Niebezpieczny pomost i molo. Właściciel działki musi się liczyć z konsekwencjami

Za bezpieczeństwo ludzi przebywających na pomoście czy molo zawsze odpowiada właściciel działki, na której stoi taka konstrukcja. I jeśli jest spróchniała czy zardzewiała, właściciel może spodziewać się kary, a nawet nakazu rozbiórki.

Zawaliło się molo w Siemiatyczach.
Źródło zdjęć: © Państwowa Straż Pożarna w Siemiatyczach
Witold Ziomek

W środę wieczorem na zalewie w Siemiatyczach zawaliła się część drewnianego pomostu. Grupa nastolatków wpadła do wody. Cztery osoby, z niegroźnymi obrażeniami, trafiły do szpitala.

Przyczyną wypadku prawdopodobnie było niewłaściwe obchodzenie się z instalacją, bo świadkowie donoszą, że grupa nastolatków próbowała rozbujać pływającą konstrukcję. Niektórzy mówią nawet o "wandalizmie".

O wypadek na molo czy pomoście jednak nietrudno. W maju w jeziorze niedaleko Rzepina utonął 13-latek, który poślizgnął się i uderzył głową o pomost.

Pod koniec marca w Narwiańskim Parku Narodowym wywrócił się pływający pomost, który łączył dwie kładki. Do rzeki wpadła grupa turystów, w tym małe dziecko.

Przyczyny tego wypadku bada prokuratura, która sprawdza, czy nie doszło do narażenia turystów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.

Kto kontroluje pomosty?

Wodne pomosty mogą być niebezpieczne. Jeśli z powodu ich złego stanu technicznego dojdzie do wypadku, np. ktoś złamie nogę, bo złamie się pod nim spróchniała deska, odpowiedzialność zawsze ponosi właściciel lub nadzorca działki, na której stoi pomost.

Kontrolą takich instalacji zajmuje się nadzór budowlany. Jeśli urzędnicy stwierdzą, że pomost czy molo jest niebezpieczne, mogą wydać nakaz rozbiórki.

- Takie kontrole przeprowadza się przede wszystkim na wniosek, po tym, jak ktoś nam zgłosi obiekt mogący nie spełniać wymogów - mówi Renata Ochman-Berg, rzeczniczka Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego. - Co ważne, nadzór może interweniować tylko w przypadku obiektów budowlanych. Pływających pomostów nie możemy kontrolować.

Drugą instytucją, która zajmuje się kontrolą stanu pomostów czy przystani jest Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.

Podobnie jak w przypadku nadzoru budowlanego, urzędnicy Wód Polskich mogą nakazać właścicielowi niebezpiecznego pomostu jego rozbiórkę.

- Zazwyczaj najpierw właściciela takiego pomostu się upomina i nakazuje mu przywrócenie instalacji do stanu, który zgadza się z decyzją wodnoprawną, jaką musi mieć, żeby go legalnie postawić - mówi Daniel Kociołek z Wód Polskich. - Jeśli to nie pomaga, to można nakazać rozbiórkę.

Jeśli mimo nakazu właściciel niebezpiecznego pomostu nie rozbierze, może zostać ukarany grzywną.

W zeszłym roku Wody Polskie skontrolowały ponad 300 kontroli tylko w obrębie Mazur. Chodziło przede wszystkim o walkę z pomostami postawionymi nielegalnie, ale przy okazji urzędnicy sprawdzali, do kogo należą.

- Wyobraźmy sobie, że ktoś wszedł na pomost i zdarzyło się nieszczęście, ktoś złamał nogę albo rękę. I kto wtedy za to odpowiada? Musimy wiedzieć do kogo należy dane urządzenie wodne - mówił Marek Jadeszko, zastępca Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Białymstoku.

Kontrolowano nie tylko pomosty, ale i ogrodzenia, bo zgodnie z polskim prawem do 1,5 metra od linii brzegowej nie wolno stawiać płotów. W 80 proc. przypadków kontrole wykazały nieprawidłowości. Dotyczyły przede wszystkim pomostów stawianych nielegalnie.

Wodne samowolki

Postawienie pomostu wymaga odpowiedniego zezwolenia. W przypadku małych konstrukcji, do 25 metrów długości i 3 szerokości, wystarczy zgłoszenie wodnoprawne do regionalnego zarządu gospodarki wodnej Wód Polskich.

Większe konstrukcje wymagają wydania pozwolenia wodnoprawnego wydawanego przez Wody Polskie i pozwolenia na budowę, które wydaje nadzór budowlany.

Dokumentacja musi zawierać m.in. projekt planowanego pomostu i szczegóły techniczne dotyczące m.in. materiałów, z których będzie wykonany.

Opłata od wniosku o pozwolenie wynosi 217 zł, a od zgłoszenia 87 zł.

Istnieje też możliwość zalegalizowania istniejącej już samowolki, ale koszty w takim przypadku są znacznie wyższe. Opłata za wniosek o legalizację to 4340 zł. W przypadku większych konstrukcji, które wymagają pozwolenia na budowę, koszty rosną do 5 tys. złotych.

W 2016 roku NIK przeprowadziła kontrolę na terenie województw: warmińsko-mazurskiego, zachodniopomorskiego i wielkopolskiego. Wykryto 411 przypadków nielegalnych pomostów i przystani.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
ZUS zwraca pieniądze po zmarłych. "Zajmuje to 10 minut"
ZUS zwraca pieniądze po zmarłych. "Zajmuje to 10 minut"
Specjalna emerytura dla roczników 1949-1969. To przygotował ZUS
Specjalna emerytura dla roczników 1949-1969. To przygotował ZUS
Popularna sieć handlowa sprzedana. Mają w Polsce ok. 1000 sklepów
Popularna sieć handlowa sprzedana. Mają w Polsce ok. 1000 sklepów
Polski Dubaj coraz bliżej otwarcia. Niemcy drżą przed inwestycją
Polski Dubaj coraz bliżej otwarcia. Niemcy drżą przed inwestycją
Nowe kategorie ziemniaków. Ministerstwo reaguje na warzywny kryzys
Nowe kategorie ziemniaków. Ministerstwo reaguje na warzywny kryzys
Policja w Łodzi nie płaci wykonawcom? Domagają się 20 mln zł
Policja w Łodzi nie płaci wykonawcom? Domagają się 20 mln zł
Oscypek zagrożony. Coraz większy problem na Podhalu
Oscypek zagrożony. Coraz większy problem na Podhalu
Zaskoczyły ją ceny truskawek w czeskim Lidlu. Tyle kosztują
Zaskoczyły ją ceny truskawek w czeskim Lidlu. Tyle kosztują
Pierwsze krajowe maliny są już na rynku. Zawrotna cena za kilogram
Pierwsze krajowe maliny są już na rynku. Zawrotna cena za kilogram
Wyglądają jak rowery, ale nimi nie są. Posypały się mandaty
Wyglądają jak rowery, ale nimi nie są. Posypały się mandaty
Energylandia podnosi ceny biletów. Tak drogo jeszcze nie było
Energylandia podnosi ceny biletów. Tak drogo jeszcze nie było
Można już kupić pierwsze polskie szparagi. Znamy cenę
Można już kupić pierwsze polskie szparagi. Znamy cenę
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