Szczury korzystają na życiu obok człowieka. Pokarmu mają pod dostatkiem
Szczury korzystają na życiu obok człowieka. Pokarmu mają pod dostatkiem (Getty Images, Fot: Damian Kudziak)

Szczury żyją tuż obok nas. Na 10. piętro wejdą przez muszlę klozetową

Dziura w policzku, obojczyku i przy kostce, nadgryzione usta. Taki widok zastała wdowa, która w warszawskim szpitalu zobaczyła ciało swojego zmarłego męża. Sprawcy? Szczury, które dzielą z nami nie tylko piwnice.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
  • Lata 40. XX w. Poważnie pogryziony noworodek w polskim szpitalu.
  • Lata 80. XX w. W północnej Polsce zaatakowane dziecko zostawione na chwilę samo w garażu.
  • Lata 90. XX w. W Holandii pogryzieni Polacy czyszczący głęboki zbiornik.
  • 2004 r. W warszawskim szpitalu nadgryzione ciało nieboszczyka.
  • 2006 r. Niemowlę z Chojnic uratowane przez babcię. Konieczne było 7 zastrzyków, by była pewność, że nie zostało zarażone wścieklizną.
  • 2015 r. Noworodek umiera w szpitalu w Indiach. O sprawie informują media na całym świecie.
  • 2016 r. Dwa ciała pogryzione w prosektorium w Jarosławiu.

W historiach powtarzanych o szczurach prawda miesza się z fikcją. Przerażające ludzkie wyobrażenia nie biorą się znikąd. Szczury przez lata stworzyły sobie wizerunek obleśnych stworzeń, które zjedzą wszystko, na co natrafią i nie cofną się przed niczym, aby przetrwać. Tabloidy w sezonie ogórkowym chętnie donoszą o krwiożerczych szczurach atakujących ludzi, przede wszystkim niemowlaki. Niestety, nie wszystkie z tych historii to fikcja na potrzeby sprzedania kolejnych egzemplarzy czy zebrania klików.

O ile ostatnie lata udokumentowane są dość dobrze i łatwo zweryfikować podawane przez media informacje, o tyle pierwsze z wymienionych wyżej przypadków trudno już dziś brać za pewnik. Należy zaufać pamięci prof. Stanisława Ignatowicza ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. To człowiek, który jak mało kto w tym kraju zna się na szczurach. Zarówno na teorii, jak i praktyce. Był jednym z pierwszych, który w wolnej Polsce profesjonalnie zajął się ich zwalczaniem.

Chrobotanie za ścianą

Mieszkają tam gdzie brud i smród. Biegają po kanałach i taplają się w odchodach. Czasami zapędzą się w poszukiwaniu jedzenia w nasze okolice. W końcu to już nie czasy, gdy środkiem ulicy biegł rynsztok. Jesteśmy czyści i porządni – tak często myślimy sobie o szczurach. Słusznie? Nie do końca.

Klasyczna historia znajomej znajomego. Kobieta usłyszała chrobotanie za ścianą. Wezwała ekipę od deratyzacji. Fachowcy nie widzieli innego wyjścia – trzeba kuć. Nie pomylili się. Tyle, że zamiast jednego szczura, było ich tam tyle, że łaziły jeden po drugim. A wszystko to w wiekowej, ale wyremontowanej kamienicy. W takiej, w której za mieszkanie trzeba zapłacić nie mniej niż świeżutkim bloku.

Źródło: Agnieszka Głowacka-Wolf/AGENCJA GAZETA

- Taka sytuacja, że mieszkaniec przez dłuższy okres nie zauważał, że razem z nim mieszka sfora szczurów zdarza się bardzo często. My prowadzimy dzienny tryb życia, a szczury nocny. Gdy my śpimy, szczury rozrabiają. Wtedy odżywają się, wędrują, są aktywne. Gdy my jesteśmy aktywni, wtedy szczury sobie spokojnie mieszkają – odpoczywają, śpią. Wiele czasu może upłynąć zanim mieszkaniec zorientuje się, że nie jest sam. Że szczurza rodzina żyje sobie w ścianach. Takich pustych ścian jest dużo w budownictwie amerykańskim, więc doniesień od nich jest cała masa – mówi prof. Ignatowicz.

Nie trzeba jednak sięgać daleko za ocean. Bardziej niepokoją doniesienia z własnego podwórka. Tym bardziej, gdy dotyczą jedzenia, które kupujemy w sklepach.
- Spotkałem się z jednym takim ciekawym przypadkiem. Było to przedsiębiorstwo produkujące żywność, nazwę pominę – opowiada naukowiec.

- Ogrodzone, żadne dzikie zwierzęta się tam nie dostawały. Okoliczni wiedzieli za to doskonale, że żona właściciela kocha psy i chętnie je przygarniała. Każdego niechcianego psa wrzucano więc za ogrodzenie. Kobieta te psy przyjmowała, każdemu kupowała budę i tak zebrała jej się grupa ok. 20 psów – kontynuuje prof. Ignatowicz.

