Hype na hajs. Młode pokolenie już nie wstydzi się pieniędzy
(Paweł Kuczyński, Fot: Paweł Kuczyński)

Hype na hajs. Młode pokolenie już nie wstydzi się pieniędzy

Mała, nie masz torebki za 6 tys. złotych i najnowszego modelu telefonu? Ziomek, nie kąpiesz dziewicy w wodzie z lodowca? Jesteście frajerami. Pokazywanie biedy nikogo już nie kręci. Prestiż – teraz on się liczy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

- Dziś pokażę wam, jak się umyć - mówi 17-letni chłopak w swoim filmie na Youtube. Kąpiel w zwykłej wodzie jest najwyraźniej zbyt mało prestiżowa. Do wanny wlewa 200 litrów mleka. To za mało. Dodaje kulki musujące, butelkę olejku i rozpuszczalne róże - wszystko za kilka tysięcy złotych.

- Do tego pokazu wybrałem kosmetyki w przystępnej cenie, żeby każdego było stać - informuje z kamienną twarzą i zdradza: - Taką kąpiel biorę trzy razy dziennie.

Inny film. Ten sam chłopak testuje nowego iPhone'a. Sprawdza, jak poradzi sobie w zwykłych, codziennych sytuacjach, po czym przejeżdża po nim czerwonym ferrari.

Do zniszczenia nadają się również buty za tysiąc złotych zaprojektowane przez znanego rapera. Nie każdy może je kupić. Taką możliwość mają tylko ci, którym powiedzie się w internetowym losowaniu. Są w sam raz do wysadzenia w powietrze petardami i spalenia.

I znów wracamy do łazienki. - Swoje dziewice dawniej myłem w mleku. Jednakże odkryłem sposób na to, jak sprawić, by dziewice były jeszcze czystsze – mówi youtuber. W wannie ląduje "woda z lodowca za 350 zł za litr", kilka kartonów mleka kokosowego, jadalne złoto, "ekskluzywne wino" i trochę miodu, "żeby dziewica ładnie pachniała". W końcu do wanny wchodzi modelka.

Ważne i o tym trzeba pamiętać: - Dziewicę w takim stanie należy pozostawić przez ok. 20-30 minut. Gdy jest naprawdę czysta, idę skonsumować z nią naszą relację, która potrwa do jutra rana.

Marek, czyli Lord Kruszwil, bo tak nazywa się jego kanał na Youtube, organizuje też zawody w jak najszybszym wydaniu tysiąca złotych (ci, którzy tego dokonają w trzy minuty, mogą zachować pieniądze), czy próbuje "przeżyć jeden dzień za 100 złotych". To ostatnie to oczywiście mission impossible.

Kanał Marka subskrybuje 2,3 mln osób, a filmy mają średnio po milion odsłon. Jak wylicza jego konkurent, Marek zarabia na produkcjach ok. 20 tys. złotych miesięcznie. Na rękę, po podzieleniu się zyskiem z operatorem i odjęciu kosztów produkcji. Wysokich kosztów, jak np. wynajęcie ferrari.

Marką wyrażać siebie

To, co robi Lord Kruszwil, można potraktować jako żart. W wielu popularnych na Youtube filmach pieniądze są jednak traktowane na serio.

W sierpniu 2018 roku Marcin Dubiel - twórca z liczbą fanów przekraczającą 1 mln - publikuje film, w którym daje bezdomnemu buty. Wspomniane już adidasy za tysiaka.

Akcja zaczyna się, gdy dwóch młodych chłopaków, ubranych w koszulki Gucci, na tle eleganckiego samochodu opowiada o tym, że chce zrobić coś dobrego. Rzekomy bezdomny (są wątpliwości, czy film nie jest ustawiony) otrzymuje też 1 tys. złotych w gotówce.

Sceny liczenia grubych plików banknotów wielu widzów odbiera jako szpan i ostro krytykuje. Film ma jednak prawie milion wyświetleń i 75 tys. polubień.

Inny przykład. Organizator gali Fame MMA, na której zamiast profesjonalnych zawodników walczą ze sobą internetowi celebryci, nagrywa film, w którym pokazuje swój dom.

Tytuł: - MÓJ NOWY DOM ZA 1,000,000 PLN! Ile zarabiam?

- Jeśli wbijecie 50 tys. polubień, pokażę wam też mój samochód, który nie jest jakoś dużo tańszy od tego domu - mówi bohater filmu.

Od tematu pieniędzy nie ucieka też Mamiko - modelka i youtuberka, która nagrywa przede wszystkim filmy o kosmetykach, makijażu i modzie.

Źródło: Instagram.com

- Wydałam 150 tys. na wakacjach - czytamy w tytule jednego z jej filmów. To, jak się okazuje clickbait, bo chodzi nie o polskie złote, ale o lokalną walutę na bali. I nie o całe wakacje, tylko o masaż.

Mamiko oprowadza widzów po ogromnej, luksusowej rezydencji, którą wynajęła ze swoim partnerem.

- To takie fajne miejsce na domówkę - zachwala. - Tylko taką trochę bardziej prestiżową.

W kolejnym filmie pokazuje jak lata biznes klasą. W innym tłumaczy, dlaczego ludzie kupują luksusowe, drogie produkty. Jak np. torebkę Louis Vuitton za 6 tys. złotych.

Jak tłumaczy sama autorka filmu, była to próba wyjaśnienia fenomenu ekstremalnie drogich marek.

- Młodzież inspiruje się swoimi idolami. Chce podobnie wyglądać, mieć podobne rzeczy. Potrzeba identyfikowania się z idolem, przynależenia do grupy jest na tyle silna, że niektórzy są w stanie wydać na to ogromne pieniądze - mówi Weronika Heck, internetowa Mamiko, w rozmowie ze mną. - Dziś marki, które noszą gwiazdy, stały się znacznie bardziej dostępne. Widzimy je na ulicy, w mediach społecznościowych. Ceny też są nieco bardziej przystępne, bo nawet jeśli nie stać nas na to, żeby w całości ubrać się w ciuchy jakiejś marki, to znajdziemy w ofercie jakiś drobiazg, na który możemy sobie pozwolić.

- Poprzez znaną markę ludzie chcą wyrażać siebie. Poczuć się lepiej, bardziej prestiżowo - tłumaczy autorka filmu, rozmawiając przy tym z psychologiem.

Źródło: Instagram.com

Reprezentuję prestiż

"Większość mego życia to nie był rajski Eden
Więc powtórzę sku... - reprezentuję biedę!"

Tak w 2005 roku rapował Peja - ówczesna młodzieżowa gwiazda. Jego hip-hopowy skład nazywał się "Slums Attack". Scenerią dla teledysków były zazwyczaj biedne dzielnice czy szare blokowiska. W subkulturze dresiarzy brak pieniędzy nie był powodem do wstydu, a teksty raperów często nawiązywały do trudnej sytuacji materialnej czy wywodzenia się z biednych środowisk.

Rok 2018, kanał Youtube rapera Żabsona. Ponad pół miliona subskrypcji liczba wyświetleń pojedynczych filmów przekracza niekiedy 8 mln. Żabson rapuje:

Źródło: Facebook.com

"Zamawiam coś do szamki, nie patrzę na cenę
Byleby było smacznie i na bezglutenie
Fajne du..., pełne brzuchy i pełne kieszenie".

Zamiast dresu ma na sobie markowe ciuchy, modną fryzurę i złoty łańcuch.

Polaki-biedaki a nosacz sundajski

Cofnijmy się jeszcze raz o kilka lat. Pomiędzy 2007 a 2013 rokiem, na polskiej scenie Youtube pojawia się Testoviron. Publikuje filmy, w których w wulgarny sposób obraża Polaków. Pokazuje m.in. markowe zegarki, mówiąc "was nigdy nie będzie stać, Polaki-robaki". Jego produkcje po pewnym czasie znikają z serwisu, wrzucają je jednak inni użytkownicy. Filmy mają po kilkaset tysięcy odtworzeń.

Testoviron jest też autorem jednego z najpopularniejszych w Polsce memów. Tego z nosaczem sundajskim.

Małpa z rodziny koczkodanowych, z charakterystycznym, dużym nosem, stała się symbolem wszystkiego, co w Polakach obciachowe. Została "Januszem".

Internetowy "Janusz" ma żonę "Grażynę", córkę "Karynę" i syna "Sebę". Mieszka w bloku, jest słabo wykształcony, nietolerancyjny i nie rozumie współczesnego świata. Wydaje mu się za to, że zjadł wszystkie rozumy.
"Janusz" jest też biedny. Szczytem jego aspiracji jest używany Volkswagen Passat - dla wielu młodych ludzi mało prestiżowy i obciachowy.

W kontrze do Sebixa

Uwielbienie do drogich marek i szastania pieniędzmi można spróbować przeciwstawiać niedawnej modzie na "ziomka z osiedla" - biednego, ale szanowanego, który do wszystkiego doszedł ciężką pracą, i który gardzi "rozpieszczonymi dziećmi bogatych rodziców".

Każda akcja powoduje reakcję. Brodaty, ubrany w lumpeksie hipster to kontra wobec majętnego, pracującego w korporacji japiszona. Modnie ubrana instagramowa modelka, wydająca czterocyfrowe kwoty na kosmetyki może być odpowiedzią na dresiarza.

- Gdy ja chodziłam do szkoły, faktycznie można było zauważyć, że osoby z biedniejszych domów, gorzej ubrane, są odrzucane. Mają mniej znajomych, było widać pewną barierę. Później, już za czasów licealnych, to się zaczęło zmieniać. Pojawiła się moda na kupowanie używanych rzeczy. Trudno powiedzieć, czy faktycznie było to podążanie za modą, czy po prostu byliśmy już na tyle dojrzali, że przestaliśmy myśleć marką czy metką - mówi Weronika Heck. - Pewne jest jedynie to, że trendy się zmieniają i ta moda na "prestiż" w znaczeniu materialnym zastąpi niedługo coś innego.

Zjawisko "prestiżu", jako aspirowania do elity, się jednak nie zmienia.

- Zmieniają się atrybuty - mówi dr Helena Chmielewska-Szlajfer z Katedry Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym Akademii im. Leona Koźmińskiego. - Jeśli dokładnie przyjrzymy się tej twardej subkulturze dresiarzy, również zobaczymy tam materialne atrybuty, jak np. tuningowane BMW czy kokainę. Aspirowanie do bycia członkiem elity, niezależnie od tego, czy jest to elita materialna, artystyczna, finansowa, czy elita osiedla, zawsze było ważne.

Według ostatnich badań IQS "Świat Młodych", dzisiejsi nastolatkowie wierzą, że w przyszłości znajdą dobrą pracę i poradzą sobie w życiu.

Młodzi są świadomi, że za wszystko trzeba płacić, choć aż 54 proc. z nich jest zdania, że pieniądze to nie wszystko. Podobny odsetek uważa, że pieniądze są po to, żeby je wydawać i korzystać z życia.

- Te badania pokazują, że nastolatki bardzo cenią sobie jakość życia i to może oznaczać różne rzeczy - mówi dr Chmielewska-Szlajfer. - Głównie myślimy o doświadczeniach. Skoro perspektywy są marne i raczej nie będziemy posiadać domu i mnóstwa pieniędzy, to przynajmniej możemy to życie spędzić w sposób przyjemny. I jednym z odruchów jest właśnie pokazywanie pieniędzy, jeśli one rzeczywiście są, lub traktowanie ich w sposób aspiracyjny.

Pokolenie bezpieczeństwa

Wpływ na postrzeganie jakości życia i pieniędzy ma, zdaniem ekspertów, również sytuacja polityczno-historyczna. Dzisiejsi nastolatkowie nie pamiętają PRL-u i i nawet okresu transformacji ustrojowej.

- To są ludzie, którzy w swoim kraju czują się bezpiecznie, bo nie znają czasów, kiedy go nie było lub kiedy był zagrożony. To się przekłada na przykład na zaufanie do waluty czy instytucji państwa - mówi Jarosław Kuisz, autor książki Koniec Pokoleń Podległości. - W przeciwieństwie do pokolenia swoich rodziców, nie uważają za realne jakichś zewnętrznych zagrożeń, które mogłyby skutkować tym, że tego kraju nie będzie. Zajmują się tym, co jest blisko, co bezpośrednio wpływa na ich życie. Zdaniem rodziców, zajmują się głupotami.

Fakt, że nastolatkowie chętnie i często mówią o pieniądzach, nie musi wpłynąć na całkowitą zmianę systemu wartości. "Hajs" nie wyprze chociażby wykształcenia.

- Mamy zbyt silne kody inteligenckie - mówi Jarosław Kuisz. - I dowód na to także znajdziemy na Youtubie. Obok głupot, które ludzie zawsze lubili oglądać, mamy mnóstwo kanałów bardzo wysokiej jakości, wiedzowych, merytorycznych. I one też bywają bardzo popularne.

Pokolenie ambitne

Ostatni raport Newspoint pokazuje, że pokolenie Z, czyli urodzeni po 1995 roku, to pokolenie ludzi ambitnych, stawiających sobie bardzo konkretne cele.

Na rynek pracy wchodzą wcześniej, już jako studenci, i mają dość wysokie wymagania. Brakuje im jednak cierpliwości.

- Spektakularne kariery youtube'owe, czy związane z mediami społecznościowymi, są w kontraście do rzeczywistości poza nimi. One są szybkie, dynamiczne i wiążą się z dużymi pieniędzmi. To też jest taka chęć pokazania: "napracowałem się, miałem świetny pomysł, to teraz patrzcie" - mówi dr Helena Chmielewska-Szlajfer. - W przypadku tych karier w mediach społecznościowych pieniądze są jednocześnie źródłem sławy i jej efektem, bo zależą od liczby obserwujących i oglądających. To jest specyficzne dla mediów społecznościowych, gdzie bardzo skrócił się czas pomiędzy zarabianiem a pokazywaniem efektów.

Z kogo śmieje się Kruszwil

Kanał Lord Kruszwil tworzą dwie osoby. To Marek, główny bohater szpanujący pieniędzmi i podający się za bogatego, oraz Kamerzysta - zazwyczaj stoi oczywiście z drugiej strony kamery, choć niedawno uruchomił drugi kanał, w którym to on gra główną rolę.

Źródło: Facebook.com

Postać Kamerzysty nosi worek na głowie i z założenia jest biedna. Mało "prestiżowa". Daje sobą pomiatać. Przykład: Kamerzysta cieszy się, że znalazł w lesie suchą bułkę, bo od kilku dni nie jadł.

W jednym ze swoich filmów, Kamerzysta i Marek przyznają, że ich filmy nie są robione na poważnie. Są żartem i parodią.
- Kto przy zdrowych zmysłach wziąłby ten materiał na poważnie? - mówi Kamerzysta, prawdopodobnie pomysłodawca całego projektu Lord Kruszwil, podając przykład filmu "Jak umyć dziewicę". - To jest materiał czysto rozrywkowy.

- Najlepszy youtuber. I do tego najbogatszy - pisze jeden z widzów pod filmem, w którym Marek biega w płonących butach za 1 tys. złotych.

- Yeezy to najlepsze buty na świecie - pisze kolejny.

- Możesz dac je biednym a nie je niszczysz , ze masz dużo pieniędze to nie znaczy ze jestes fajny bo jestes glupi (pisownia orginalna) – dodaje inny komentator.

- Przecież to wszystko jest dla beki - podsumowuje jeden z widzów.

- To jest typ humoru, który nie każdy rozumie i niektórzy biorą go na serio. Na pierwszy rzut oka, on drwi z biedy. Ale z drugiej strony, to on gra w tych filmach negatywną postać. Jest takim trochę głupkiem, który otacza się luksusami i śmieje z rzeczywistości, w której mógłby żyć. Może to jest żart z takiej postawy? - komentuje Weronika Heck. - Po szkole/pracy człowiek myślący lubi materiały rozrywkowe i niektórym taki rodzaj rozrywki może się podobać. Na pewno nie chciałabym, żeby te filmy oglądały moje dzieci. A przynajmniej do momentu, w którym będą rozumiały, jak działa humor.

Polub WP Finanse