Trwa ładowanie...
d1vq8tz

W rocznicę maksimów

Dokładnie rok temu, bo 29 października 2007 r., wskaźnik największych i najbardziej płynnych spółek na warszawskim parkiecie ustanowił najwyższy poziom w historii docierając do 3940,53 pkt.
Share
W rocznicę maksimów
Źródło: PAP/EPA, Fot: PETER FOLEY
d1vq8tz

Biorąc pod uwagę dzisiejsze dzienne maksimum na poziomie 1739,02 pkt, wychodzi na to, że w ciągu 12 miesięcy indeks WIG20 zniżkował, aż o 56 proc. Choć z tej prostej arytmetyki wyraźnie widać, że dobrze nie jest, to niezaprzeczalnym faktem jest także to, że w pierwszej połowie tego tygodnia nastroje wśród giełdowych inwestorów nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie uległy wyraźnej poprawie. W poniedziałek indeks WIG20 wzrósł o 0,93 proc., wczoraj poszedł w górę o 3,51 proc., a dziś o godz. 12:45 zyskiwał na wartości, aż 6,35 proc. (1728,45 pkt).

Zobacz notowania giełdowe on-line

Na światowym rynku akcji we wtorek indeks MSCI World zyskał na wartości 6,97 proc., w tym region Azji i Pacyfiku wzrósł 3,41 proc., Europa poszła w górę o 2,26 proc., a w Stanach Zjednoczonych główne indeksy skoczyły o ponad 10 proc. W tym ostatnim przypadku zwyżka DJIA o 10,88 proc. była drugą z największych w historii. Z kolei dziś indeks MSCI Asia Pacific dzień zakończył się wzrostem o 3,4 proc., na Starym Kontynencie o godz. 12:45 indeks DJ Stoxx 600 zyskiwał 5,30 proc., a w tym samym czasie kontrakty terminowe na amerykański indeks S&P500 znajdował się na „tylko” 0,74 proc. plusie, ale akurat to po wczorajszych gigantycznych zwyżkach (+10,79 proc.) nie powinno dziwić.

Polecamy: » Raport specjalny: Czy Polskę dotknie kryzys? » Najnowsze wiadomości z kraju i świata » Codzienny przegląd prasy ekonomicznej

d1vq8tz

Na globalnym rynku towarowym wczoraj indeks Reuters/Jefferies CRB wzrósł o 0,32 proc., przy 2,96 proc. zwyżce (do 1,8585 USD/funt) grudniowych kontraktów terminowych na miedź na Comexie oraz 0,78 proc. spadku (do 62,73 USD/bar.) analogicznych futuresów na ropę na Nymexie. Dziś o godz. 12:45 te same kontrakty zyskiwały odpowiednio: 4,28 proc. (1,9380 USD/funt) oraz 4,81 proc. (65,75 USD/bar.).

Odpowiedź na pytanie o to dlaczego globalni inwestorzy kupują akcje na hura akurat teraz, jest zarazem bardzo proste, jak i niezwykle skomplikowane. Zdaniem większości analityków i ekonomistów na przestrzeni ostatnich dwóch dni rynki akcyjne (a pośrednio także towarowe) ciągną w górę przede wszystkim dwa czynniki. Pierwszym z nich jest najniższa od wielu, wielu lat wycena giełdowych spółek, a drugim oczekiwanie na obniżki poziomu stóp procentowych ze strony największych banków centralnych. Poluzowanie polityki monetarnej przynajmniej teoretycznie powinno dać kolejny wzrostowy impuls słabnącej światowej gospodarce, a dodatkowo zwiększyć premię za ryzyko, czyli spowodować to, że inwestowanie w bardziej ryzykowne aktywa (np. akcje, towary, ale też waluty) będzie coraz bardziej opłacalne niż lokowanie środków w bezpiecznych aktywach (przede wszystkim obligacje rządowe). W obecnej chwili wszystko wskazuje na to, że na kończącym się dziś dwudniowym posiedzeniu (decyzja o godz. 19:15 czasu polskiego) Federalny
Komitet Otwartego Rynku zdecyduje się na agresywną obniżkę poziomu stóp procentowych za oceanem. Biorąc pod uwagę zarówno ankiety agencji informacyjnych, jak i zachowanie kontraktów terminowych najbardziej, a w zasadzie w 100 proc., oczekiwane jest obniżenie poziomu stóp procentowych w USA o 50 pkt bazowych do poziomu 1,00 proc. najniższego od czerwca 2004 r. Dodatkowo rynek terminowy w pewnym stopniu wycenia także prawdopodobieństwo „cięcia” o 75 pkt bazowych, a pojedyncze głosy zagranicznych instytucji finansowych i analityków mówią nawet o 100 pkt obniżce. W tym ostatnim przypadku możliwe zejście ze stopami w USA do poziomu 0,5 proc. należy traktować jednak na zasadzie czystego science fiction. Pytanie o to, o ile Fed obniży dziś stopy, czy o 50, czy 75 pkt bazowych, a może tylko o 25 pkt – bo takie opinie też się pojawiają, pozostaje więc otwarte. Fed zapewne już wie, jak wyglądał wzrost gospodarczy w USA w III kwartale, a rynek dowie się o tym dopiero w czwartek po południu. Prognozy jak na razie
wskazują na to, że PKB w ujęciu rocznym spadł w okresie lipiec-wrzesień o 0,5 proc. po 2,8 proc. wzroście w II kwartale. Dodatkowo w ostatnim czasie wyraźnie wzrosło też prawdopodobieństwo kolejnej obniżki stóp procentowych w Eurolandzie - mówił o tym szef ECB, a dziś pojawiły się informacje (a bardziej spekulacje) wskazujące na to, że koszt pieniądza może obniżyć także Bank Japonii. Co więcej dziś bank centralny Chin obniżył poziom stóp procentowych po raz trzeci na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy - główna stopa spadła do 6,66 proc. z 6,93 proc. Do tych dwóch czynników dochodzi także jeszcze jeden, a związany z tym, że dotychczasowe działania zarówno rządów, jak i banków centralnych, mające na celu zmniejszenie napięcia na rynkach finansowych pożądany efekt – stawki na rynku pieniężnym idą w dół. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że wszystkie czynniki o których mowa powyżej, czyli niskie wyceny spółek, oczekiwania na cięcia stóp w światowej gospodarce (no może poza Japonią, bo to jednak pewnego
rodzaju nowość) oraz zmniejszenie klinczu na rynku finansowym, nie pojawiły się na nagle, ale funkcjonują już od dłuższego czasu. To, że inwestorzy akurat od wczoraj wykorzystują je wszystkie jako wsparcie do decyzji zakupowych, świadczy dobitnie o tym, że gra na światowych giełdach nadal przebiega nie pod dyktando fundamentów, ale emocji.

Na polskim rynku finansowym od początku tygodnia dobrze radzą sobie jednak nie tylko akcje na GPW, ale także nasza waluta. Kurs USD/PLN zniżkował dziś nawet do 2,8145, a kurs EUR/PLN spadł do 3,6060. Warto przypomnieć, że jeszcze w samej końcówce ubiegłego tygodnia obie pary walutowe znajdowały się na najwyższych poziomach od września 2006 r. sięgając odpowiednio: 3,1559 i 3,9463. W środę o godz. 12:45 cena dolara wynosiła 2,8203 (-4,53 proc.), a cena euro była równa 3,6116 (-2,01 proc.). W momencie sporządzania tego komentarza wynik kończącego się dziś dwudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej nie był znany, ale mało, a praktycznie nic, nie wskazywało na to, aby miał być on zaskakujący, tzn. aby dotychczasowy poziom stóp procentowych w Polsce miał ulec zmianie – obecnie wynosi on 6,00 proc.
Komentarz sporządził:
Marek Nienałtowski

Główny Analityk Rynków Finansowych
Goldenegg – Niezależni Doradcy Finansowi

d1vq8tz

Podziel się opinią

Share
d1vq8tz
d1vq8tz