Trwa ładowanie...
dg5i0rb
dg5i0rb

Przedsiębiorcy w USA silnie tną wynagrodzenia

Ubiegłotygodniowe dane z rynku pracy w USA dostarczyły kolejnych argumentów ekonomistom twierdzącym, że najgorsza faza recesji już minęła.
Share
dg5i0rb

Dzisiaj do głosu wrócił przeciwny obóz - pracę w USA traci coraz mniej osób, lecz pozostający na rynku pracy zmuszeni są akceptować znacznie niższe wynagrodzenia.

WIG20 spadł w środę o 2,6 proc., a WIG stracił 1,5 proc. i właściwie nie byłoby to niczym szczególnym, gdyby nie szereg czynników z innych rynków mogących sugerować, że właśnie obserwowaliśmy sesję odwrotu na warszawskiej giełdzie. Spadkom indeksów towarzyszyła bardzo wysoka aktywność inwestorów - na szerokim rynku obroty podliczono na niespełna 2 mld PLN, na rynku walutowym złoty w pewnym momencie osłabiał się względem dolara nawet o blisko 3 proc., a wraz z innymi walutami rynków wschodzących inwestorzy zagraniczni pozbywali się także kontraktów terminowych na wzrost cen ropy naftowej i miedzi.

Decyzja rządu o zatwierdzenia programu prywatyzacyjnego nie miała większego przełożenia na działania podejmowane przez inwestorów na GPW, było to tylko formalne zatwierdzenie upublicznionych planów. Sama przecena akcji KGHM i PKN Orlen o ponad 5 proc. wynikała głównie z tego co działo się na rynku surowców oraz na zagranicznych giełdach. Jeśli przyjrzeć się zachowaniu indeksu Baltic Dry, który przeważnie bardzo precyzyjnie wyprzedzał zmiany cen głównych towarów, a w ciągu ostatnich 9 sesji systematycznie spadał (do dziś stracił od lokalnych wierzchołków ok. 25 proc.), można dojść do wniosku, że powoli chłodne kalkulacje zaczynają zastępować nadzieję jako główny czynnik przy zawieraniu transakcji na rynku surowców. Od kilku tygodni największe koncerny wydobywcze i eksporterzy energii przestrzegają przed hamowaniem popytu z Chin, ale wśród inwestorów konsens odnośnie dalszego wzrostu zamówień był zdecydowanie optymistyczny, dzięki czemu cena miedzi wspięła się na najwyższe poziomy od października 2008 r.

dg5i0rb

Pierwsza część sesji na rynkach europejskich przyniosła stabilizację nastrojów - indeksy wystartowały od niewielkich wzrostów i w oczekiwaniu na późniejsze publikacje poruszały się w niewielkim zakresie. Wyprzedaż akcji nastąpiła chwilę po przedstawieniu informacji o kosztach i wydajności siły roboczej w USA. W drugim kwartale 2009 r. wydajność pracowników wzrosła aż o 6,4 proc. (ekonomiści oczekiwali 5,5 proc., w poprzednim kwartale wzrosła o 1,6 proc.), co wynikało z bardzo silnego spadku kosztów ponoszonych przez firmy (-5,8 proc. podczas gdy oczekiwania kształtowały się na poziomie -2,5 proc.). W praktyce to wiadomość, która wbrew pozorom nie może napawać optymizmem, bo oznacza to, że firmy aby utrzymać się na rynku mocno tną wynagrodzenia pracowników, co w ciągu najbliższych miesięcy dodatkowo pogorszy sytuację finansową konsumentów.

Ponadto jedna z firm monitorujących rynek nieruchomości poinformowała, że w II kw. 2009 r. co czwarta osoba posiadająca kredyt hipoteczny na skutek spadku cen nieruchomości ma obecnie do uregulowania zobowiązania wyższe niż bieżąca wartość domu. Te dwa czynniki mogą wkrótce zaowocować drugą falą bankowych aukcji komorniczych (abstrahując od fatalnej kondycji rynku nieruchomości komercyjnych), lecz co bardziej niepokojące tym razem nie będą one dotyczyć segmentu najbardziej ryzykownych kredytów (subprime), ale tych udzielanych osobom o wysokiej zdolności kredytowej.

Łukasz Wróbel
analityk
Open Finance

dg5i0rb

Podziel się opinią

Share
dg5i0rb
dg5i0rb