Trwa ładowanie...
dpy7ilw

Niemieckie ogórki straszą polskich konsumentów

W sklepach i na targowiskach panika. W warzywniakach zastój. Wszyscy się boją zabójczych ogórków. Czy słusznie?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Naukowcy długo szukali źródła zakażeń
Naukowcy długo szukali źródła zakażeń (AFP, Fot: Jorge Guerrero)
dpy7ilw

W sklepach i na targowiskach panika. W warzywniakach zastój. Wszyscy boją się zabójczych ogórków. Czy słusznie?

Choć źródło zatrucia wciąż nie jest znane, a Niemcy potwierdziły, że to nie hiszpańskie warzywa okazały się niebezpieczne, to podejrzenia wciąż kierowane są na stoiska ze świeżą żywnością.

Większość sieci handlowych zaopatruje się w warzywa bezpośrednio u producentów. Niektóre gospodarstwa wyspecjalizowały się nawet w produkcji warzyw dla konkretnych sieci. W przypadku ogórków przynajmniej od początku maja możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że to, co wkładamy do koszyka, wyhodowano w Polsce!

dpy7ilw

- Warzywa sprzedawane w naszej sieci są z naszego kraju. Mamy własną platformę logistyczną owoców i warzyw, a każda dostawa przechodzi kontrolę ilościową i jakościową - mówi Wirtualnej Polsce Dorota Patejko z Auchan Polska.

Podobnie sprawa wygląda w innych sieciach. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy jedynie z Biedronki.
- Ogórki, pomidory czy sałata nie są sprowadzane z Hiszpanii. Ogórki już od dwóch miesięcy pochodzą wyłącznie od dostawców z naszego kraju. Mamy sezon na polskie warzywa i właśnie polskie produkty stanowią zdecydowaną większość naszej oferty - precyzuje Michał Sikora z sieci Tesco.

Także Maria Cieślikowska z Carrefour Polska uspokaja klientów.
- W związku z tym, że w chwili obecnej jedynym warzywem, które może prowadzić do zatruć jest ogórek produkcji zagranicznej, informujemy, że w sklepach sieci Carrefour Polska, dostępne są tylko ogórki produkcji polskiej. W chwili obecnej nie importujemy żadnych innych hiszpańskich warzyw - zapewnia.

Szczęście w nieszczęściu, że groźna bakteria pojawiła się w Europie pod koniec maja. Gdyby do zatruć doszło wcześniej i potwierdziłyby się informacje, że ich źródłem są warzywa pochodzące z Hiszpanii, to również Polsce mogłyby się zdarzyć tragiczne przypadki.

dpy7ilw

Według Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa w ubiegłym roku na polskim rynku najwięcej sprowadziliśmy ogórków z Hiszpanii - ponad 20 tys. ton - oraz z Holandii i Niemiec - po ponad 3,5 tys. ton.
Nasi użytkownicy potwierdzają, że w większości dużych sklepów jeszcze kilka miesięcy temu widzieli całe półki uginające się od hiszpańskich ogórków.

- Na każdym opakowaniu zbiorczym czy oznaczeniach cenowych znajdziemy informacje o kraju pochodzenia, dodatkowo polskie produkty oznaczone są specjalnym logo "Jestem z Polski" - zaznacza Michał Sikora.

Po pierwsze kontrola

Nie łudźmy się, że wszystkie sprzedawane w handlu warzywa są skrupulatnie kontrolowane. Sprawdzane są głównie procedury, to jak dany towar trafia do handlu. Fizycznie nie możliwym byłoby sprawdzenie każdej partii ogórków.

dpy7ilw

Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego, potwierdza w rozmowie z Wirtualną Polską, że urzędowa kontrola ma zawsze charakter wyrywkowy i jest ukierunkowana pod kątem najczęściej występujących zagrożeń.

- Gdyby kontrolować każdy produkt pod kątem wszystkich możliwych zagrożeń, to główka sałaty kosztowałaby 100 zł - przekonuje Jan Bondar.

W kontroli żywności nie chodzi o to, by wszystko sprawdzać, bo produkty byłyby bardzo drogie. Najważniejsze, aby tak sprawować nadzór, by był on efektywny. Aby nie wydawać niepotrzebnie publicznych pieniędzy.

Jak podkreśla Jan Bondar za bezpieczeństwo żywności zgodnie z prawem unijnym odpowiada przedsiębiorca, który wprowadza ją do obrotu!

dpy7ilw

- Wielu z nich, zwłaszcza importerów, samodzielnie wykonuje badania, żeby uniknąć sytuacji, której zmuszeni byliby wycofać z rynku towar nieraz o bardzo dużej wartości - tłumaczy Jan Bondar.

Na taką wewnętrzną kontrolę stawia większość sieci handlowych.
- W centrum dystrybucji pracuje trzydziestu wykwalifikowanych kontrolerów jakości, którzy sprawdzają 100 proc. dostaw mięsa, drobiu, ryb, owoców i warzyw. Kontrola jakości oparta jest na wymogach prawnych oraz naszych wewnętrznych standardach. Chodzi o zgodność z upodobaniami polskich klientów. Kontrolerzy jakości posługują się profesjonalnym sprzętem do badania jakości: jędrnościomierze, refraktometry, pH-metry, itp. - twierdzi Michał Sikora.

dpy7ilw

Pomoże tylko lista producentów złej żywności

A co gdyby wciąż w sprzedaży były zagraniczne produkty. Czy moglibyśmy obronić się przed zatruciem?

Problem w tym, że ataku ze strony bakterii EHEC nikt się nie spodziewał.
- Dotąd nie było z tym problemów. I w Polsce nadal nie ma. Tego typu bakteria to jest Trzeci świat. Dotąd było to nie do pomyślenia, by taki przypadek zdarzył się w takim kraju jak Niemcy – podkreśla anonimowo przedstawiciel urzędu kontrolującego jakość produktów.

Każdy kraj Unii Europejskiej ma narzucone ilości próbek do zbadania żywności pod różnym kontem. Np. w przypadku warzyw badaniem, które się najczęściej przeprowadza jest kontrola nad pozostałościami nawozów sztucznych. Sprawy związane z mikrobiologią nie są głównym kierunkiem badań.
- W przypadku warzyw badaniem, które się najczęściej przeprowadza jest kontrola pozostałości pestycydów – precyzuje Jan Bondar.

dpy7ilw

*Jak wygląda taka kontrola? *

Każdy punkt z warzywami – zwłaszcza te duże – są przynajmniej raz czy dwa razy w roku kontrolowane. Przede wszystkim sprawdza się procedury, jakie są w danym zakładzie. Skąd bierze się wodę. Sprawdza się czy jest ona mikrobiologicznie bezpieczna. Według ekspertów jest to o wiele ważniejsze niż to ile takich próbek się przepada.

W roku 2010 organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej obejmowały nadzorem 358 276 obiektów zajmujących się produkcją i obrotem żywnością.

W przypadku warzyw trudno oczekiwać, by każda partia towaru była kontrolowana. Większość mniejszych sklepów zaopatruje się w hurtowniach lub bezpośrednio na rynkach hurtowych. Codziennie przez plac przewijają się tam tysiące rolników oferujących swoje produkty. Są jednak procedury zabezpieczające. Wielu polskich rolników spełnia wyśrubowane unijne normy.

Na największym rynku hurtowym w kraju ponad 100 dystrybutorów ma wdrożony system HACCP. Jest to system prewencyjny, który daje gwarancje, że produkcja była prowadzona, tak jak wymagają tego restrykcyjne przepisy.

- Nasi audytorzy na bieżąco kontrolują czy produkty rolne spełniają wymogi norm. Gdy audytor stwierdzi, że produkty nie nadają się do sprzedaży, wycofywane są ze sprzedaży - mówi Małgorzata Skoczewska z Warszawskiego Rolno-Spożywczego Rynku Hurtowego w Broniszach.

Podobnie wygląda sprawa w przypadku największych sieci handlowych.
- Wymagamy od wszystkich naszych dostawców owoców i warzyw posiadania certyfikatów GlobalGAP [tzw. dobra praktyka rolnicza - przyp. WP] - potwierdza Michał Sikora.

Według Jana Bondara przedsiębiorca, który nie wdrożył zasad systemu HACCP lub przynajmniej dobrych praktyk higienicznych, nigdy nie będzie w stanie zagwarantować bezpieczeństwa żywności.

- W Polsce większość punktów zajmujących się żywnością przed otwarciem wymaga tzw. zatwierdzenia, czyli jest kontrolowany przed otwarciem - zauważa Jan Bondar.

Żadne procedury nie zastąpią podstawowych zasad higieny. Nie ma też szans, by zupełnie uniknąć zatruć. Bakterie mogą czaić się wszędzie. Szczęśliwie w Polsce nie zanotowano dotąd przypadków zatruć. Jednak gdyby takie miało miejsce...

- Jeśli pojawią się informacje, że skażone mogą być inne warzywa, sieć natychmiast wycofa asortyment ze sprzedaży, zgodnie z wytycznymi władz sanitarnych - zapewnia Maria Cieślikowska.

Kontrola w liczbach
W nadzorowanych zakładach przeprowadzono 341 303 kontroli sanitarnych, w tym 27 389 kontroli interwencyjnych (pod wpływem sygnałów od konsumentów). Wydano 46 104 decyzje nakazujące usunięcie stwierdzonych uchybień, w tym 867 decyzji przerwania działalności całego lub części zakładu. Winnych zaniedbań ukarano 24874 mandatami, na łączną kwotę 4888980 PLN (całość trafia do budżetu państwa).
Drugą instytucją kontrolującą żywność jest Inspekcja Weterynaryjna, która nadzoruje zakłady produkcji zwierzęcej (mleczarnie, zakłady mięsne itp.).
Do najczęściej występujących rodzajów zagrożeń zgłoszonych do systemu Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF) w roku 2010 (podobnie jak w 2009 r.) należały chemiczne zanieczyszczenia żywności (145 zgłoszeń – 108 z kraju oraz 37 z KE). Na stronie internetowej: RASFF Portal każdy mieszkaniec Unii Europejskiej może śledzić doniesienia dotyczące żywności niespełniającej norm zdrowotnych.

dpy7ilw

Podziel się opinią

Share
dpy7ilw
dpy7ilw