Trwa ładowanie...

Sowite nagrody w ministerstwach. Hojny Morawiecki i oszczędny Ziobro

Aż 160 mln zł wydali od początku kadencji polscy podatnicy na nagrody dla urzędników w ministerstwach. Z tego ponad dwie trzecie pochłonęły premie w resortach Witolda Waszczykowskiego i Mateusza Morawieckiego. Najmniej hojny dla swoich podwładnych był zaś Zbigniew Ziobro.
Share
Sowite nagrody w ministerstwach. Hojny Morawiecki i oszczędny Ziobro
Źródło: East News, Fot: Stanisław Kowalczuk/East News
d1ndr2s

O wysokości premii w poszczególnych ministerstwach poinformował wtorkowy "Super Express".

Dlaczego jednak te urzędnikom w ogóle przysługują? Bo istnieje ustawowy obowiązek utworzenia funduszu nagród. Tak przynajmniej tłumaczą się same resorty.

Jeszcze niedawno PiS zarzucał rozrzutność poprzednikom. Rok temu przeprowadził nawet audyt rządów PO-PSL

Najwięcej, bo aż 53 mln zł na nagrody przeznaczył w ubiegłym roku Mateusz Morawiecki w Ministerstwie Finansów. Trzeba jednak przyznać, że to jeden z najliczniejszych urzędów w gabinecie Beaty Szydło. Składa się z prawie 40 departamentów i liczy aż ośmiu wiceministrów.

d1ndr2s

Niewiele mniej wydał szef polskiej dyplomacji. Witold Waszczykowski przyznał od początku kadencji 52,5 mln zł.

Jak resorty tłumaczą nagrody? Ministerstwo Rodziny na przykład utrzymuje, że "jest zaangażowane w szereg inicjatyw legislacyjnych, a także we wdrożenie przepisów prawa w różnych obszarach polityki rodzinnej i społecznej". Przykłady? 500+ czy "Za Życiem". Stąd aż 11,4 mln zł na nagrody od listopada 2015 roku.

Na tle kolegów z rządu blado wypada natomiast Zbigniew Ziobro. U niego budżet premiowy sięgnął zaledwie 232 tys. zł, z czego najhojniej obdarowany urzędnik dostał raptem 5,5 tys. zł. Widocznie szef niespecjalnie docenił funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.

d1ndr2s

Podziel się opinią

Share
d1ndr2s
d1ndr2s