Qaqwqwrqw

Co się dzieje z polskimi dozorcami? Okazuje się, że 5 zł w rachunku za mieszkanie robi wielką różnicę

Im więcej białego puchu leci z nieba, tym lepiej widać, że są dobrzy i ci gorsi dozorcy. Jedni lepiej, inni gorzej, gdzie indziej ich jakby brakuje. Ale czy można się dziwić, że w zawodzie, gdzie 1600 zł na rękę to świetna pensja, brakuje rąk do pracy? - Pieniądze nie są duże, obowiązków sporo, to nie jest robota od ósmej do szesnastej – mówi jeden z dozorców.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wypłaty dozorców rzadko przekraczają 1600 – 1800 złotych na rękę, na ogół są niższe.
Wypłaty dozorców rzadko przekraczają 1600 – 1800 złotych na rękę, na ogół są niższe. (iStock.com)
Qaqwqwrqw

– Nie ma co czarować – pensja jest słaba. A pracy dużo, ale w różnych godzinach. Powiem panu, że najmniej do roboty jest w dzień, jak wszyscy są w pracy – mówi mi pani Maria, dozorczyni naszego bloku na warszawskich Bielanach.

Spotykam ją o 6 rano. Ja wychodzę do pracy, ona zdążyła już odśnieżyć chodnik i dojazd na parking. Widujemy się kilka razy w tygodniu. Na ogół wygląda to tak, że ja idę do pracy a ona odśnieża okolice bloku, myje podłogi na klatce, czyści windę albo zamiata przed blokiem. No i roznosi pisma z administracji – przez co sporej grupie sąsiadów kojarzy się z podwyżkami.

– Ja nie mogę narzekać, zajmuję się kilkoma blokami. Czy to dużo pracy? To zależy – my akurat pracujemy, kiedy inni siedzą w domach. Teraz mamy zimę, więc nie jest lekko. Moim obowiązkiem jest odśnieżanie a to akurat dość ciężka praca. Czasem trzeba to zrobić późnym wieczorem, często rano – wtedy startuję z szuflą nawet o 5 rano – mówi pani Maria.

Qaqwqwrqw

Czytaj także: Sprzedajesz mieszkanie? Po 1 stycznia mogą być kłopoty.

Wielu mieszkańców miast marudzi na zaśnieżone chodniki. I często słusznie – zdarza się przecież tak, że przed jednym blokiem śnieg jest uprzątnięty a pod innym zalega a ludzie brodzą w nim po kostki. Wylewanie żali w internecie niewiele da – trzeba zgłosić to zarządcy budynku.

Obecnie wiele zajęć dozorców przejęły firmy sprzątające i zajmujące się obsługą nieruchomości.

– Ludzie i spółdzielnie czasem wychodzą na tym dobrze, ale często kiepsko. Bo firma przyjeżdża nie wtedy, kiedy jest potrzebna ale na przykład raz w tygodniu. Więc jeśli mieszkańcy nie dbają o czystość, to przez kilka dni nikt im podłogi na klatce nie umyje. A gospodarz domu zrobi to od razu, gdy tylko zauważy, że coś jest nie tak – mówi nam pani Maria.

Qaqwqwrqw

Problem jest jeden: pieniądze

W tym zawodzie trudno zarobić dobrze. Wypłaty dozorców rzadko przekraczają 1600 – 1800 złotych na rękę, na ogół są niższe.

– A jak ktoś jest pracowity, to bez problemu znajdzie sobie zajęcie w handlu, w firmie sprzątającej czy w ochronie. Tam na ogół można zarobić lepiej, ale coś za coś. Praca na sklepie wydaje mi się cięższa, od godziny do godziny. Tu pracuję wtedy, kiedy trzeba. Trzeba to lubić. I powiedzmy sobie tak – odśnieżanie jest faktycznie ciężką fizyczną robotą. Ale zamiatanie, mycie czy roznoszenie pism zajmuje tylko czas. Emeryt czy rencista też może dać radę, a na sklepie by sobie nie poradził – dodaje gospodarz domu.

Podobnego zdania jest pan Miecio, pracujący dla niewielkiej spółdzielni na Żoliborzu. Na pracę nie narzeka, robi to od 30 lat. Zarabia nie najgorzej, mieszkańcy go lubią. Czasem dorabia parę złotych jako złota rączka.

Qaqwqwrqw

Zobacz także: Rachunki dają w kość. Polacy przerażeni wysokimi kosztami życia.

– No i powiedzmy tak: znam gospodarzy z okolicy, większość pracuje od lat. Ale gdyby szukać kogoś nowego na moje albo ich miejsce, to ja nie wiem, czy ktoś by się zgłosił. Pieniądze nie są duże, obowiązków sporo, to nie jest robota od ósmej do szesnastej – mówi.

Oboje twierdzą, że to praca, której nie widać. Ale za to dobrze widać, kiedy ktoś wykonuje ją źle. W spółdzielniach mieszkaniowych, które są największymi pracodawcami dla gospodarzy domów i konserwatorów, praca zawsze się znajdzie. Wymagania formalne są żadne, trzeba tylko chcieć pracować. Niestety pensje są podobne do wymagań. Szybki przegląd ogłoszeń daje wyobrażenie o tym rynku – 1600 – 1700 brutto. Przy umowie o pracę to jakieś 1200 złotych netto. Dla wielu osób jest to raczej tygodniówka niż miesięczna pensja.

– Są i tacy, którzy uważają, że nic nie robimy, że się obijamy. A człowiek pracuje, tyle, że nie zrobi wszystkiego naraz. I ja nie powiem, że za niską pensję będę mało robić. Ale też nie zrobię wszystkiego, ludzie również sami muszą dbać o porządek – mówi pan Miecio.

Qaqwqwrqw

Brak rąk do pracy

I w tym zawodzie coraz trudniej znaleźć pracownika, szczególnie młodego. Dozorcy skarżą się na to, że dokłada im się obowiązków – a to kolejna klatka, jeszcze jeden blok. Bo ktoś zachorował, bo ktoś odszedł z pracy. Otwartą kwestią pozostaje pytanie: kto odpowiada za nieodśnieżony chodnik? Zadbać o to musi zarządca budynku, ale robi to rękami swoich pracowników.

– Znam osoby, które straciły pracę, bo ich miejsce zajęła firma, która zaoferowała niską stawkę a teraz nic nie robi. Oczywiście są i takie firmy, które się starają. Ale to jest pytanie do mieszkańców: czy wolisz płacić miesięcznie 5 złotych mniej i mieć nieodśnieżony chodnik, czy 5 złotych więcej i kogoś, kto o to wszystko zadba – pyta pani Maria.

Zobacz także: Absurdalne ogłoszenie. 22 tys. zł za metr kw. mieszkania z PRL

Qaqwqwrqw

Pytanie wydaje się być zasadne, szczególnie w obliczu faktu, że sporo osób kompletnie nie ingeruje w życie swojej spółdzielni mieszkaniowej i reaguje tylko wtedy, gdy przychodzi pismo z informacją o podwyżce.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw