Kolejna sieć sklepów zamknięta? To miała być ulubiona sieć Polaków

Czarne chmury nad sieciami sklepów. Była Alma, teraz może być Małpka Express – czy sprzedawcy mogą bać się o swoją przyszłość? Rynek staje się coraz bardziej niepewny.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kolejna sieć sklepów zamknięta? To miała być ulubiona sieć Polaków
(WP.PL)

- W Polsce mamy wszystkie rodzaje sklepów i są one bardzo konkurencyjne. Klient może wybrać, gdzie chce zrobić zakupy. Jednak silna pozycja dyskontów i sieci franczyzowych mocno wpływa na to, co dzieje się na tym rynku – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Żaden gracz nie może czuć się zbyt pewnie. W każdej chwili może pojawić się nowa sieć, która będzie wstanie zaproponować coś nowego, co przyciągnie klientów.

Zanikające sklepy z polskiej mapy

W najbliższym czasie z Polski znikąć mogą sklepy Małpka Express. Gdy powstawały, miały konkurować z dyskontami i siecią Żabka, a więc najpoplarniejszymi sklepami w Polsce. Jednak właściciel Czerwona Torebka w ubiegłym roku pozbył się marki na rzecz funduszu Finebridge, a sam postanowił wprowadzić sklepy pod nowym szyldem MExpress. Pomysł jest już testowany w kilku miastach w Polsce. Grupą docelową sklepu będą młodzi Polacy. Pisaliśmy o tym w WP Finanse.

Dzisiaj na regałach w sklepach trudno uświadczyć towaru. "Na całym regale sklepowym leżą zaledwie dwie paczki makaronu. Na innym stoją cztery samotne butelki napoju energetycznego. Tak dzisiaj wyglądają sklepy sieci Małpka Express" - pisaliśmy niedawno.

Rok temu z rynku zniknęła Alma. Założyciele sklepu chcieli nauczyć Polaków luksusu, wprowadzając na półki produkty, których nie można było dostać w innych sklepach, ale za odpowiednio wyższą cenę. W maju 2016 roku Alma posiadała już 49 placówek na terenie całego kraju, a rok wcześniej powstał pierwszy punkt franczyzowy.

Problemy Almy zaczęły się, gdy Lidl i Biedronka wprowadziły identyczne produkty w dużo niższych cenach (np. szynka parmeńska, serek mascarpone, pesto). Prezes Almy uznał też za błąd wchodzenie z siecią sklepów do mniejszych miast. Podaje się, że jednym z powodu upadku znanych sklepów były chybione inwestycje. Pisaliśmy o tym w WP Finanse.

Spór nie do rozwiązania

- Wielki sklep nie oznacza wielkich zysków. Wypełnienie półek na tak dużej przestrzeni nie jest trudne, ale sprzedanie towarów już tak. Wiele dużych sklepów nie jest klientom po drodze, dlatego częściej wybierają dyskonty. Wszystko sprowadza się do oferty – tłumaczy Renata Juszkiewicz.

Analiza Roland Berger na podstawie raportów PMR, EMIS Roland Berger
Podziel się

Zakupy w hipermarkecie można porównać do wycieczki – nie tylko trzeba dojechać do sklepu zazwyczaj połozonego na obrzeżach miasta, ale i przemierzyć kilometry między półkami. Plusem jest to, że klient ma szeroki wybór towarów.

Dla odmiany dyskonty, które często są budowane na dużych osiedlach, nie oferują już tak bogatego asortymentu, ale są pod ręką. Dlatego spór o to, co jest lepsze - hipermarket, dyskont, czy osiedlowy sklepik - jest nie do rozwiązania.

Zmieniający się styl życia i trendy konsumenckie wpływają na zachowania zakupowe i preferencje klientów w Polsce, co wpływa na kondycję finansową sklepów.

Zakaz handlu w niedzielę. Sklepy chcą zmian w Kodeksie pracy

- Oczekuje się spowolnienia tempa wzrostu dyskontów. Liczba sklepów otwarta w 2014 i 2015 była niższa niż w poprzednich latach. Co więcej, największa sieć dyskontowa ogłosiła znacznie mniejsze plany ekspansji, spowodowane planowaną reorganizacją obecnych sklepów – czytamy w analizie Roland Berger na podstawie raportów PMR, EMIS.

Mimo tego, że dyskonty nie rozwijają się tak szybko jak kiedyś, pozostają jednym z pierwszych wyborów klientów. Zaczęły zmieniać swój wizerunek i kierować ofertę do bardziej zamożnych klientów.

Polub WP Finanse