- Razem z tymi psami po czasie zamieszkały na terenie zakładu szczury. Posiadały nory wykopane dosłownie pod budami. Gdy pies był w ciągu dnia aktywny, to wtedy szczury spały. Gdy pies zmęczony zasypiał, to wtedy wychodziły i wyjadały resztki z misek. W ten sposób przez lata bardzo zgodnie żyła jedna i druga gromada. A tuż obok produkowano dla nas żywność.

W Polsce mamy do czynienia z dwoma gatunkami szczurów – śniadym i wędrownym. Te drugie są nieco większe i częściej spotykane. Dawniej żyły w lasach, dziś raczej kurczowo trzymają się siedzib ludzkich. Do człowieka przyciągnął je rozwój rolnictwa, a co za tym idzie – łatwy dostęp do pożywienia.

Szczur może rozmnażać się przez cały rok, ale szczególnie sprzyjają temu miesiące ciepłe. Ruja właściwa samicy trwa sześć godzin. W tym czasie może ona połączyć się z konkurującymi samcami nawet pięćset razy. Ciąża trwa 22–24 dni, w miocie rodzi się średnio 8 młodych.

Źródło: ARTUR KUBASIK / AGENCJA GAZETA Na zdj. prof. Stanisław Ignatowicz

Około 18 godzin po porodzie samica ponownie wchodzi w ruję. W ciągu roku może przeciętnie wydać na świat siedem miotów, łącznie do 60 młodych. To pokazuje, jak szybko pozostawione same sobie szczury, mogą przejąć dowodzenie nad okolicą, w której mieszkają.

Gdy czuje zagrożenie, rzuci się na człowieka

W Warszawie regularnie wraca temat szczurów biegających w okolicach stacji metra Centrum. Gdy przeszperać fora dyskusyjne i komentarze pod artykułami, można się przerazić. Historie o szczurach rzucających się na nogawki i kąsających przechodniów to norma.

Prof. Ignatowicz nie daje im jednak wiary. Co nie oznacza, że szczur do człowieka czuje bezwzględny respekt. Jeśli zostanie zmuszony, rzuci się na każdego.
- Szczur nigdy sam z siebie nie zaatakuje człowieka. Jest agresywny, ale nie w stosunku do człowieka. Jeśli jednak zostanie zapędzony w róg pokoju i poczuje, że jego życie jest zagrożone, wtedy broni się. Takie przypadki ataku w sytuacji dużego zagrożenia są notowane i to często – wyjaśnia specjalista.

Jednak sam atak nie przeraża tak, jak jego potencjalne konsekwencje. Szczur nie ma szczęk silnych jak rottweiler, ale potrafi narobić szkód w organizmie.

- Atak szczura kończy się ugryzieniem, a wtedy gryzoń ze śliną przenosi czynniki chorobotwórcze. Szczury roznoszą czynniki aż 60 różnych chorób. Najpospolitsze to choroba Weila, bardzo niebezpieczna, bo atakuje m.in. nerki. Każde ugryzienie jest dla człowieka niebezpieczne – mówi prof. Ignatowicz.

Wystarczy wspomnieć także o szczurzej gorączce, która prowadzi m.in. do zapalenia stawów, a nieleczona może doprowadzić do śmierci. Jest także histoplazmoza. W tym wypadku grzyby atakują płuca. Brak fachowej pomocy i w tym wypadku grozi śmiercią.

Szczury przez lata winione były również za epidemię dżumy, która zdziesiątkowała średniowieczną Europę. Żywa jest wciąż legenda, że na Cyprze nie ma dziś ani jednej osoby, która byłaby spokrewniona z mieszkańcami wyspy sprzed wybuchu.

Po kilkuset latach gryzonie zostały jednak z tego zarzutu „uniewinnione”, a przynajmniej ktoś się za nimi wstawił. Naukowcy z Oslo ponownie przeanalizowali przebieg zarazy i doszli do wniosku, że to ludzkie pchły i wszy winne były roznoszeniu wirusa. Szczury również, ale to nie ich wpływ był decydujący.

Źródło: Gary Hershorn/Getty Images

Sprawy, które wstrząsnęły polską

Dużo prawdy jest w tym, że szczur żywi się czym popadnie. Naprawdę nie wybrzydzają. Prof. Ignatowicz wspomina makabryczną historię ze szpitala na warszawskim Mokotowie.

W placówce zmarł mąż pani Wiesławy. Kobieta była na to przygotowana. Nie była przygotowana na to, co zobaczyła później. Ciało zmarłego nie zostało odpowiednio zabezpieczone w szpitalnych salach. Dostały się do niego szczury.

Jedyną wzmiankę na ten temat można znaleźć dziś w relacji z programu „Uwaga” telewizji TVN. - Dziura w policzku, usta nadgryzione. Na obojczyku dziury, również przy kostce. Patrzymy na rękę i widzimy, że jeden palec odgryziony. Na drugiej dłoni też nie ma palca – opowiadała w programie pani Wiesława.

