Dość dobry odczyt indeksu nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan na połowę listopada – wzrost do 84,9 pkt. z 82,6 pkt. w końcu października – może być miłym zaskoczeniem. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy na rynkach mamy swoistą „nagonkę” związaną z klifem fiskalnym. Zresztą – wpisuje się to w serię dobrych odczytów z amerykańskiej gospodarki i pokazuje, że jeżeliby zdjąć problem wspomnianego „klifu”, to nagle się okazuje, że w sumie to nie jest tak źle…