Trwa ładowanie...
d1r0rpn

W Chinach wciąż dobrze, w Japonii już nie

Japońska gospodarka nie odbija tak szybko jak tego oczekiwał rynek, natomiast w Chinach jest nieco lepiej niż zakładano, wynika z opublikowanych w nocy raportów makroekonomicznych.
Share
d1r0rpn

W II kwartale br. Japonia zanotowała dodatnią dynamikę PKB, ale była ona zauważalnie niższa niż oczekiwali analitycy, wynika z opublikowanych dziś ostatecznych szacunków. W ujęciu kwartalnym PKB wzrósł o 0,6 proc. wobec prognozowanego wzrostu o 0,9 proc. Anualizowany wzrost PKB sięgnął w II kwartale 2,3 proc., podczas gdy rynkowy konsensus ukształtował się na poziomie 3,7 proc. Negatywną informacją jest również rewizja w dół danych za I kwartał 2009 roku. Japońska gospodarka skurczyła się wtedy o 3,3 proc. kwartał do kwartału i o 12,4 proc. dla danych anualizowanych, podczas gdy wcześniej spadek ten szacowano odpowiednio na poziomie 3,1 proc. i 11,7 proc.

Przeciwwagą dla "figur" z Japonii była cała grupa danych z Chin, które dziś trafiły na rynek. W sierpniu produkcja przemysłowa w Państwie Środka wzrosła o 12,3 proc. rok do roku wobec prognozowanego wzrostu o 11,9 proc. i 10,8 proc. miesiąc wcześniej. Sierpień był też kolejnym miesiącem dużej dynamiki sprzedaży detalicznej. Wzrosła ona o 15,4 proc. w relacji rocznej. Rynek oczekiwał odczytu na poziomie 15,3 proc., po tym jak w lipcu sprzedaż wzrosła o 15,2 proc.

W Chinach cały czas utrzymuje się deflacja. Wskaźnik CPI spadł w sierpniu o 1,2 proc. w stosunku do tego samego miesiąca roku poprzedniego, a PPI zanotował spadek o 7,9 proc. W kolejnych miesiącach skala deflacji powinna już się zmniejszać. Od początku roku w Chinach gwałtownie rośnie podaż pieniądza. W poprzednim miesiącu roczna dynamika agregatu M1 sięgnęła 27,7 proc. wobec 26,4 proc. w lipca, a agregatu M2 o 28,5 proc. wobec 28,4 proc. W obu przypadkach był to najsilniejszy wzrost od końca lat 90-tych. Jeżeli chińskie władze nie zrobią nic, żeby ten proces zahamować, to skończy się to eksplozją inflacji już w połowie 2010 roku.

d1r0rpn

Kurs EUR/USD wspiął się w piątek rano do 1,4627 dolara z 1,4580 wczoraj pod koniec dnia i miał najwyższą wartość od połowy grudnia 2008 roku. Wzrosty rozpoczęły się o godzinie 4 rano, co wyraźnie wskazuje, że popytowym impulsem były opublikowane wówczas nieco lepsze od prognoz dane makroekonomiczne z Chin. O tym czy w czasie godzin europejskich, a później amerykańskich proces umocnienia wspólnej waluty do dolara będzie kontynuowany, zdecydują nastroje na światowych rynkach. Im będą one lepsze, tym większe będą szanse na zwyżkę EUR/USD. I odwrotnie.

Sytuacja techniczna na wykresie EUR/USD preferuje stronę popytową. Po tym jak we wtorek kurs pokonał grupę oporów w okolicy 1,44 dolara, odnawiając jednocześnie sygnały kupna, droga do psychologicznej bariery na poziomie 1,50 dolara pozostaje otwarta. Wczorajsza nieudana próba doprowadzenia do spadkowej korekty tę przewagę byków potwierdza.

X-Trade Brokers

d1r0rpn

Podziel się opinią

Share
d1r0rpn
d1r0rpn