W 2016 r. podobne sytuacje dwukrotnie powtórzyły się w Jarosławiu. Lokalne media, a za nimi te ogólnopolskie podawały, że krewni dwóch zmarłych odebrali z prosektorium okaleczone ciała bliskich. Wszystko w odstępie dwóch tygodni.

Sprawą zajęły się służby, które miały ustalić ewentualnych winnych. O finale cisza. Wyremontowano natomiast prosektorium.

10. piętro to nie problem

Historie ze zwłokami to przypadki skrajne. Ze szczurami możemy się jednak spotkać na co dzień. Szczury to świetni pływacy. Toaleta to dla nich idealny sposób, by dostać się do naszego mieszkania.

- Szczury doskonale pływają. Jeśli szczur ma nadzieję, że wydostanie się z wody, wówczas może pływać ze dwie doby. Musi mieć jednak przekonanie, że to co robi, ma sens – mówi Stanisław Ignatowicz. - Gryzonie z łatwością przedostają się kanalizacją na 2., 3., 4., a nawet 10. piętro. Wtedy wychodzą z misek klozetowych do pomieszczeń – dodaje profesor.

Nieprzypadkowo są w sprzedaży specjalne urządzenia uniemożliwiające im wyjście.

Źródło: gobusters.pl

Respekt, z którym ludzie podchodzą do szczurów, nie bierze się jedynie ze strachu przed chorobami przez nie przenoszonymi. Wynika także z przebiegłości tych zwierząt. Gdzie się pojawią, tam podporządkowują sobie otoczenie. Wytępić je niełatwo.

- Gdy osoba nie znająca zwyczajów i życia szczura bierze się za jego tępienie, najczęściej odnosi porażkę. Winę zwala na nieskuteczne preparaty. Zawsze polecam zostawić fachowcowi to, co do niego należy – mówi prof. Ignatowicz.

Dlaczego? Zabicie jednego szczura, może stworzyć nam jeszcze większy problem z kolejnymi. Jak mówi profesor, środki na rynku są mocne i nie ma jeszcze wyraźnych przypadków odporności. Dodaje, że problem ze szczurami jest jednak inny.

- Dawniej, to znaczy w latach 50. czy 60., do walki ze szczurami były używane środki gwałtownie działające. Takie, które wywoływały natychmiastową śmierć. Zauważono wtedy, że inne szczury wąchają nieszczęśnika, który padł przy zatrutym pokarmie. Gdy wyczują, że zmarł po zjedzeniu trutki, do końca życia już jej nie tkną. Była potrzeba stworzenia takich trutek, które zabijają po 3, 5, 7, a nawet 9 dniach. Dzięki nim szczury wąchają padłego kompana i nie kojarzą jego śmieci z zatrutym pokarmem. W ten sposób działają obecne trutki – wyjaśnia prof. Ignatowicz.

Źródło: gobusters.pl

8 lat walki

Całkowite wytępienie szczurów z ekosystemu – tak jak w przypadku każdego żyjącego na ziemi gatunku – pociągnęłoby za sobą jakieś konsekwencje. Jeśli doszukiwać się pozytywów w szczurzej działalności, takim mógłby być fakt, że „sprzątają” po człowieku. Skoro nie wybrzydzają przy pożywieniu, nasze odpady również wchodzą do ich jadłospisu.

Od czasu do czasu zdarzają się śmiałkowie, którzy podejmują się całkowitego usunięcia szczurów ze swojego terytorium. Tak postąpili Brytyjczycy na wyspie Georgia Południowa na południowym Atlantyku.

Zadanie mieli dość ułatwione, bo na wyspie regularnie przebywa kilkadziesiąt osób, więc i gryzonie nie miały łatwo. W XIX w. przypłynęły tam z marynarzami i na tyle, na ile mogły, dawały sobie radę. Korzystały z faktu, że na Georgii brak drzew, więc zwierzęta szukają schronienia w ziemi. Szczury wyjadały więc jaja czy pisklaki i zagrażały unikalnej na skalę światową faunie.

Walka z intruzem nie była łatwa. Brytyjczycy dopiero po 8 latach poinformowali o zwycięstwie. A przynajmniej są o nim przekonani, bo ze szczurami nigdy nic nie wiadomo.

Inteligencję i łatwość przystosowywania się szczurów do zastanych warunków prof. Stanisław Ignatowicz podsumowuje swoim ulubionym powiedzeniem, którego autorem jest sam Albert Einstein:

– Einstein powiedział, że gdyby szczur miał o 20 kg więcej, wtedy sytuacja byłaby odwrotna. To szczur z długim ogonkiem przyszedłby do starego profesora szczura z pytaniem, co możemy zrobić, żeby tego człowieka wytępić. My w tym czasie nie siedzielibyśmy w gabinecie, tylko w kanałach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl