Trwa ładowanie...

"Kevin sam w domu", czyli święta jak zawsze. A w przerwie - jeden z najdroższych bloków reklamowych

Niektórzy obejrzą go po raz dwudziesty w życiu i żadna konkurencyjna produkcja nie przekona ich, że warto w Wigilię dać szanse czemuś innemu. "Kevin sam w domu" to fenomen polskich świąt, a za zbliżenie się do tego "cudu telewizyjnego" reklamodawcy muszą słono zapłacić. I zapłacą, bo bez trudu dotrą do kilkumilionowej widowni.

"Kevin sam w domu", czyli święta jak zawsze. A w przerwie - jeden z najdroższych bloków reklamowychŹródło: Youtube.com
d4em4ym

Jako że oglądanie filmu o małym Kevinie, który w święta został sam w domu, stało się dla tysięcy rodzin tradycją na równi (albo nawet bardziej) ze śpiewaniem kolęd czy pójściem o północy do kościoła, to puszczenie reklamy w trakcie trwania filmu jest rekordowo drogie. Za 30-sekundowy spot w przerwach reklamowych podczas filmu reklamodawcy muszą zapłacić od 78,9 tys. zł do 86,3 tys. zł. Ale warto, bo reklama może trafić nawet do 4,51 mln widzów (tyle osób obejrzało "Kevina" w 2018 r.) – informuje serwis "Wirtualne Media".

Od premiery filmu minie w tym roku 29 lat, wszystkie stacje telewizyjne prześcigają się, by zaproponować w wigilijnej ramówce najlepsze produkcje, a mimo to z pewnością i tym razem liczba widzów nie rozczaruje ani Polsatu, ani reklamodawców.

Więc bez zaskoczeń: "Kevina" można obejrzeć na antenie Polsatu o godz. 20.00.

Obejrzyj: Skąd Szymon Hołownia weźmie pieniądze na kampanię? Ks. Sowa: do mnie nie przyszedł

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4em4ym
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4em4ym