Trwa ładowanie...

Złotówka traci przez sylwestra

Przed godziną 12 złotówka zaczęła gwałtownie tracić do głównych walut. Na euro osiągnęła poziom 4,45 zł , a na dolarze doszła do 3,45. Tę gwałtowną deprecjację naszej waluty analitycy tłumaczą nie do końca udaną aukcją włoskich obligacji oraz... sylwestrem. Tymczasem po godzinie 16 na rynku pojawił się NBP.

Złotówka traci przez sylwestraŹródło: Jupiterimages
dp9c4ez
dp9c4ez

Tak gwałtownego spadku wartości złotego jak dziś nie notowaliśmy od kilku miesięcy. Euro w stosunku do naszej waluty w kilka chwil poszybował w górę z poziomu 4,40 do 4,45 zł. Po ok. 5 groszy złoty stracił też do franka szwajcarskiego i dolara. Powód? Rząd włoski na dzisiejszej aukcji nie sprzedał wszystkich obligacji. W konsekwencji euro osłabiło się do dolara do poziomów najniższych od roku, a rykoszetem dostała też złotówka.

- Aukcja włoskich obligacji była jaka była. Coś tam się udało sprzedać, ale nie wszystko. Mieliśmy też nieudaną aukcję węgierskich papierów. To dwa czynniki, które się na siebie nałożyły. Poza tym pomimo wcześniejszych obaw na rynku nie widać ani NBP, ani BGK - mówi Marek Rogalski z DM BOŚ Banku.

- Nie udana aukcja ponownie nasiliła obawy o sytuację w Europie i wybiła nas ze świątecznych nastrojów - mówi Dorota Strauch z Raiffeisen Bank Polska.

dp9c4ez

Jednak zdaniem Marcin R. Kiepasa z XTB to nie wszystkie przyczyny spadku wartości złotówki. Mogła się do tego przyczynić także bardzo mała płynność.
- Euro traci do głównych walut, ale to nie jest ta sama skala, co spadek wartości złotówki. Być może było jakieś większe zlecenie, ktoś może zamykał krótkie pozycje na parach euro/złoty i dolar/złoty. Trzeba pamiętać, że końcówka roku rządzi się po prostu swoimi prawami. Rynek zmienia się często i trudno znaleźć tego racjonalną przyczynę - mówi analityk walutowy XTB.

Jego zdaniem po świętach Bożego Narodzenia na rynku można zaobserwować dziwne wahania. Najpierw nasza waluta szybko się umacniała do poziomu 4,40 złotego za euro, by dziś jeszcze szybciej stracić na wartości około 5 groszy.

- Równie zaskakujące było wtorkowe umocnienie złotówki, co dzisiejsze osłabienie. Tylko, że we wtorek można było dorobić jeszcze jakąś teorie związaną z prawdopodobną interwencją BGK. Dziś działa chyba już tylko to, że blisko jest sylwester. Zmiany na parze eurodolar nie oddają tego, co dzieje się ze złotówką - uważa analityk.

Podobne gwałtowne ruchy mogą mieć miejsce do końca roku. Szczególnie, że jak twierdzi Marek Rogalski na rynku może pojawić się jeszcze BGK.
- Dziś wieczorem albo jutro rano możemy spodziewać się interwencji. Rządowi zależy, by kurs średni był niski, a więc ten liczony od rana do godziny 11. Na to by euro wyraźnie przekroczyło poziom 4,45 nikt nie pozwoli - uważa analityk DM BOŚ.

dp9c4ez

Marek Rogalski mówił nam o ewentualnej interwencji w czwartek o godzinie 15. NBP pojawił się na rynku po 16, o czym poinformował w lakonicznym komunikacie.

"W godzinach popołudniowych NBP dokonał sprzedaży pewnej ilości walut obcych za złote".

O obecności NBP na rynku walutowym informowali dilerzy. W efekcie działań banku centralnego na wartości zyskał złoty. Ok. 17.30 za euro płacono 4,41 zł, za dolara 3,41, a za szwajcarskiego franka 3,61 zł.

Przed godziną 16.00 za wspólną walutę płacono nawet 4,46 zł, za dolara 3,45 zł, a za franka 3,66 zł.

dp9c4ez
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dp9c4ez