W Polsce przybywa prywatnych samolotów. Bogacze zamówili szwajcarskie cacka za 9 mln dolarów

Własny samolot przestaje być nieosiągalnym marzeniem. W prywatnych rękach Polaków jest już kilkaset samolotów. Ceny używanych, ale znajdujących się w doskonałym stanie egzemplarzy zbliżają się do poziomu droższych samochodów. Najbogatsi biznesmeni potrafią jednak naprawdę głęboko sięgnąć do kieszeni.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Prywatne samoloty to coraz częstszy widok na polskich lotniskach
Prywatne samoloty to coraz częstszy widok na polskich lotniskach (East News, Fot: BARTOSZ KRUPA)
WP

Prywatne samoloty i śmigłowce to dziś coraz większa część floty na polskim niebie. Na początku małe uporządkowanie. Wszystkie użytkowane w Polsce samoloty, śmigłowce i szybowce wpisywane są do prowadzonego przez Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC) rejestru statków powietrznych. Jak wynika z danych udostępnionych przez ULC, pierwszego dnia tego roku w rejestrze figurowało dokładnie 2631 statków powietrznych, w tym 1266 samolotów. Większość z nich to własność linii lotniczych, aeroklubów, ośrodków szkolenia lotniczego, firm. Do osób fizycznych należało 256 samolotów różnego typu.

Zobacz też: Stewardessa zwolniona z LOT: "Samoloty na lotach krajowych są brudne"

WP

Mniejsze samoloty – dwuosobowe, zwane fachowo ultralekkimi, trafiają nie do rejestru, a do ewidencji. Prowadzi ją również ULC. Na początku roku w wykazie tym znajdowały się 962 statki powietrzne, w tym 265 samolotów. W tej kategorii dominują motolotnie – było ich niemal 600. Samoloty ultralekkie kupowane są przez osoby prywatne, w ograniczonej mierze przez przedsiębiorców – z racji przepisów ich przeznaczenie to loty turystyczno-rekreacyjne. W porównaniu z „prawdziwymi” samolotami posiadają pewne ograniczenia, jednak na ich korzyść przemawia wielokrotnie niższa cena zakupu i koszty eksploatacji. Samolot taki można trzymać na podwórku i startować nim z przygotowanej łąki.

Biznesmeni wydają miliony

WP

Musimy mieć świadomość, że liczba samolotów użytkowanych przez Polaków jako prywatne jest większa, niż wprost wynikająca z danych ULC. Należy do niej dodać maszyny kupowane przez przedsiębiorców na swoje firmy, a także rejestrowane poza granicami kraju – w Czechach, na Słowacji czy w Niemczech. Polscy właściciele decydują się na to ze względu na wprowadzone w tych państwach prostsze i bardziej przyjazne niż u nas regulacje prawne.

Zobacz też: Amerykanie zrobili prawdziwe show na Święcie Wojska Polskiego. Cztery samoloty zawstydziły polskich wojskowych

Ile Polacy potrafią wydać na samolot? Naprawdę dużo. Za Pilatusa PC-24 – to najnowszy, szwajcarski odrzutowiec – trzeba zapłacić ok. 9 mln dolarów. Klienci z Polski zamówili już dwa takie samoloty. A nie jest to wcale najdroższy bizjet (odrzutowiec biznesowy) na polskim niebie.

Pilatus PC-24 Wikimedia Commons CC BY
Podziel się
WP

Kto takowe kupuje? Stanowią one własność najbogatszych Polaków i służą im do przemieszczania się w interesach lub należą do firm, które oferują ich wynajem. W 2017 roku do rejestru wprowadzono kilka samolotów klasy biznes. Nasze społeczeństwo się bogaci, wiosną w Warszawie mieliśmy premierę pierwszego w tej części Europy odrzutowca Hondy.

By zostać właścicielem prywatnego samolotu, nie trzeba jednak wydawać małej fortuny. Blisko drugiego końca skali znajduje się ukraiński, dwuosobowy Aeroprakt A-22. To najliczniejszy samolocik w ewidencji – w 2017 roku było ich ponad 30. Lider kategorii ultralekkiej – nowy – kosztuje nieco ponad 50 tys. euro.

Wikimedia Commons CC BY
Podziel się
WP

Rynek używanych samolotów

Zarówno w rejestrze, jak i ewidencji obserwujemy trendy wzrostowe. Liczba wpisywanych samolotów z roku na rok rośnie. A jak zauważa na łamach branżowego „Przeglądu Lotniczego” Jerzy Liwiński, coroczne porównanie rejestru i ewidencji cywilnych statków powietrznych ilustruje w miarę obiektywnie rozwój sektora lotniczego w Polsce.

