- Chcemy, aby składka, którą płaci emeryt, zamiast na konto rentowe trafiała do ZUS - na indywidualne konto emerytalne. A potem do jego kieszeni - mówi "Polsce" była minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS. Dlaczego? - Bo emeryt nigdy nie będzie na rencie - tłumaczy.
PiS planuje też likwidację limitów zarabiania, powyżej których są zmniejszane lub odbierane emerytury i renty. Dziś każdy emeryt bez szkody dla wysokości świadczenia może zarabiać 70% przeciętnej pensji (czyli do 2251 zł). Jeśli zarabia więcej, dostanie tylko część emerytury. Natomiast jeśli jego wynagrodzenie wynosi 130% przeciętnego (więcej niż 4180 zł), to ZUS zawiesza mu wypłatę emerytury lub renty.