Te zawody nie są dla Polaków

Adwokaci, rewidenci, notariusze, komornicy, lekarze różnych specjalności, księgowi, architekci… Co łączy wszystkie te profesje?

Obraz
Źródło zdjęć: © Thinkstockphotos

Oto przykład. W Polsce, według danych z ub. roku, pracowało zaledwie około 600 komorników. Jeden przypadał na mniej więcej 70 tys. mieszkańców. Ilość kierowanych do nich spraw przekracza natomiast milion rocznie. Tymczasem w Niemczech liczba komorników jest ponad 20 razy większa, a we Francji w 2008 roku było ich ok. 17 tys. Zbyt mała liczba polskich komorników została nawet dostrzeżona przez organizacje międzynarodowe, m.in. przez Bank Światowy.

Dostęp do zawodu – ograniczony…

Niekiedy na kontroli liczebności przedstawicieli zawodu traci interes klienta. W pierwszych 15 latach III RP ilość spraw rozpatrywanych przez sądy wzrosła o 400 proc. Tymczasem liczba adwokatów – tylko o 150 proc. W Polsce przypadało wtedy 14 adwokatów na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania, w Niemczech – dziesięciokrotnie więcej.

Inny zarzut stawiany izbom to sprzyjanie tworzeniu swoistych rodzinnych biznesów. Istnieją dane potwierdzające, że lukratywne stanowiska przechodzą często na kolejne pokolenia, pozostając w kręgu tych samych rodzin. W 2008 roku mniej więcej jedna trzecia aplikantów notarialnych była związana więzami rodzinnymi z już urzędującymi notariuszami. Natomiast za najbardziej hermetyczne od wielu lat uważane jest środowisko adwokackie.

Samorządy zawodowe mają pilnować zgodnego z zasadami wykonywania profesji. Zwracać uwagę, by nie rozpoczął działalności ktoś, kto mógłby wpłynąć na obniżenie poziomu usług. W praktyce skutkuje to jednak często ograniczaniem dostępu. Lista profesji na swój sposób elitarnych coraz bardziej się wydłuża. W 1999 roku liczba zawodów z ograniczonym dostępem wynosiła 93. W pięć lat później eksperci pisali o co najmniej 131 profesjach, których wykonywanie wiąże się z koniecznością zdobywania licencji i zezwoleń na prowadzenie działalności. Czy w każdym przypadku takie bariery są rzeczywiście zasadne?

- Przedsiębiorcy narzekają na zamykanie się korporacji zawodowych, które do jakiegoś stopnia monopolizują rynek. Poszerzenie konkurencji przyniosłoby obniżenie cen i podniesienie jakości usług – analizował sytuację Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Mało ich, mało…

W niektórych przypadkach korporacje sprawujące nadzór nad przedstawicielami „swoich” zawodów spełniają rolę surowego i uważnego kontrolera. Nie każdy może wykonywać, dla przykładu, zawód chirurga czy aptekarza, a także pielęgniarki czy inżyniera budowlanego. Działalność samorządów zawodowych jest więc konieczna. Wątpliwości nie budzi sam fakt ich istnienia, ale związane z nim nieprawidłowości. Oraz ich trudny do powstrzymania rozrost.

Działalność tych organów w społecznym odbiorze ma dwa oblicza. Z jednej strony pilnują reguł i poziomu oferowanych w zawodzie usług. Z drugiej – chronią przed szerokim dopływem do branży osób młodych, często spoza środowiska, a przez to ograniczają konkurencję.

Korporacyjność kusi bowiem przedstawicieli wielu profesji. Na przykład trzy lata temu na uznanie swego zajęcia za tzw. zawód zaufania publicznego oczekiwali pracownicy socjalni, fizykoterapeuci i kominiarze.

Im mniejsza liczba specjalistów w jakiejś dziedzinie, tym wyższych stawek mogą oni żądać. Ta stara prawda przyświeca wielu korporacjom. Tworząc zawody zamknięte, można do pewnego stopnia ograniczyć znaczenie konkurencji.

Jasne jest, że korporacje – a również, za ich pośrednictwem, państwo – nie mogą odpuścić sobie sprawdzania, czy ktoś nadaje się do wykonywania funkcji lekarza lub prawnika. Ale interes społeczny też powinien się liczyć. Wskazała na to m.in. Komisja Europejska, pisząc o ważnej roli konkurencji. Rynek nie zna innego instrumentu, który mógłby ją zastąpić. To właśnie dzięki niej każdy klient, chcący np. założyć sprawę sądową czy skorzystać z porady lekarza, powinien mieć możliwie największy wybór. Jak to jednak często bywa, teoria rozmija się z praktyką. W Polsce z nadmiernym korporacjonizmem walczy m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Wzrost ilości i znaczenia izb zawodowych pozostaje jednak faktem.

Tomasz Kowalczyk/MA

To czytają wszyscy
Gdzie wyrzucić styropian po telewizorze albo lodówce? Oto odpowiedź
Gdzie wyrzucić styropian po telewizorze albo lodówce? Oto odpowiedź
FINANSE
Zmiany przed igrzyskami. Zimowy raj wprowadza obowiązkowe kaski
Zmiany przed igrzyskami. Zimowy raj wprowadza obowiązkowe kaski
FINANSE
Zmiany w PSZOK-u. Od 1 grudnia nie oddamy tych odpadów
Zmiany w PSZOK-u. Od 1 grudnia nie oddamy tych odpadów
FINANSE
Kiedyś główny nośnik. Teraz zalega w domach. Oto jak pozbyć się płyt
Kiedyś główny nośnik. Teraz zalega w domach. Oto jak pozbyć się płyt
FINANSE
Zabronione na balkonie. Kary za szkody sięgają tysięcy złotych
Zabronione na balkonie. Kary za szkody sięgają tysięcy złotych
FINANSE
Ceny szaleją. Widać już zmiany na półkach polskich sklepów
Ceny szaleją. Widać już zmiany na półkach polskich sklepów
FINANSE
Odkryj
Tyle masz czasu na skasowanie biletu. Inaczej będzie mandat
Tyle masz czasu na skasowanie biletu. Inaczej będzie mandat
FINANSE
Ogrzewanie domu za mniej niż 5 tys. zł rocznie. Oto lider oszczędności
Ogrzewanie domu za mniej niż 5 tys. zł rocznie. Oto lider oszczędności
FINANSE
To odpowiada za zmianę w wielu gminach. Miliardy na modernizację
To odpowiada za zmianę w wielu gminach. Miliardy na modernizację
FINANSE
Gratka dla fanów zbiorkomów. Kolekcjonerskie bilety tramwajowe
Gratka dla fanów zbiorkomów. Kolekcjonerskie bilety tramwajowe
FINANSE
Dopłaty do termomodernizacji. Oto szczegóły programu
Dopłaty do termomodernizacji. Oto szczegóły programu
FINANSE
Zmiany w prawie. Od nowego roku zakazy dotyczące ogrodzeń i bram
Zmiany w prawie. Od nowego roku zakazy dotyczące ogrodzeń i bram
FINANSE
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