O rozwoju tym świadczy także ruch na wtórnym rynku samolotów. W lipcu mielecka firma Plane4You, specjalizująca się w sprzedaży używanych statków powietrznych, świętowała swoją setną transakcję. – Taki wynik osiągnęliśmy zaledwie po 40 miesiącach od powstania firmy – podsumowuje Piotr Lasek, właściciel Plane4You.

WP

Zobacz też: LOT walczy o zniesienie wiz do USA dla Polaków. Zyskał dużego partnera

Setnym sprzedanym samolotem okazała się Cessna T206H, która z Rzeszowa poleciała do nowego właściciela we Francji. – Sprzedawane przez nas samoloty znalazły dotychczas nabywców w 27 krajach świata, głównie europejskich, ale także w USA, Kazachstanie, Chinach i Brazylii – informuje Lasek. Od ubiegłego roku firma zajmuje się również obsługą sprzedaży śmigłowców.

Wikimedia Commons CC BY Cessna 206H
Podziel się

Jednym z czynników powodujących ruch w interesie jest rozwój techniczny i powstawanie nowych, coraz doskonalszych konstrukcji. – Najczęstszym powodem sprzedaży samolotu jest właśnie chęć zastąpienia go nowszym sprzętem – zauważa Piotr Lasek.

Wielu właścicieli przechodzi z maszyn tłokowych na turbinowe, albo też – podążając w innym kierunku – na nowe samoloty ultralekkie, mniejsze, ale bogato wyposażone i o przyzwoitych osiągach. Chcą latać szybciej albo wygodniej. Co ważne, ich stare maszyny też znajdą nabywców. Podobnie jest przecież z samochodami: zmieniamy je, gdy chcemy mieć w garażu coś nowszego, szybszego, lepiej wyposażonego. To napędza rynek.

Zdecydowaną większość w ofercie Plane4You stanowią używane samoloty jednosilnikowe. Możemy wybierać spośród niemal 40 egzemplarzy, rozpiętość cenowa jest znaczna. Ponad półwiecznego Jaka-12 możemy mieć już za 24 tys. euro, a Wilgę z 1989 roku za ponad 30 tys. euro.

Niestety, te polskie samoloty bezpowrotnie znikają z naszego nieba, użytkujące je aerokluby przesiadają się na sprzęt nowszej generacji i bardziej ekonomiczny. Podobnie jest z legendarnymi „Antkami”, których eksploatacja jest już bardzo kosztowna. U nas ich czas dobiega końca, nabywców znajdują m.in. w Ameryce Południowej: Wenezueli, Argentynie.

Porządną, wyprodukowaną już w XXI wieku popularną Cessnę 182T możemy kupić za 100-300 tys. euro, w zależności od roku produkcji, wyposażenia, stanu eksploatacyjnego. Takim samolotem możemy podróżować po krajowych lotniskach w cztery osoby, ale też udać się na zagraniczne wakacje. Polski pilot Tomek Wojtowicz udowodnił, że starą Cessną można też oblecieć świat dookoła...

Większa, ale bardziej wiekowa Cessna Golden Eagle z dwoma silnikami kosztuje niecałe 169 tys. euro. Siedmioletniego włoskiego Tecnama P2002JF, zadbaną własność jednej ze szkół lotniczych, można mieć za mniej niż 100 tys. euro. Większy Airvan z 2012 roku, z którego można zrzucać spadochroniarzy, to już wydatek 560 tys. euro, a dziesięcioletni amerykański „wypasiony” Cirrus SR22 – 275 tys. euro.

Lotnicze "białe kruki"

Czasami na rynku pojawi się jakaś perełka, unikat. W ostatnich latach sfinalizowano m.in. sprzedaż pierwszej cywilnej Iskry – używanego w wojsku odrzutowca polskiej konstrukcji. A nie tak dawno nowego właściciela szukał piękny, wyceniony na niecałe 100 tys. euro zabytkowy Boeing Stearman.

To także widoczna w ostatnich latach tendencja – w Polsce przybywa kolekcjonerskich maszyn zabytkowych. Kupowane za niemałe pieniądze przez pasjonatów lotniczej historii, remontowane i restaurowane, otrzymują nowe życie, ciesząc oczy miłośników lotnictwa na licznych pokazach w kraju i za granicą.

Dla tych, którzy nie mają licencji pilota, a marzą o własnym samolocie, można polecić Agencję Mienia Wojskowego – czasami pojawia się tam jakiś zdemilitaryzowany Su-22, który niestety już nigdy nie poleci, ale może stanowić ozdobę posesji.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP