Trwa ładowanie...
japonia
05-04-2011 14:42

Strażak, który pracował w Japonii: "Widzieliśmy na bieżąco, jaką dawkę pochłanialiśmy"

Japończycy bardzo odczuli trzęsienie ziemi, tsunami i awarię elektrowni
atomowej w Fukushimie, ale to naród silny i zdyscyplinowany, który szybko stanie na nogi - uważa
mł. bryg. Tomasz Traciłowski - strażak, który pracował w Japonii wraz z grupą ekspertów UE.

Share
Strażak, który pracował w Japonii: "Widzieliśmy na bieżąco, jaką dawkę pochłanialiśmy"Źródło: AFP
d2w1r8j

Polski ekspert wchodził w skład 9-osobowej międzynarodowej grupy działającej w ramach Mechanizmu Wspólnotowego Ochrony Ludności UE (EUCPT). Przybył do Japonii 18 marca, siedem dni po potężnym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło północno-wschodnią część kraju.

Głównym zadaniem grupy była koordynacja pomocy z krajów Unii. Ich baza znajdowała się w Tokio, natomiast działali głównie na północ od stolicy Japonii w prefekturze Ibaraki. "Byliśmy w miejscach, gdzie były zniszczone domy, statki wyrzucone na brzeg przez morze, zniszczone drogi. Japończycy bardzo odczuli uderzenie wszystkich tych żywiołów. Zgodnie z ustaleniami z japońskim MSZ tam dystrybuowaliśmy pomoc, m.in. butelkowaną wodę, koce, śpiwory i ubrania" - powiedział Traciłowski.

Grupa była w miejscach najbardziej dotkniętych przez trzęsienie ziemi i tsunami, jak również w strefie 60 km od elektrowni atomowej w Fukushimie. Każdy członek grupy był wyposażony w trzy dozymetry - przyrządy do pomiaru promieniowania jonizującego. "Widzieliśmy na bieżąco, jaką dawkę pochłaniamy, wiedzieliśmy, jaki jest poziom promieniowania w danym miejscu. Oprócz tego mieliśmy ze sobą - co też jest bardzo istotne - sprzęt ochrony osobistej. Każdy z nas miał torbę, w której znajdowała się lekka odzież chroniąca przed promieniowaniem" - mówił polski strażak.

d2w1r8j

Traciłowski przyznał, że trochę obawiał się tej akcji. "Po doświadczeniach Czarnobyla funkcjonuje taka dosyć mocna psychoza dotycząca promieniowania. W Japonii - sto kilometrów od elektrowni, w której jest odpowiedni system zabezpieczeń, reaktory są nowszej generacji - raczej się nie obawiałem się, że coś mi się stanie, że nagle mój stan zdrowia się pogorszy. Oczywiście cały czas sprawdzaliśmy dozymetry i konsultowaliśmy wszelkie wątpliwości z naszymi ekspertami i jak widać, jestem cały i zdrowy" - powiedział.

Jak dodał, największy niepokój wśród miejscowej ludności budzi wzrost promieniowania, które jest niewidoczne i nieodczuwalne. "Jest pewna bardzo mocna obawa w społeczeństwie japońskim właśnie dotycząca tego promieniowania. To promieniowanie zresztą nie jest, aż tak wysokie - zwłaszcza w tych rejonach, które są poza strefą wokół elektrowni - jak można by się obawiać" - mówił polski strażak.

Podkreślił, że Japonia jest bardzo dobrze przygotowana na wypadek trzęsienia ziemi. "Ta pomoc międzynarodowa, o czym zresztą Japończycy sami powiedzieli, przynajmniej w pierwszej fazie ratunkowej nie była im potrzebna. Rzeczywiście jest to naród bardzo silny, opanowany i zdyscyplinowany i na miejscu rzeczywiście tak to wyglądało" - powiedział Traciłowski.

Jego zdaniem, właśnie to opanowanie Japończyków było najbardziej zaskakujące. "Tam życie bardzo szybko wracało do normy. Nie w bezpośrednim regionie działań ratowników natomiast kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów dalej ludzie wykonywali swoją pracę i dodatkowo bardzo angażowali się w pomaganie osobom, które zostały dotknięte tym kataklizmem" - podkreślił strażak.

d2w1r8j

Mł. bryg. Tomasz Traciłowski jest oficerem łącznikowym Ciężkiej Grupy Poszukiwawczo Ratowniczej PSP przeznaczonej do działań międzynarodowych. Brał udział w wielu akcjach ratowniczych na terenie Polski oraz za granicą, m.in.: w 2006 r. podczas katastrofy hali MTK w Katowicach, w 2010 r. jako oficer łącznikowy niemieckiej grupy podczas powodzi w Sandomierzu, a także w działaniach ratowniczych podczas trzęsień ziemi w 2003 r. jako ratownik w irańskim Bam oraz w 2010 r. jako oficer łącznikowy na Haiti.

W wyniku tsunami i trzęsienia ziemi zginęło w Japonii blisko 11 tys. osób, a 17 tys. uważa się za zaginione. Następstwem kataklizmu była awaria systemu chłodzenia w elektrowni atomowej Fukushima.

Grzegorz Dyjak (PAP)

d2w1r8j
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2w1r8j
d2w1r8j