Tandetne lampki + choinka = pożar!!!
Cienkie kable, brak odpowiedniej izolacji i nieszczęście gotowe. Na choince często wieszamy tanie lampki, które w ogóle nie powinny pojawić się w naszych domach.
22.12.2009 | aktual.: 09.11.2010 00:18
Co trzecie lampki choinkowe są niebezpieczne - wynika z badania ogłoszonego przez Komisję Europejską. Badanie objęło pięć krajów, nie było w nim Polski. Ale i my nie jesteśmy święci!
Inspekcja Handlowa w Warszawie przed tegorocznymi świętami przeprowadziła pięć kontroli. W efekcie zakwestionowano jedną partię girland świetlnych. Brakowało na niej podstawowych informacji, których przestrzeganie jest warunkiem bezpieczeństwa. Konkretnie: że gdy żarówka się przepali, należy natychmiast ją wymienić na żarówkę o tej samej mocy i napięciu, tak aby girlanda się nie przegrzała. Na etykiecie nie było nawet napisane, że z lampek można korzystać tylko wewnątrz pomieszczenia.
Nie jest tajemnicą, że wiele lampek, które wieszamy na choinkę, wyprodukowano w Chinach. Czy są one bardziej wadliwe od tych, produkowanych w innych krajach? Ba, czy są one warte przynajmniej swojej niskiej ceny?
- Nie możemy tego stwierdzić, nie mamy odpowiednich badań porównawczych - mówi Grzegorz Wrzosek z Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej.
Elektryk Tadeusz Ner jest mniej dyplomatyczny i lampek z Chin nie poleca. -
Cena kusząca, ale produkt może nie przetrwać jednych świąt - uważa. A co gorsza nie wiadomo, czy nie sprawi nam kłopotów, z pożarem choinki włącznie. Kable są cienkie, izolacja słaba, w efekcie łatwo o zwarcie. Zagrożenie jest poważne: pożar albo porażenie prądem.
Mówimy: tanie lampki z Chin, ale rzecz dotyczy tandetnie wykonanych produktów; kraj, w którym zostały wykonane, nie ma znaczenia.
Jak zatem zadbać o swoje bezpieczeństwo?
- Zwróćmy uwagę na informacje o wykorzystaniu i ostrzeżenia na etykiecie. I co ważne sprawdźmy, czy produkt jest oznaczony znakiem CE. Jeśli tego znaku nie ma, nie kupujmy - radzi Grzegorz Wrzosek. Tak oznakowany produkt spełnia wymagania unijne i można przyjąć, że jest bezpieczny.
- Sprawdźmy na etykiecie stopień ochrony. Jeśli jest tam IP 44, powinniśmy mieć spokojne święta - mówi elektryk Tadeusz Ner. Dodaje, żeby spojrzeć na grubość przewodów (grubsze są lepsze niż cienkie) i solidność wykonania.
Kto się nie zna albo nie ufa zapewnieniom producenta, może skorzystać z innej rady:
- Można kupić do domu lampki dedykowane do wieszania na zewnątrz, one mają grubsze kable. Albo lampki wewnętrzne, ale lepsze i droższe - mówi Tadeusz Ner.
O ile jeszcze kupimy je w sprawdzonym punkcie. Bo podróbek nie brakuje.
I prosta zasada: niezależnie od posiadanych światełek, wyłączajmy je, kiedy wychodzimy z domu albo idziemy spać.
KI / WP.pl