Spółdzielnie trzęsą kablówkami

Nowi operatorzy kablowi nie mają łatwego życia. Chcą oferować telewizję kablową i internet, ale na ich drodze często stają spółdzielnie. Za wejście na na swój teren żądają często milionowych haraczy, blokując konkurencję - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

Obraz
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

Spółdzielnia mieszkaniowa w Leżajsku za wejście na jej teren nowego operatora kablowego zażądała miliona złotych "za ewentualne zniszczenia domów". Operator telewizji kablowej poskarżył się na nią do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Spółdzielnia została ukarana karą 23 tys. złotych.

To nie jedyny tego typu przypadek. UOKiK tylko w tym roku zakończył trzy postępowania, a trzy kolejne są w toku. Trwa również siedem postępowań wyjaśniających. W 2010 roku w ośmiu przypadkach stwierdzono nadużywanie przez spółdzielnie pozycji monopolistycznej.

Co jest powodem niechęci spółdzielni?

- Spółdzielnie często zarabiają na prowadzeniu własnych telewizji kablowych czy sieci internetowych i nie chcą wpuszczać konkurencji - twierdzi mecenas Jakub Woźny reprezentujący operatorów telewizji kablowych zrzeszonych w Polskiej Izbie Komunikacji Elektronicznej.

Nie pomogła nawet ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, która weszła w życie w lipcu zeszłego roku. Jak wynika z przepisów prawa właściciel lub zarządca musi zapewnić operatorom telekomunikacyjnym dostępu do nieruchomości. Przepis ten jest jednak martwy.

Póki co firmom pozostaje zgłaszanie spraw do UOKiKu.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY