Do grania na komputerze w trakcie pracy przyznają się też internauci. Wymieniają się sposobami jak ukryć naganną rozrywkę przed szefem i jakie gierki najlepiej nadają się do biura. Są jednak osoby, którym powszechne granie w pracy przeszkadza. - Te gry mnie denerwują, nie ma osoby, która nie zbierałaby plonów, nie sadziła, siała albo nie wiadomo co jeszcze. Ludzie, wydoroślejcie! Co to za mania? A ta mafia cała? Koszmar! Nie lubię zaproszeń do tych gier, wszystkie odrzucam. Nie chcę dać się wciągnąć w ten maniakalny krąg: zbierz, zasiej, zbierz, zasiej! - napisała na forum Zosia 1990.
Inni zwracają uwagę, że to nieuczciwość ze strony firmowych kolegów. - Wkurza mnie to, że ja zasuwam, a koleżanka cały dzień przekłada w pracy karty. Pracujemy w salonie sprzedaży samochodów, faktycznie nie cały czas są klienci, ale w tym czasie można robić mnóstwo innych rzeczy, których się od nas wymaga. Nie mówię już o takich drobiazgach jak porządek w papierach, ale można też wysyłać oferty do firm i klientów z bazy, zapraszać ich na jazdy próbne, wymyślać sposoby jak ich do nas przyciągnąć, a nie siedzieć na krześle, klikać w pasjansa i czekać do końca dnia z nadzieją, że żaden klient się nie pojawi i nie przerwie ulubionej rozrywki. Jedyną sytuacją, gdy koleżanka chętnie się odrywa od kart jest zdecydowany klient z pieniędzmi, któremu należy tylko wystawić fakturę, tak żeby to jej nazwisko się na niej znalazło. Ja chodzę za człowiekiem tygodniami, oglądam z nim auta, jeżdżę, przekonuję, załatwiam upusty, a ona najwyżej papier wypisze, żeby przełożeni widzieli, że coś robi, a nie tylko karty przekłada -
mówi poirytowany 36-letni Grzegorz.