Szkolne ubezpieczenia często dają tylko pozorną ochronę. Oto, co powinni wiedzieć o nich rodzice

Właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny. Rodzice już niedługo wpłacą symboliczne 40 zł na całoroczne ubezpieczenie. Część z nich zrobi to bez zapoznania się ze szczegółami umowy i jej rozliczenia. Gdy dziecko ulegnie wypadkowi, wysokość otrzymanego świadczenia może nas rozczarować. Co zrobić, żeby ochrona naszego dziecka nie była tylko pozorna? Oto najważniejsze rady.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W przypadku złamania nogi czy innego urazu dziecka, rodzice mogą liczyć na kilkaset złotych odszkodowania
W przypadku złamania nogi czy innego urazu dziecka, rodzice mogą liczyć na kilkaset złotych odszkodowania (PAP, Fot: Marcin Bielecki)

System Informacji Oświatowej odnotował w zeszłym roku szkolnym blisko 65,2 tys. wypadków dzieci. Pod koniec ubiegłego roku Rzecznik Finansowy opublikował raport o ubezpieczeniach szkolnych. Okazuje się, że często zapewniają one tylko pozorną ochronę, a rodzice nie mają świadomości, jak wyglądają szczegóły umów.

Bez ubezpieczenia nie ma wycieczek? Niekoniecznie

Rzecznik Finansowy podkreśla, że mimo powszechnie dostępnych informacji, wśród wielu rodziców wciąż panuje mylne przekonanie, że ubezpieczenie NNW jest obowiązkowe.

W praktyce nie ma obowiązku zawierania ubezpieczenia całorocznego ani na krajową wycieczkę szkolną. Szkoła nie może wymagać, by uczeń takie ubezpieczenie posiadał.

Ubezpieczenia szkolne: fakty i mity. Zobacz wideo:

Wyjątkiem są jedynie wycieczki zagraniczne. W tym wypadku uczeń bez ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków nie będzie mógł w wyjeździe uczestniczyć.

Co jednak istotne - nawet w tym wypadku to wciąż do rodziców należy decyzja, jakim ubezpieczeniem chcą objąć swoje dziecko. Korzystanie z oferty szkolnej jest tylko jedną z możliwości.

Niska składka, niskie wypłaty

Rzecznik Finansowy podkreśla, że część rodziców sądzi, że po każdym wypadku dziecka otrzyma kwotę zawartą w umowie. Prawda jest inna - takie pieniądze uzyskamy tylko w przypadku śmierci lub trwałego inwalidztwa dziecka.

Dla większości urazów odszkodowanie to 1-5 proc. kwoty maksymalnej. Rzecznik Finansowy informuje, że w rezultacie często daje to symboliczne wypłaty 70-150 zł.

Biuro Rzecznika przeprowadziło analizę umów grupowych zawieranych w ostatnich latach. Grupowe ubezpieczenia są relatywnie tanie - średnia roczna składka wyniosła 40 zł. Niska składka powoduje jednak niskie wypłaty.

Średnie świadczenie w przypadku śmierci ubezpieczonego wynosi 13 tys. zł. Wypłata za 1 proc. trwałego uszczerbku na zdrowiu to średnio... 130 zł. Za jeden dzień pobytu w szpitalu (tylko jako następstwa nieszczęśliwego wypadku) dostaniemy średnio 40 zł, a w przypadku poważnego zachorowania 1000 zł.

Wiele skarg kierowanych do rzecznika dotyczyło właśnie wysokości świadczeń. Przykładowo: dziecko złamało kość łokciową z przemieszczeniem. Ubezpieczyciel ocenił uszczerbek na zdrowiu na 1 proc. i wysokość odszkodowania wyniosła 90 zł. Inny uczeń doznał urazu jamy brzusznej i stłuczenia nerki. Potrzebne było długotrwałe leczenie. Ubezpieczyciel orzekł, że uszczerbek na zdrowiu to 3 proc. i wypłacił 450 zł.

W raporcie czytamy, że w tych przypadkach ochrona była jedynie pozorna. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że odszkodowanie wystarczyło na sfinansowanie leczenia lub rehabilitacji.

Płacimy, ale nie wiemy za co

Wielu rodziców nie ma tak naprawdę pojęcia, za co płaci. Nie wiemy, jakie wypadki są objęte konkretną umową i w jakich sytuacjach możemy liczyć na pieniądze od ubezpieczyciela.

- Firmy kuszą atrakcyjnie brzmiącymi opcjami np. wypłatami za ukąszenie przez osę. Nie zawsze znajdziemy w nich jednak informację o warunkach, jakie trzeba spełnić, żeby świadczenie dostać i ile ono wyniesie. Dlatego apelujemy do rodziców, żeby zapoznawali się z warunkami umowy, zanim zapłacą składkę. Umowa powinna być dostępna w szkole - mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego.

Jednym z głównych mitów, według Rzecznika Finansów, jest to, że ubezpieczenie otrzymamy w przypadku każdego urazu. Umowy zazwyczaj obejmują tylko te powstałe wskutek nieszczęśliwych wypadków. Często wypłaty są przewidywane tylko w przypadku stwierdzenia tzw. trwałego uszczerbku na zdrowiu.

- Zwykle za taki są uznawane uszkodzenia ciała, które są trwałe i nie rokują poprawy. Wiele urazów np. stłuczeń, zwichnięć czy złamań, nie powoduje trwałego uszczerbku i zakłady ubezpieczeń odmawiają wtedy wypłaty - zwraca uwagę Krystyna Krawczyk.

Warto też pamiętać, że większość umów nie obejmuje zajęć pozalekcyjnych czy SKS-ów. Żeby uzyskać ochronę na zajęciach ponadprogramowych, często należy wykupić więc indywidualne ubezpieczenie.

Szkoły się bogacą

Rodzice bardzo często nie mają też świadomości, że część pieniędzy ze składek płaconych ubezpieczycielowi trafia na konto szkoły. Od 1 kwietnia 2016 r. takie praktyki są zabronione. Szkoła nie może otrzymywać żadnych korzyści z powodu oferowania ubezpieczenia uczniom.

- Wciąż otrzymujemy sygnały o różnego rodzaju przepływach finansowych na rzecz szkoły czy Rady Rodziców, sięgających 20-30 proc. zebranej składki. Pytanie czy rodzice mają świadomość, że z 51 zł ich składki, 34 zł jest przeznaczone na ochronę, a 17 zł stanowi dofinansowanie szkoły - mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika.

Bez "dotacji" dla szkoły ubezpieczenie mogłoby być korzystniejsze - albo jeszcze tańsze, albo obejmujące większy zakres wypadków lub wyższe odszkodowania.

Biuro Rzecznika apeluje nie tylko o kontrolę sposobu rozliczenia szkół z ubezpieczycielami, ale też o większą aktywność w wyborze ubezpieczenia na kolejny rok. Zdaniem Krystyny Krawczyk tylko presja rodziców może wpłynąć pozytywnie na zmianę warunków takich umów.

- Z jednej strony to dobrze, że istnieje takie powszechne ubezpieczenie i dzieci mają jakąkolwiek ochronę ubezpieczeniową. Wydaje się jednak, że konstrukcja tych umów wymaga gruntownych zmian, żeby zapewniały one rzeczywiste wsparcie w razie nieszczęśliwego wypadku - apeluje ekspertka.

Biuro Rzecznika Finansowego podkreśla jednak, że warto postawić na zmianę konstrukcji polis grupowych, a nie promowanie polis indywidualnych.

- Powszechność i grupowa forma zawierania umów NNW szkolnego, to szansa na uzyskanie tańszej ochrony niż w przypadku umów indywidualnych - mówi Marcin Jaworski, rzecznik prasowy Biura.

Polub WP Finanse