Trwa ładowanie...
d3royal

Czy mycie opakowań produktów kupionych w sklepie ma sens? Ekspert wyjaśnia

Myć czy nie myć? Oto pytanie, które w dobie pandemii koronawirusa zadaje sobie wielu z nas. Chodzi oczywiście o opakowania produktów, które kupujemy w sklepie. Czy wirus może się na nich znajdować i nas zarazić? Ekspert rozwiewa wszelkie wątpliwości.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
- To, że wirus jest w stanie przeżyć na plastiku czy na metalu jest oczywiście niebezpieczne, ale nie oznacza, że każde opakowanie stanowi zagrożenie - komentuje dr Grzesiowski.
- To, że wirus jest w stanie przeżyć na plastiku czy na metalu jest oczywiście niebezpieczne, ale nie oznacza, że każde opakowanie stanowi zagrożenie - komentuje dr Grzesiowski. (East News, Fot: PIOTR DZIURMAN/REPORTER)
d3royal

Cały czas pojawiają się sprzeczne informacje dotyczące tego, czy produkty, a dokładniej ich opakowania, powinniśmy myć lub dezynfekować po przyjściu ze sklepu. Jedni dokładnie czyszczą i wycierają wszystko co przyniosą do domu. Kartony mleka, butelki napojów, opakowania margaryny – wszystko myją lub traktują środkiem do dezynfekcji. Są też tacy, którzy wrzucają produkty do wanny pełnej wody i... skrupulatnie je kąpią. Druga grupa osób podchodzi do sprawy nieco mniej rygorystycznie. W sklepie robi zakupy w rękawiczkach, a w domu po prostu myje ręce. Kto ma rację? Czas rozwiać wszelkie wątpliwości.

Dr med. Paweł Grzesiowski, ekspert z Centrum Medycyny Zapobiegawczej oraz wykładowca ze Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, w rozmowie z WP Finanse stanowczo podkreśla, że nigdzie na świecie nie udowodniono, że wirus przenosi się przez opakowania. - Są badania, które mówią o tym, że wirus jest w stanie przeżyć na kartonie czy innym tworzywie przez dobę. Natomiast tą drogą nie opisano żadnego zakażenia. Musimy mieć do tego dystans, bo to, że wirus jest w stanie przeżyć na plastiku czy na metalu jest oczywiście niebezpieczne, ale nie oznacza, że każde opakowanie stanowi zagrożenie - komentuje dr Grzesiowski.

d3royal

Zobacz też: Sonik: galerie tworzą społeczności. Ogromne wyzwanie przezd nami

Ekspert informuje, że niebezpieczeństwo występuje wtedy, gdy mamy do czynienia z dużą ilością wirusa, czyli w otoczeniu chorego i nie zachowujemy podstawowych środków bezpieczeństwa, chociażby w postaci umycia rąk.

Specjalista mówi, że nawet jeżeli do sklepu przyszłaby osoba chora i dotknęła jakiegoś produktu, to zostaje na nim niewielka liczba cząstek wirusa i nie stanowi to zagrożenia. - Nawet gdybyśmy przynieśli do domu opakowanie mleka, które ma na sobie wirusa, to przecież my tego kartonu nie liżemy ani nie przytulamy, więc nie jesteśmy w stanie się w ten sposób zarazić. Najważniejsze abyśmy po przyjściu z zakupów myli lub dezynfekowali ręce. To wystarczy – mówi dr Grzesiowski.

d3royal

Tak naprawdę mycie rąk powinno być naturalną czynnością, którą wykonujemy zawsze po przyjściu do domu z miejsca publicznego. Przed pandemią koronawirusa nie obawialiśmy się innych wirusów czy bakterii przenoszonych przez dłonie, a one przecież istniały od zawsze.

W żadnych oficjalnych zaleceniach nie ma informacji o myciu czy dezynfekcji produktów, które przynosimy ze sklepu.

Dr med. Paweł Grzesiowski podkreśla, że nie ma żadnych dowodów na to, że wirus przenosi się w sklepach. - Wytworzyło się takie mniemanie, że sklepy są takie strasznie niebezpieczne. Ale tu chodzi o to, abyśmy nie spotykali się w tych sklepach z innymi ludźmi "twarzą w twarz", żebyśmy unikali tłumu. A nie o to, że wirus rzekomo namnaża się na produktach spożywczych, bo to nieprawda – komentuje specjalista. Ekspert dodaje, że gdyby nawet tak było, to mielibyśmy powszechne epidemie wśród pracowników sklepów, a o tym jakoś nie słyszymy.

d3royal

Mycie produktów powinno tyczyć się oczywiście owoców, warzyw czy skorupek jaj. Pamiętajmy jednak, aby nie szorować np. jabłek mydłem, bo nie jest to środek przeznaczony do jedzenia. Możemy się tym sposobem nabawić biegunki czy wymiotów. Dr med. Paweł Grzesiowski przypomina, że wirus nie wnika przez skórę, więc jego zdaniem mycie każdego opakowania produktu po przyjściu z zakupów nie jest potrzebne.

Dość radykalny pomysł "kąpieli" zakupów jest wg dra Grzesiowskiego efektem paniki i niewiedzy. Ekspert podkreśla, że takie działania świadczą przede wszystkim o stresie ludzi. Zdrowy rozsądek się wyłącza i pojawia się przeświadczenie, że wirus jest wszędzie i gdziekolwiek nie wyjdziemy, czegokolwiek nie dotkniemy, to zostaniemy zarażeni. - Pranie ubrań po przyjściu ze sklepu również nie jest konieczne. Takie stwierdzenia też pojawiają się w przestrzeni publicznej, że przeniesiemy wirusa do domu na naszych ubraniach. To także przesada – dodaje dr Grzesiowski.

A co np. z napojami w puszkach, które wystarczy otworzyć i wypić? W tym przypadku dotykamy ustami metalu, więc zagrożenie zarażenia wirusem wydaje się być uzasadnione. - Tutaj zalecenia się nie zmieniają. Zawsze mówiliśmy aby takie napoje przelewać do szklanki, albo chociaż przetrzeć wierzchnią część puszki. Nie chodzi tu tylko o zagrożenie Covid-19, ale o inne choroby, przecież one nie zniknęły. Pijąc z brudnej puszki możemy się zarazić gronkowcem czy paciorkowcem tak samo jak koronawirusem – podsumowuje dr Grzesiowski.

W ogromie różnych i często sprzecznych informacji łatwo jest się pogubić, ale nie można dać się zwariować. Nie musimy skrupulatnie myć każdego opakowania produktu spożywczego, które przynieśliśmy ze sklepu. Ważne, abyśmy często myli ręce, przede wszystkim po każdym przyjściu do domu oraz przed każdym posiłkiem. Myjmy też deski do krojenia czy narzędzia kuchenne. Zachowujmy higienę podczas przygotowywania posiłków i... zdrowy rozsądek.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

d3royal

Podziel się opinią

Share
d3royal
d3royal