WP

Tak naciągają nas producenci żywności. Ogrom stosowanych trików

Musztarda miodowa bez miodu, serek waniliowy bez wanilii, napój aloesowy z kroplą aloesu czy jogurt, który jogurtem nie jest – takie produkty możemy dostać w naszych sklepach. Ich producenci niebezpiecznie zbliżają się do cienkiej granicy pomiędzy sprytem a oszustwem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Miód? Nie to syrop glukozowo-fruktozowy. Kupiłbyś musztardę glukozowo-fruktozową?
Miód? Nie to syrop glukozowo-fruktozowy. Kupiłbyś musztardę glukozowo-fruktozową? (WP.PL, Fot: Konrad Niedźwiecki)
WP

Ale jak to – musztarda miodowa bez miodu – zdziwił się ostatnio jeden z internautów w popularnym serwisie Wykop.pl. Nic dziwnego, skoro w składzie sosu od dobrego zdawałoby się producenta, nie dostrzegł kluczowego składnika.

Musztarda miodowa od Kamisa faktycznie nie zawiera ani grama miodu. Zastępuje go coś, co nazwane jest miodem sztucznym. Z etykiety wynika, że to mieszanina syropu glukozowo-fruktozowego, cukru, wody, aromatu oraz karmelu amoniakalno-siarczynowego, pełniącego rolę barwnika.

Obejrzyj:Afera z mięsem z chorych krów. Jak konsument może uchronić się przed niebezpiecznym mięsem?

WP

- Miód sztuczny nie ma żadnych właściwości prozdrowotnych, to po prostu mieszanina cukrów. On nawet w smaku nie przypomina prawdziwego miodu. Ale nazwa to nazwa, więc producent nie oszukuje. Dziwi mnie jednak fakt takiego zaciemniania sprawy. To po pierwsze nie przystoi poważnej firmie, po drugie miodu do musztardy i tak dodaje się niewiele, więc trudno uzasadnić to kosztami - mówi nam Marcin Zaborski, dietetyk.

Podaje więcej przykładów produktów, na które trzeba uważać. Po pierwsze – masła i margaryny. Radzi, by nie dać się nabrać na kreatywne nazwy, jak choćby "masło o obniżonej zawartości tłuszczu", albo margarynę z zawartością masła.

WP.PL
Podziel się
WP

Masło ekstra musi mieć przynajmniej 82 proc. tłuszczu, być robione z mleka, a jedynym dopuszczanym dodatkiem jest sól. Z kolei producenci margaryn, chwalący się, że ich produkty mają dodatek masła, to nieźli spryciarze. Bo każda margaryna musi mieć w składzie minimalną ilość tłuszczów pochodzących z mleka. To tak, jakby chwalić czekoladę z orzechami za to, że ma orzechy.

- Wiele osób lubi jeść serki topione. Nie jest to specjalnie zdrowy i dietetyczny pokarm, ale raz na jakiś czas można. Tu jednak również trzeba zachować ostrożność, bo na półkach jest mnóstwo produktów o nazwie "kostka topiona" czy inne topione "coś". To utwardzane tłuszcze roślinne. Jeśli chcemy zjeść serek topiony, bierzmy z półki coś, co jest serkiem i nie zawiera zbyt dużej ilości dodatków i konserwantów - przypomina Zaborski.

Bardzo sprytni są też producenci jogurtów. To nie przypadek, że wiele produktów ma wymyślne nazwy, ale na opakowaniu nie ma słowa "jogurt". Na przykład w serii Activia firmy Danone są zarówno jogurty, jak i napoje jogurtowe. A wśród nich prawdziwe perełki, jak na przykład "Activia siemię lniane", zawierający 49 proc. siemienia. Z kolei w Activii z suszonymi śliwkami, owoców jest zaledwie jest 1,3 procenta.

WP

- Od dawna powtarzam, że najlepiej jest kupić lub zrobić jogurt naturalny i samodzielnie coś do nich dodać, mogą to być owoce mrożone, własne dżemy, orzechy czy choćby to siemię lniane – będzie z pewnością taniej i o wiele lepiej - przypomina dietetyk.

Wiesz, co pijesz?

Osobną dyscypliną dla kreatywności producentów żywności są soki. Ich plany pokrzyżowały nieco przepisy, nakazujące, by tylko sok nazywać sokiem. Gwoli ścisłości: jeśli na etykiecie jest napisane np. sok pomarańczowy, to produkt ten musi być w 100 proc. zrobiony z pomarańczy.

Nie może mieć sztucznych barwników, aromatów, ani chemicznych konserwantów. Nektar to produkt zawierający minimum 25 proc. soku lub przecieru, reszta to woda, cukier, czasami kwas cytrynowy. Ale tu też nie wolno dodawać sztucznych barwników i aromatów. Reszta produktów to napoje, mogące zawierać przeróżne dopuszczone do spożycia składniki.

WP

Ale popularnym trikiem jest sprzedawanie mieszanin różnych soków, podkreślając zawartość cennych składników. Ostatnio wyjątkową kreatywnością popisali się marketingowcy odpowiadający za markę Karotka.

Nie wiadomo, co ich podkusiło do stworzenia produktu o nazwie "Karotka z aloesem". Gwoli ścisłości – wszystko się zgadza, bo aloes jest w składzie, ale na samym końcu. W litrze Karotki jest 0,24 mililitra aloesu. Internauci wyliczyli, że to mniej więcej jedna dziesiąta połowy małej łyżeczki do herbaty.
Pełny skład podany na opakowaniu to sok z jabłek (47 proc.), z marchwi (31 proc.), z malin (1 proc.) i aloes (imponujące 0,024 proc.).

Przy okazji – warto pamiętać, że zgodnie z przepisami, kolejność składników na etykiecie musi odpowiadać ich zawartości. Czyli na początku wymienia się te, których jest najwięcej, na końcu te, których jest najmniej.

WP

Zaborski dodaje, że szczególnie trzeba uważać na tzw. syropy.

- Na półkach bez problemu można znaleźć syrop o smaku malinowym, w którym są przede wszystkim buraki, syrop glukozowo-fruktozowy, barwniki i konserwanty. Jak ktoś chce, to może sobie kupić, żeby woda lepiej smakowała. Ale malin tam często nie ma w ogóle, ewentualnie w ilościach symbolicznych - mówi.

Przypomina, że wielu producentów wykazuje w składzie wiele produktów, które zastępują cukier. Nie dajmy się zwieść jego niewielkiej zawartości na etykiecie – słodkość potęguje też kilkadziesiąt innych produktów. To słodziki, glukoza, syropy czy karmele.

O wędlinach można napisać książkę

Najtańszym mięsem jest drób, kurczaki. I można je spotkać w mnóstwie produktów. Na przykład w parówkach z cielęciną. Zdziwieni? Niesłusznie. Dziwić można się jedynie temu, że "parówki z cielęciną" można kupić po 20 złotych za kilo. Cielęciny w nich niewiele, bo prawdziwe "parówki cielęce" kosztują 40 – 50 złotych za kilo.

Różnica polega na tym, że parówka cielęca musi być zrobiona w przynajmniej 50 proc. z cielęciny a to drogie mięso. Zaś parówka z cielęciną może zawierać dowolną ilość tego składnika. Efekt? Popularne parówki z cielęciną z Sokołowa mają na opakowaniu wielki napis, iż zawierają one 87 proc. mięsa. Z czego 83 proc. to kurczak a ledwie 4 proc. to mięso cieląt.

Masz newsa? Wyślij go na dziejesie.wp.pl

WP
WP