklepie znajdziemy produkty tylko i wyłącznie z europejskim certyfikatem ekologicznym – czyli zielony znaczek, który znajduje się powyżej. Gwarantuje on, że wszystkie produkty użyte do produkcji danego towaru pochodzą z rolnictwa ekologicznego.

Aleksandra Łukasiewicz

Pojechałam do Konstancina-Jeziorny pełna nadziei, jednak rzeczywistość szybko to zweryfikowała. Liczyłam, że kupię jakieś fajne wege- i wegańskie produkty, które są raczej ciężko dostępne w sklepach. Zamiast tego zastałam sery i jogurty w kosmicznych cenach oraz garść bzdur z pogranicza medycyny alternatywnej.

d241t0u

Oglądaj też: Drożyzna w sklepach

Aleksandra Łukasiewicz

Tak wyglądała moja twarz po tym, jak zobaczyłam ceny lodów.

Aleksandra Łukasiewicz

Kubek lodów 0,5 l w "promocji" za niemal 30 zł i lód na patyku za 11 zł – czy ktoś urwał się z choinki?

d241t0u

No dobra, ale sprawdźmy, ile Kowalski musiałby wydać jednorazowo, żeby zrobić sobie kanapkę z masłem, serem, szynką i pomidorem.

Aleksandra Łukasiewicz

Chleb – 6,49 zł, masło – 13,79 zł, ser – 13,02 zł, szynka – 18,92 zł, pomidor 200g – 1,85 zł.
Wychodzi w sumie 54 zł za koszyk "na kanapkę". Dla porównania, w Tesco za podobny koszyk, tylko bez eko-certyfikatu, zapłaciłmy ok. 19 zł. To ponad 30 zł różnicy. Nie wiem, czy to kogokolwiek przekona do przerzucenia się na produkty bio.

Ale prawdziwy "hit" dopiero nadchodził. Na początek zaatakowała mnie magiczna woda za bagatela, 40 zł za 10 litrów.

Aleksandra Łukasiewicz

"Właściwości odkwaszające"? Zacznijmy od tego, że zakwaszenie organizmu jako jednostka chorobowa nie istnieje. Chociażby dlatego, że nie da się wyznaczyć odczynu kwasowo-zasadowego całego organizmu – inne Ph jest w żołądku, inne w ślinie, a jeszcze inne w moczu. Gdyby dało się modyfikować za pomocą jedzenia nasze Ph z taką łatwością, to każdy posiłek byłby potencjalnie zagrożeniem dla naszego zdrowia. Polecam posłuchać specjalistki w tej dziedzinie, magistra chemii medycznej i technika farmacji, Agnieszki z kanału Okiem Chemika.

d241t0u

Wiem, że to tylko marketing, ale mało rzeczy wkurza mnie bardziej niż żerowanie na niewiedzy ludzi i wciskanie im alt-medowych bredni (alt-med to medycyna niekonwencjonalna, ludowe wierzenia, bioenergoterapeuci, znachorzy itp). No, ale idźmy dalej.

Aleksandra Łukasiewicz

Polacy kochają gazetki promocyjne! Zatem zobaczmy, co ma do zaoferowania w swojej Bio Family.

rbt Aleksandra Łukasiewicz
rbt

Hity w gazetce zwróciły moją uwagę bardziej niż promocje na i tak drogie produkty. Pisanie o szkodliwości GMO, truciznach i hormonach w żywności bez eko-certyfikatu? O rany. Do kompletu brakuje jeszcze czegoś o "śladach chemicznych" zostawianych przez samolot.

d241t0u

Ale żeby nie było, że jestem malkontentką, w sklepie jest też parę fajnych rzeczy. Np. wegański majonez w przyzwoitej jak na ten produkt cenie (ok. 10-12 zł), spory wybór niestandardowych mąk, ciekawy asortyment bio-kosmetyków i bio-chemii domowej, eko podpałka do grilla czy szeroki wachlarz przypraw. I przede wszystkim to, że do zakupów nie potrzebujemy obsługi.

Aleksandra Łukasiewicz

Za obie te rzeczy zapłaciłam łącznie 22,58 zł (mąka z ciecierzyczy i wegański majonez). Obiektywnie - nie jest to mało, ale jak na te produkty to po prostu normalna cena. Poza tym, nie jem tego na kilogramy, dla mnie to tylko dodatki do jedzenia, więc starczą mi na dłużej.

Aleksandra Łukasiewicz

Dostałam też voucher na 50 zł, ale musiałabym najpierw wydać prawie 200 zł (w sumie przy tych cenach nie byłby to jakiś wyczyn).

d241t0u

Marketing czy ekologia?

Podsumowując – miało być fajnie, a wyszło jak zwykle. Tzn. może jest fajnie, ale dla bardzo bogatych. Dla "zwykłych śmiertelników" to kolejny argument za tym, że ekologicznie = drogo. I że bio-jedzenie jest dla jakichś nawiedzonych ludzi.

Poza tym nie podoba mi się łączenie dbania o planetę (rolnictwo ekologiczne) z alt-medowymi bzdurami, które niebezpiecznie ocierają się o retorykę pseudospecjalistów pokroju Jerzego Zięby. Nie, od szczepionek nie dostaje się autyzmu, a od GMO nie wyrasta trzecia ręka.

Wolałabym, żeby w sklepie tego typu zamiast np. pseudo zdrowotnej jonizowanej wody w plastikowych butelkach była "zwykła" woda, ale w szklanych lub biodegradowalnych opakowaniach. Byłoby to z pożytkiem i dla nas, i dla natury. Ale pewnie nie dla kieszeni producentów i marketingowców.

d241t0u

Podziel się opinią

Share
d241t0u
d241t0u