Urlopy zdrowotne nauczycieli - kością niezgody

Rząd chce, żeby o urlopie zdrowotnym
decydował wyłącznie lekarz medycyny pracy, a nie lekarz rodzinny.
Nauczyciel mógłby korzystać z takiego urlopu nie po siedmiu, ale po dwudziestu
latach pracy i taki urlop trwałby rok, a nie trzy lata

Obraz

Rząd chce, żeby o urlopie zdrowotnym decydował wyłącznie lekarz medycyny pracy, a nie lekarz rodzinny. Nauczyciel mógłby korzystać z takiego urlopu nie po siedmiu, ale po dwudziestu latach pracy i taki urlop trwałby rok, a nie trzy lata.

Tomasz Branicki, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego w Olsztynie, przyznaje, że niektóre zmiany są potrzebne. Jak mówi, związek zgadza się co do tego, że forma płacenia za urlop zdrowotny jest zła, bo urlop zdrowotny jest swojego rodzaju zwolnieniem lekarskim i po to nauczyciele płacą składkę ZUS-owską, żeby ten urlop zdrowotny był opłacany z ZUS-u nie natomiast z budżetu gminy.

"Natomiast to, co proponuje ministerstwo, żeby urlop zdrowotny był po dwudziestu latach pracy ma się nijak do opinii, którą mamy z Instytutu Pracy z Łodzi. Orzekł on, że jeśli nauczyciel nie rozpocznie leczenia po dziesięciu latach pracy to późniejsze leczenie jest zbyteczne, bo ono do niczego nie doprowadzi" - dodaje Branicki.

Związek Nauczycielstwa Polskiego chce, by do 15-go listopada rząd wycofał się z części projektu nowelizacji Karty Nauczyciela. Związek domaga się też rezygnacji z nowelizacji ustawy o systemie oświaty, umożliwiającej przekazywanie szkół innym podmiotom niż samorządom. Jeśli rząd tego nie zrobi, ZNP zapowiada na 23 listopada ogólnopolska manifestację.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE