Wycofano zgodę na funkcjonowanie ubojni k. Białej Rawskiej

Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Rawie Mazowieckiej wycofał zgodę na funkcjonowanie ubojni znajdującej się k. Białej Rawskiej, do której mogło trafiać martwe i chore bydło.

Obraz
Źródło zdjęć: © AFP | Scott Olson

Zawieszono również w obowiązkach dwóch lekarzy weterynarii, którzy byli wyznaczeni do kontroli zwierząt i mięsa w ubojni.

Jak powiedział w piątek PAP zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Rawie Mazowieckiej Tadeusz Kuligowski w związku z sytuacją w ubojni podjęto decyzję o "cofnięciu zatwierdzenia dla zakładu". Dodał, iż oznacza to, że wycofana została zgoda na jego funkcjonowanie. Przypomniał, że wcześniej wstrzymano tam produkcję. Jeszcze w piątek mięso z ubojni zostanie spalone.

Kilka dni temu przy wjeździe do jednej z ubojni w okolicach Białej Rawskiej policja skontrolowała transport bydła, które miało trafić do zakładu. Z 24 sztuk aż dziewięć zwierząt było martwych. Pozostałe były w krytycznym stanie. Część z nich miała złamania; większość była poobijana, nie była w stanie samodzielnie opuścić części ładunkowej tira. Konieczne było ich humanitarne uśmiercenie. Przeprowadzone sekcje zwierząt wykazały, że krowy były chore.

Prokuratura w Rawie Mazowieckiej postawiła właścicielowi ubojni 43-letniemu Piotrowi M. zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa oraz naruszenia przepisów karnych ustawy o ochronie zdrowia zwierząt i zwalczania chorób zakaźnych zwierząt. Grozi mu kara do ośmiu lat więzienia. Mężczyzna został aresztowany, ale po wpłaceniu 150 tys. zł opuścił areszt.

Śledczy badający sprawę ubojni znaleźli ukryte magazyny, a w nich ok. 30 ton mięsa niewiadomego pochodzenia. Mięso nie miało dokumentacji weterynaryjnej oraz oznaczeń weterynaryjnych. Próbki pobrano do badań.

Jak się dowiedziała PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, ukryte pomieszczenie znajdowało się w chłodni, która stała na terenie należącym do 43-letniego Piotra M., właściciela ubojni. Prokuratura w Rawie Mazowieckiej podejrzewa, że do jego ubojni trafiało martwe i chore bydło.

Według informacji PAP policjanci - na polecenie rawskiej prokuratury - mieli przeszukać chłodnię. Kiedy weszli do niej, znaleźli w niej kilkanaście palet mięsa z etykietkami zakładu. Piotr M. zapewniał, że to całe mięso, jakie znajduje się w pomieszczeniu.

Policjanci wyszli na zewnątrz budynku, ale zwrócili uwagę, że jest on o wiele dłuższy niż pomieszczenie, w którym przed chwilą byli. Wrócili do chłodni i jeszcze raz zaczęli ją sprawdzać. Okazało się, że za paletami z mięsem było ukryte wejście do drugiego pomieszczenia. Wejście było zastawione płytą izolacyjną przymocowaną do ściany nitami. Kiedy weszli do środka, znaleźli tam kilkanaście ton mięsa.

Według ustaleń prokuratury Piotr M., prowadząc tzw. działalność nadzorowaną w postaci ubojni, nie spełniał wymogów weterynaryjnych i tym samym produkował żywność o złej jakości, która nie spełniała parametrów zdrowotnych, a być może stanowiła zagrożenie dla zdrowia konsumentów.

Zarzut usiłowania oszustwa wiąże się z prawdopodobnie celowym wywiezieniem z ubojni 18 ton mięsa, które znaleziono w samochodzie - chłodni zaparkowanej w pobliżu stacji diagnostycznej, która również należy do właściciela ubojni. Mięso było w różnej formie przetworzenia, ale nie nadawało się do wprowadzenia do obrotu, bowiem nie miało żadnych oznaczeń weterynaryjnych ani dokumentacji.

Z dokumentów wynikało, że bydło było zakupione od hodowców indywidualnych, a transport przyjechał z terenu województwa kujawsko-pomorskiego. Policja zatrzymała 43-letniego właściciela zakładu; służby weterynaryjne zdecydowały o zamknięciu zakładu. Z zeznań części świadków wynika, że proceder trwał w zakładzie od dłuższego czasu.

Śledczy ustalili, że mięso z tej ubojni trafiło do co najmniej 16 zakładów z województwa łódzkiego, wielkopolskiego, mazowieckiego, śląskiego i dolnośląskiego.

Do prokuratury trafiły też dwa zawiadomienia powiatowego lekarza weterynarii z Rawy Mazowieckiej o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez lekarzy sprawujących nadzór nad ubojnią.

Źródło artykułu:
To czytają wszyscy
Dostaną po pięć lat urlopu i 170 tys. zł odprawy. Oto szczegóły
Dostaną po pięć lat urlopu i 170 tys. zł odprawy. Oto szczegóły
FINANSE
To byłby cios w emerytów. W Sejmie petycja o zniesienie świadczeń
To byłby cios w emerytów. W Sejmie petycja o zniesienie świadczeń
FINANSE
Najtańszy jarmark w Polsce? Sprawdziliśmy ceny w Warszawie
Najtańszy jarmark w Polsce? Sprawdziliśmy ceny w Warszawie
FINANSE
Chcieli przechytrzyć protestujących. Z helikoptera spadł ładunek
Chcieli przechytrzyć protestujących. Z helikoptera spadł ładunek
FINANSE
Emerytury byłych prezydentów. Tak wypadają na tle Andrzeja Dudy
Emerytury byłych prezydentów. Tak wypadają na tle Andrzeja Dudy
FINANSE
Magda Gessler przegrała z restauracją. Poszło o głowę łosia
Magda Gessler przegrała z restauracją. Poszło o głowę łosia
FINANSE
Odkryj
Zmiana od 1 grudnia. Ci obcokrajowcy zaczną znikać z rynku pracy?
Zmiana od 1 grudnia. Ci obcokrajowcy zaczną znikać z rynku pracy?
FINANSE
Prezes z Indii bez pozwolenia na pracę. Ma 30 dni na wyjazd z Polski
Prezes z Indii bez pozwolenia na pracę. Ma 30 dni na wyjazd z Polski
FINANSE
Nowy sposób oszustów. W sieci to plaga. Tysiące zgłoszeń Polaków
Nowy sposób oszustów. W sieci to plaga. Tysiące zgłoszeń Polaków
FINANSE
Nowy milioner w Polsce. W czwartek padła "szóstka" w Lotto
Nowy milioner w Polsce. W czwartek padła "szóstka" w Lotto
FINANSE
Nowa moda w Warszawie. Oto co deweloperzy robią z mieszkaniami
Nowa moda w Warszawie. Oto co deweloperzy robią z mieszkaniami
FINANSE
Pożyczyłeś pieniądze rodzinie? Tego terminu musisz pilnować
Pożyczyłeś pieniądze rodzinie? Tego terminu musisz pilnować
FINANSE
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